Aleksandra 14 lat.


Data dodania: 06-10-2019 r.
Ilość wejść: 17 452.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Ola ma prawie 14 lat, drobniutka, delikatna, skromna nastolatka. Zaczęła naukę w 8 klasie. Od paru miesięcy w końcu z uregulowaną sytuacją prawną, z potwierdzoną przez psychologów gotowością adopcyjną.  Ola wie, że to, że może, że bardzo chce, już teraz może nic nie znaczyć. Tak, chciałaby być młodsza, ale nie jest. Wie, że prościej jest pokochać słodkiego malucha, wie to wszystko, ale siada na przeciwko i prosi.

– Może spróbujemy, chociaż parę słów, że jestem…

– Wiesz , co to jest adopcja?

– Mam prawie 14 lat i o niczym innym od dawna nie marzę. Dawniej było to nierealne, bo rodzice nie mieli zabranych praw rodzicielskich, nic nie można było zrobić. Teraz już wszystko jest załatwione i mogłabym pójść … chciałabym pójść do adopcji.

– Adopcja, czyli…

– Jeśli znaleźliby się jacyś  ludzie, którzy by mnie chcieli, bylibyśmy wtedy rodziną, byłabym ich prawdziwą córką na całe życie. Rodzice adopcyjni, mieli by prawo decydować o sprawach ważnych dla mnie, decydowali by, co jest dla mnie dobre, a co złe, a ja musiałabym uszanować ich decyzje, ale za to kochali by mnie. Zgadzam się na to!

– A jak by, te ich decyzje nie do końca Ci się podobały, też byś ich kochała?

– Tak, bo jeśli byłabym dla nich ważna, to przecież nie chcieliby zrobić mi krzywdy, czy zrobić mi na złość. Uznałabym, że mają rację, że wiedzą więcej niż ja.

– To poopowiadaj mi o sobie.

– Jestem pomocna, pracowita, zaradna. Mimo, że na zewnątrz wygląda na to, że jestem przebojowa i silna, to w środku jestem wrażliwa, bardzo… tęsknię za rzeczami, które dla moich rówieśników są tak oczywiste, że w ogóle o nich nie myślą.

– O jakim domu marzysz?

– Nie o domu … o ludziach.

– No, ale wiesz, czy wolałabyś mieszkać na wsi czy w mieście?

– To jest nieważne, obojętne, pójdę tam, gdzie mnie będą chcieli, gdzie będą na mnie czekali, gdzie nie będę przeszkadzała.

– A rodziców chciałabyś mieć młodszych czy starszych?

– To też nie ważne, takich którzy będą mnie kochali … chciałabym, żeby mnie pokochali, a nie zabrali, żeby mi pomóc, żeby dać dom, dziecku z domu dziecka …

– A rodzeństwo, chciałabyś, żeby w tym Twoim wymarzonym domu były już dzieci.

– Mogłabym być sama z rodzicami, ale gdyby były dzieci, to też byłoby fajnie, mam biologicznych starszych braci i siostrę … ale, gdybym miała takiego prawdziwego starszego brata, to byłoby super.

– A gdyby były młodsze dzieci ?

– Mogą być, wtedy ja będę starszą siostrą, to ja wtedy będę je uczyła i broniła. Nigdy nie byłam starsza, dla nikogo nie byłam ważna.

– Dobrze, to już Cię nie ciągnę za język, sama powiedz, jak miałby wyglądać dom z Twoich snów.

–  Dom to ludzie, chciałabym, żebyśmy spędzali razem czas. Dużo rozmawiali, lubię pogaduchy, umiem rozmawiać o wszystkim, nie mam tajemnic, chętnie słucham tego, co druga osoba myśli. Żebyśmy razem wyjeżdżali na wakacje, żeby w gości przychodziła dalsza rodzina. Wiem, że to takie zwykłe, ale dla mnie … to najważniejsze. Chciałabym mieć dobrych ludzi, tak na zawsze dla siebie, uczuciowo, emocjonalnie, kogoś, kto martwiłby się o mnie … we wszystkim innym poradzę sobie sama. Żeby ktoś, dla kogo będę ważna, zawsze stał obok mnie, a wtedy ja zdobędę cały świat.

– Nie żal byłoby ci opuścić szkoły, dotychczasowych przyjaciół, miejsc, gdybyś miała przenieść się gdzieś daleko, do rodziców adopcyjnych ?

– Przywiązuję się do ludzi, ale przecież tu chodzi o całe moje przyszłe życie! Na koniec świata pójdę, jeśli tam, przy kimś będzie moje miejsce. Jestem osobą otwartą, przyjaciółki znajdę wszędzie. Myślę, że ludzie, że rówieśnicy mnie lubią, nigdy nie miałam kłopotów z nawiązywaniem nowych znajomości.

– A z kimś, ze swojej biologicznej rodziny chciałabyś utrzymywać kontakt ?

– Wiem od dawna, że na moją rodzinę nie mogę liczyć i to, co ja bym chciała nie ma najmniejszego znaczenia, bo druga strona nie chce. No, z mamą i braćmi to ja bym nie chciała mieć kontaktu i nie mam. Tata, tyle razy zawiódł, nigdy nie byłam ważniejsza od mamy  i alkoholu, nigdy o mnie nie zawalczył. Mam jeszcze siostrę, starszą, mężatkę, ma dzieci, nieraz zabierała mnie do siebie. Mam ją w znajomych na Facebooku.

Ola niedługo skończy 14 lat, od paru miesięcy ma uregulowaną sytuację prawną, zgłoszona do adopcji. Przyszła do domu dziecka w Sylwestra 2016 roku, potem na chwilę zamieszkała u cioci w rodzinie zastępczej. Po paru miesiącach wróciła do placówki. Był moment, na samym początku, pracy z rodziną biologiczną dziecka, kiedy ojciec pojawił się nawet na zespole do spraw określenia bieżącej sytuacji dziecka, dostał, tym razem od Placówki szansę na odzyskanie Oli. Nie skorzystał z niej, więcej się nie pojawił. Starsza siostra, mężatka z 3 dzieci mieszka u teściów. Jak parę razy Ola pojechała do niej, to spała na materacu na podłodze, w pokoiku razem z siostrą, jej mężem i 3 dzieci. Ola nie ma żadnych szans na powrót do kogokolwiek z biologicznej rodziny.

Jest typową nastolatką, grzeczna, miła, sympatyczna, pomocna, chociaż potrafi odburknąć, jak każda nastolatka. Chodzi do szkoły masowej, jest trójkową uczennicą.

– Ma chorą tarczycę, o czym dowiedzieliśmy się parę miesięcy temu,  która wcześniej niezdiagnozowana powodowała senność i ciągłe zmęczenie. Od 4 miesięcy, jak bierze leki , wszystko wraca do normy. Poza tym jest okazem zdrowia, tak fizycznego, jak i intelektualnego. Szkoła nigdy nie zgłaszała żadnych uwag. Nauczyciele ją lubią, rówieśnicy również, jest typem przywódcy, w placówce też chce być liderem. Mimo, że nie jest najstarsza, to jak jakieś dziecko ma problem, to idzie po radę, po przytulenia i pocieszenie właśnie do Oli, a ona nigdy nie odmawia. Jak przychodzą nowe dzieci, zagubione , przestraszone, to Ola potrafi je wyciszyć, uspokoić, poopowiadać o palcówce, wytłumaczyć jak tu się żyje,  tak że potem, rzeczywiście dzieci kleją się do niej. Nieraz przychodzi i prosi, ciociu zabierz je, chcę trochę pobyć sama.

Ola jest bardzo wrażliwa, ale też silna psychicznie. Bardzo dużo przeszła w domu biologicznym. Jest  wysportowana, często jest proszona o udział w jakiś zawodach, nawet w przypadkowych dyscyplinach, bo i tak jest lepsza od tych, którzy teoretycznie trenują. Bardzo zdolna manualnie, ma rękę do paznokci, regulowania brwi.

– To nasza placówkowa kosmetyczka. Nawet nam wychowawcom poprawia profesjonalnie urodę. Jakby co, ma na pewno fach w reku,” aż się pali do tej roboty”. Bardzo dba o siebie, jest czyściutka, nienagannie ubrana, nigdy nie przesadza. Jej stylizacje są wysmakowane.  Jej pokój wygląda dokładnie tak jak ona,  uporządkowany, wysprzątany, wszystko pod linijkę, nic przypadkowego, mocno spersonalizowany, przytulny, dziewczyński. W związku z tym, jej pokój, to taki nasz pokazowy pokój, dla obcych i dla innych dzieci. Jest bardzo samodzielna i odpowiedzialna. Nie trzeba jej przypominać o wstawieniu prania, o prasowaniu ( nigdy nie wyjdzie w pogniecionym ubraniu, co regularnie zdarza się innym dzieciom). Budzimy ją sami tylko dlatego, że tabletkę musi wziąć 15 minut przed pierwszym posiłkiem. Kulturalna, wie jak zachować się w każdej sytuacji, mówi spokojnie, argumentując każdą myśl. W zasadzie, chyba jako jedyna nie dostaje w placówce żadnych kar, bo zawsze tak przedstawi swoje postępowanie, że wszyscy murem za nią stoimy. Jest  delikatna,  subtelna, a jednocześnie silna. Ma coś magicznego w sobie, coś co zjednuje jej sympatię ludzi. Nie sposób się na nią gniewać, a kochać bardzo łatwo.

Chcę pomóc

Liczba komentarzy: 24.

        1. Procedury adopcyjne są jednoznaczne, żeby móc starać się o adopcję dziecka, niezbędnym jest przejście całej procedury adopcyjnej, od kwalifikacji do szkolenia, po uzyskanie kwalifikacji na rodzica adopcyjnego. Od tego nie ma najmniejszego odstępstwa, dlatego w przypadku starszych dzieci największe szanse mają rodziny, które mają już skończone szkolenia i po prostu czekają na swoje dziecko. W takiej sytuacji, w zasadzie w ciągu tygodnia, dwóch jeśli Ośrodki Adopcyjne się porozumieją, potencjalni rodzice mogą spotkać się z dzieckiem, po kolejnych paru wizytach u dziecka, sądy orzekają o tzw. styczności, czyli dziecko przenosi się do swoich potencjalnych rodziców. I wtedy rodzina, już będąc razem czeka na ostatnią, końcową sprawę adopcyjną. Choć w przypadku dzieci przez nas opisywanych, 2 rodziny dopiero po przeczytaniu historii dzieci, zdecydowały się właśnie dla nich, przejść całą procedurę adopcyjną, trwało to parę miesięcy, ale już są ze swoimi dziećmi. Kwestia głębokiego przekonania i determinacji. Adopcja to najpoważniejsza decyzja w życiu.

          1. Pani Redaktor, bardzo dziękuję za odpowiedź. Mam jednak nieodparte wrażenie, że tak długi czas oczekiwania dla kandydatów na rodziców adopcyjnych, (zarówno na kolejne rozmowy, jak i na samo szkolenie), jest przesadą, czy wręcz swego rodzaju „przestępstwem” (odsyłam do raportu NIK). Tym bardziej, że pomiędzy poszczególnymi etapami badań kandydatów, czasami kompletnie nic się nie dzieje przez całe miesiące(!!!). Czyżby chodziło o zachowanie etatów dla pracowników w ośrodku adopcyjnym oraz pracowników w domach dziecka? Oczywiście zgodzę się z tym, że przyszli rodzice powinni przechodzić weryfikację, ale np. policja jest w stanie takową przeprowadzić znacznie szybciej, dlaczego więc tutaj przyszłych rodziców tak bardzo się zniechęca? W imię źle pojętego „dobra dziecka” wyrządza się mu jeszcze większą krzywdę, ponieważ wiele dzieci przez takie przewlekanie procedur nigdy nie doczeka się adopcji – zanim cały ten spektakl dojdzie do końca, to dziecko w tzw. międzyczasie może już nawet skończyć 18 lat… a zatem „operacja się udała, ale pacjent zmarł”. Tak to wygląda dzisiaj w wielu ośrodkach i to jest po prostu kpina zarówno z przyszłych rodziców, jak i z tych biednych dzieci.

          2. Do Realisty:
            Procedura adopcyjna – szkolenie i kwalifikacje – nie trwa kilka lat, ale kilka miesięcy. I jest to logiczne,W gdyż potencjalnych rodziców trzeba sprawdzić. Owszem, proces jest niedoskonały, zdarzają się błędy, w OA pracują tylko ludzie. Jednak nie ma opcji żeby ktoś „z ulicy” tak po prostu zabrał dziecko, prawda? W latach liczony jest czas oczekiwania na dziecko, tym dłuższy, im mniejszego dziecka i w lepszym stanie zdrowia oczekują przyszli rodzice.
            Raport NIK jest bezwzględny dla OA i ja potwierdzam te zarzuty – brak jednolitych kryteriów kwalifikacji, brak procedur odwołania, duża uznaniowość w łączeniu rodzin. Jednak długość procedury adopcyjnej nie wynika z działań OA, ale z systemu, w którym osią centralną nie jest dziecko, lecz rodzic biologiczny, konkretnie matka biologiczna. Dawanie przez sąd fyfnastu szans na poprawę, prymat więzi biologicznych obecny w dyskursie na temat rodzin. To sprawia, że dzieci latami czekają w DD czy RZ na rodziców, a rodzice latami czekają na dzieci.
            Pozdrawiam.

          3. Pani Redaktor,jakie pierwsze kroki mamy stawic w kierunku adopcji,gdzie zdobyc kwalifikacje na rodzica adopcyjnego?gdzie w tym kierunku sie udac w pierwszej kolejnosci?

          4. Pani Elwiro trzeba zgłosić się do Ośrodka Adopcyjnego. Proponuję najpierw podzwonić po tych, które są w pobliżu miejsca zamieszkania. Nie ma rejonizacji, a Ośrodki mają różne wymagania wobec kandydatów, więc warto najpierw popytać. Ważne jest też, żeby sprawdzić który Ośrodek ma najszybciej szkolenia. Są Ośrodki które mają chętnych na najbliższy rok i nie ma szansy dopisać się do listy. Jak już zdecydujecie się Państwo na konkretny Ośrodek Adopcyjny to tam już dalej pokierują.

      1. Pani Redaktor, proszę wyedytować artykuł i poprawić literówkę ( celowo nie wskazuje msc-a) oraz napisać ludziom co mają zrobić jeźeli chcą adoptować Olę – bo jak wynika z komentarzy nie jest to oczywiste. Do komentujących: kliknijcie pod artykułem „chcę pomóc”. Do Oli : z całego serca życzę Ci i trzymam za Ciebie kciuki byś zaznała ogromu miłości, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa <3

  1. Jestesmy rodzina z zagranicy czy mozemy zaadoptowac ta dziewczynke
    Mamy juz corke .., prosze o kontakt prywatnie
    Mamy papiery na adopcje

    1. Pani Aniu proszę napisać przez zakładkę chcę pomóc, która znajduje się pod historia Oli. Ja wszystkie Państwa maile przesyłam dalej do Ośrodka Adopcyjnego, który ma dziecko pod swoją opieka. Im więcej informacji Pani napisze, tym lepiej dla pracowników Ośrodka.

  2. Żebyś źle nie trafiła dziecko. Wystrzegaj się zagranicy. Zawsze chciałem mieć córkę ale za małe mieszkanie na dwójkę dzieci mam. Powodzenia

    1. Wszyscy kandydaci na rodziców adopcyjnych są szczegółowo sprawdzani i weryfikowani przez Ośrodki Adopcyjne, tak dziecka, jak i potencjalnych kandydatów na rodziców adopcyjnych.

    2. Do pana Łukasza piszacego „wystrzegaj sie zagranicy”… dlaczego? Czy w innym kraju dzieci sa zjadane, demoralizowane, czy jakis inny powod? Nie mieszkam w Polsce, chociaz w Pl zrobilam kwalifikacje. Mam 17 letniego syna adopcyjnego, zyjemy spokojnie, jestesmy szczesliwa rodzina.
      Panie Łukaszu, wszedzie sa dobrzy i wszedzie sa zli ludzie. Cala sztuka polega na tym, aby odroznic jednych od drugich.

  3. Jesteśmy z żoną emerytami. Wychowaliśmy dwie wspaniale córki, które mają już swoje rodziny. Czy mimo wieku / 67 lat i 64/ spełnilibyśmy wymogi rodzicow adopcyjnych dla tej wspaniałej Oli? Jezeli tak, prosimy o kontakt

    1. Bardzo dziękuję za zainteresowanie losem Oli, ale Ośrodki Adopcyjne bardzo pilnują przedziału wiekowego. Rodzic adopcyjny nie powinien mieć mniej niż 20 lat i więcej niż 40 lat. Więc w przypadku Oli optymalny rodzic adopcyjny powinien być w wieku od 34 lat do 54 lat.

  4. Historia Oli jest poruszajaca i chcialabym sprobowac .Pytanie tylko jak rozpoczac ta cala procedurę?teraz czytam ostani wpis ze nie spelniam kryterium wiekowego :(Czy mając 43 lata nie można adoptować dziecka ?

    1. Oczywiście, że można. Mając 43 lata może Pani starać się o 3 letniego malucha. A, żeby rozpocząć procedurę adopcyjną należy zgłosić się do Ośrodka Adopcyjnego, jakiegokolwiek. Nie ma rejonizacji, sugeruję podzwonić po okolicznych i popytać, jakie warunki stawiają kandydatom ( w każdym inne) i gdzie najszybciej rozpoczynają szkolenia. Procedury absolutnie do przejścia, całość trwa parę miesięcy.

  5. Witam wiem co to znaczy być bez rodziców kiedyś mówiłam będe dorosła to założe rodzinę i stało sie to co chciałam wraz z moim ukochanym mamy 4 dzieci i również kiedyś powtarzałm sobie chiałam bym komuś serce podarować do konca soich dni opiekowac dać bezpieczeństwo przedewszystkim miłość radość ciepło i cierpliwość , dom o jakim sie marzy jeśli by to sie dało i by było to łatwe sama bym Ole zabrała miała by młodszych braci i sióstr ale niestety to takie łatwe nie ma by ją dosatać mam nadzieje ze znajdzie sie ktoś taki kto jej serce o ciepli by czuła sie bezpiecznie i chciana oraz szczęśliwa Olu będzie dobrzę marz o co tylko chcesz bo marzenia są potrzebne i nie trać nadzieji bo nadzieja to podstawa 😘

Dodaj komentarz