Agnieszka Tkacz 04.11.2017


Data dodania: 04-11-2017 r.
Ilość wejść: 2 850.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli:

 

Już tak niewiele brakuje… Jednak wciąż brakuje. Łazienka dla rodziny pani Agnieszki Tkacz z Lubanowa staje się coraz bardziej realna. Brakuje jeszcze około 3 tysięcy złotych, aby była taka, jak… w każdym domu. Bo dziś tej łazienki wcale nie ma, a toaleta to sedes wstawiony do pomieszczenia obok kuchni, które zasłonięte jest kawałkiem materiału.  Akcja prowadzona przez Mariusza Stępnia trwa.

-Dziś byli panowie i sprawdzali to pomieszczenie, co tam trzeba zrobić– radość w głosie pani Agnieszki jest nie do ukrycia – już mniej więcej wiedzą, co trzeba. Może w przyszłym tygodniu ruszą prace. I pan Paweł będzie robił elewację – kolejna doskonała wiadomość i kolejne iskierki radości w oczach Agnieszki Tkacz.

 

Taki był plan. Jak w maju ekipa Pawła Janusza układała nowy dach, to już wtedy wiedział, że wrócą tu z kolejnymi pracami.

Mój szwagier przy grillu majowym powiedział, że ma styropian, no to ciągniemy to dalej – tłumaczył wówczas pan Paweł ciąg dalszy swojego  udziału w życiu rodziny pani Agnieszki – będzie styropian, a jak wrócę z Holandii i przywiozę kleje, to zrobimy elewacje i w trakcie elewacji, jak będzie zła pogoda, to można będzie robić w środku. 

I tak się właśnie dzieje. Za chwilę będzie „robione ocieplenie ścian, czyli będzie nowa, ciepła elewacja” – pisze na portalu INFO Szczecin Mariusz Stępień, do którego, splotem różnych okoliczności, trafił temat pomocy dla pani Agnieszki i jej rodziny. I w tym samym wpisie dodaje: „musimy zrobić w końcu łazienkę”. I powoli środki wpływają. Na stronie zbiórki (zrzuka.pl), która kończy się za 12 dni, brakuje jeszcze 21 procent wymaganej kwoty.

Może to też być pomoc w naturze.

Umywalka – mówi pani Agnieszka wciąż z tą samą radością w głosie. Może to też być sedes. „Może ktoś ma niepotrzebne parę metrów glazury czy terakoty?” – to z kolei pytanie pana Mariusza. Jest już brodzik. I co najważniejsze „jest dobry i chętny człowiek, który zrobi też łazienkę” – pisze na swojej stronie Mariusz Stępień.

Łazienka to nie tylko zmiana komfortu życia dla rodziny pani Agnieszki, to rzecz niezbędna w sytuacji, gdy pogarsza się zdrowie jej rodziców. Kilka tygodni temu tata pani Agnieszki trafił   szpitala.

Udar – wyjaśnia kobieta – teraz czuje się już lepiej, ale wciąż narzeka na serce. Puchną nogi. Trudno mu chodzić.

Oboje rodzice potrzebują pomocy. Kilka dni temu była wzywana karetka pogotowia, tym razem do mamy.

Myślałam, że to udar – mówi pani Agnieszka – ale lekarze powiedzieli, że to atak padaczki – Wyczuwam coś w rodzaju ulgi w jej głosie. Nie dziwi, bo z atakami wie jak sobie radzić. Udar to coś znacznie gorszego. Czasami nieodwracalnego.

Mama pani Agnieszki z powodu chorej nogi coraz częściej też jest unieruchamiana na wózku inwalidzkim i wtedy wszystkie zabiegi związane z myciem jej, czy zmianą opatrunków, smarowaniem maściami chorych miejsc, spoczywają na pani Agnieszce. A nie jest siłaczką. Sama też choruje na epilepsje.

Dzięki Bogu po tych nowych lekach nie mam ataków – mówi. I rzeczywiście „dzięki Bogu”, bo po takim ataku przesypiała kilkanaście godzin, czasami całą dobę,  a rodzina pozostawiona była sama sobie. Na szczęście córka jest nastolatką więc wspiera matkę, na ile może i… chce. No cóż taki wiek buntu i pani Agnieszka z uśmiechem tłumaczy te „fochy” córki. Młodszy z dwóch synów, jest najbardziej  pomocny po atakach – przynosi poduszkę, otula kocem. Na szczęście od dłuższego czasu nie musiał tego robić.

Teraz, jak będzie dom ocieplany i strych, to panowie powiedzieli, że zrobią dzieciakom pokoje na górze – kolejna doskonała wiadomość i po raz kolejny słyszę radość w głosie. Tym bardziej zdanie kończące wpis pana Mariusza: „Liczy sie każdy grosz” nabiera konkretnego zmaczenia.

A dziura w suficie? – Pytam o to, co zaczęło całą historię. O kawał sufitu, który spadł w nocy na podłogę, gdy tuż obok spały dzieci i ona na jednym  łóżku. Takie są tu warunki.

Jeszcze kilka miesięcy temu dach nie dawał schronienia, choć hasło „dach nad głową” większości ludzi kojarzy się z bezpieczeństwem. Wtedy bezpiecznie nie było.

Już nie raz się tam waliło, ale całe szczęście, że troszeczkę dalej byliśmy odłączeni od tej dziury jak to się mówi – tłumaczyła mi z tym swoim niepewnym uśmiechem pani Agnieszka.

Dziś w głosie mniej niepewności, zdecydowanie więcej radość. Przypominam sobie naszą pierwszą rozmowę i to, co mówiła:

Teraz jednak, po tym co stało się z dachem, to tak, jakby dar od Boga – pytałam, a właściwie  prowadziłam ją w kierunku lepszych myśli.

– To może być tak – mówiła  – To może być dar od Pana Boga. Może. To jest nawet możliwe. Tak sobie teraz pomyślałam, że to teraz może być tak, że Bóg mnie w końcu usłuchał. Nie raz siedziałam i modliłam się o pomoc… Może Bóg mnie usłuchał, może  tak jest i idzie po naszej myśli. Nowy rozdział zaczniemy w naszym życiu.

Zaczynają.

Będzie łazienka, będzie może zagospodarowany strych, będzie ocieplony dom. Potrzeba jeszcze… naprawdę niewiele.

Ludzi, którzy chcą pomóc.

 

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz