Agnieszka Tkacz i jej lepszy świat.


Data dodania: 09-12-2017 r.
Ilość wejść: 1 952.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli:

Słów brakuje… to już inny świat.

Szara elewacja, bez koloru i jeszcze kawałek styropianu wystaje tuż obok drzwi wejściowych. Nowych. Brązowych. Ładnych – mówi pani Agnieszka. Prace wykończeniowe przy elewacji domu Agnieszki Tkacz z Lubanowa koło Bań jeszcze trwają. I trwać będą, bo nie ma co ukrywać, że dom,  to była ruina. Teraz jednak, zaczyna się tu inny świat. Lepszy.

Będziemy oddawać już łazienkę w domu pani Agnieszki – gdy dzwoni do mnie w tej sprawie, w głosie Mariusza Stępnia z portalu INFO Szczecin wyczuwam dumę. To nie dziwi, bo można powiedzieć z czystym sumieniem: udało się.

Po akcji z dachem i pomyśle, by pójść za ciosem i zrobić coś więcej w domu Agnieszko Tkacz i jej sześcioosobowej rodziny, nadszedł finał. Choć tu – to trzeba podkreślić –  daleko jeszcze do finału finałów. Kuchnia wciąż jest pełna wilgoci, podobnie jak jedne z dwóch pokojów. Stara farba na ścianach i stare zużyte meble… Ale to jednak nie przeszkadza pani Agnieszce, gdy tym swoim drobnym krokiem, pokazując lekko zgarbione plecy, prowadzi mnie do swoich luksusów – nowej łazienki.

Gdy pytam „jak to się stało? Jak to było możliwe”, pani Agnieszka przez dobrych kilka minut nie potrafi znaleźć słów. Odwraca głowę, jeszcze bardziej zaciska przed sobą chude ręce i śmieje się. Taka realna, namacalna odrobina szczęścia.

Najważniejsza jest kabina, to że już nie muszę dzieci myć w misce – uśmiech z twarzy kobiety nie znika – i oczywiście schorowanej matuli, którą nie da rady w misce teraz myć, bo to było najtrudniejsze i to jest teraz najważniejsze – pani Agnieszka rozgląda się, jakby wciąż nie mogła uwierzyć, że jest w swoje łazience, że jest tu ciepło, przytulnie, czysto i jasno. Jasne kafle to efekt zbiórki prowadzonej na zrzutka.pl, koordynowanej przez pana Mariusza. Podobnie kabina, sedes i inne rzeczy z wyposażenia łazienki i toalety równocześnie.

Jak wszedłem do łazienki, to byłem w szoku, naprawdę – tym razem Mariusz Stępień nie ukrywa dumy i zaskoczenia, bo koniec prac nadzorował ktoś inny – wiele osób w mieście nie ma takich warunków. I jeszcze ten pokoik tutaj dla chłopaków, to jest zupełnie inny świat.

Ten inny świat powstał dzięki panu Karolowi, który podjął się wybudowania łazienki w domu pani Agnieszki. Bo łazienki ani toalety nie było, było pomieszczenia zasłonięte kawałkiem materiału, w którym wstawiony był sedes. Pan Karol popatrzył, pomyślał i stwierdził, że tak jak jest (wówczas), tak zostać nie może. Oprócz łazienki jest więc i pokoik dla dwóch synów pani Agnieszki – Michała i Oliviera, jest załatana dziura suficie w pokoju, gdzie sypiała razem z trojką dzieci w jednym łóżku. I tak też było, gdy po kolejnym deszczu przeciekającym przez nieszczelny dach, na podłogę runął kawał mokrego sufitu.

 

-Pamiętasz jak to było – pytam Oliviera. Spokojna do tej pory,  dziecięce twarz staje się lekko napięta

Tak – odpowiada i nabiera powietrza na ciąg dalszy historii swojego dzieciństwa. Tej nie najlepszej historii – była fatalna ta dziura, w każdej chwili mogła się zawalić

Bałeś się?

Yhy – zamaszystym gestem głowy przytakuje, a oczy robią się większe, co oznacza, że wspomnienie wciąż są żywe.

Zarwany sufit dał początek akcji pomocy pani Agnieszce Tkacz. Po przełożeniu dachu była elewacje, teraz jest i łazienka i pokój chłopców. Niewielki, ale jednak. Ich nastoletnia siostra będzie teraz miała więcej przestrzeni w pokoju dzielonym z matką. Kolejny pokój staje się królestwem schorowanych rodziców pani Agnieszki. Matka mniej korzysta już z wózka inwalidzkiego, ale po udarze ma kłopoty z pamięcią, koncentracją, pojawiają się objawy demencji. Nie jest łatwo. Ojciec też wymaga opieki, a przecież i sama Agnieszka choruje. Epilepsja.

– Wiem,  że pomagasz mamie jak ma ataki – mówię do najmłodszego w rodzinie Michała

Tak – chłopiec skwapliwie potakuje również głową – przynoszę poduszkę, wołam dziadka…

A jak teraz wyglądać będzie odrabianie lekcji? – zmieniam temat, bo mam wrażenie, że za szybko mały chłopiec staje się dorosłym – przy biurku?

Tak przy biurku – mówi po pauzie i podpowiedzi siedzącego obok brata

– Będziesz się przepychał z Oliwerem?

– Yhy – znów skwapliwie potakuje

– I wygrasz?

Wygram – dopiero teraz zauważam tą niezwykłą dziecięcą radość na twarzy i widzę uśmiech ośmiolatka.

Do tej pory lekcje, jeśli była taka potrzeba i nie zrobili tego w szkole,  odrabiali na komodzie, albo na łóżku. Jak to było, pokazują mi rysując na moje zamówienie. Na jednym rysunku dom z pięknym czerwonym dachem, na drugim… Też dom. W ogóle mnie to nie dziwi.

Cały remont kosztował ponad 7 tysięcy złotych. Na portalu zrzutka.pl zebrano na ten cel nieco ponad 3 tysiące złotych.

Karol wyłożył niejako ze swojej kieszeni trochę pieniędzy –  tłumaczy ten „cud” remontowy Mariusz Stępień – i mnie tak trochę żal jest Karola, chociaż on nie mówi, że chciałby te pieniądze odzyskać, ale ja tak sobie myślę, że fajnie by było, żeby jeszcze trochę do niego trafiło…

Więc jeśli jeszcze „ktoś, coś”, to proszę bardzo, droga do pomocy wciąż otwarta.

Do pomocy i do nowego, innego świata rodziny Pani Agnieszki.

 

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz