Aleksandra ma szansę opuścić Schronisko dla Bezdomnych.


Data dodania: 14-10-2017 r.
Ilość wejść: 572.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Aleksandra już wie, nie poradzi sobie z 3 swoich dzieci, starsze muszą zostać w Rodzinnym Domu Dziecka. Mimo, że na początku starała się je odzyskać, teraz przyznaje ” nie dam rady sama, Dominika ma 6 lat i zespół Wilsona Pardensa, czyli zaburzenia przewodu pokarmowego i słabe napięcie mięśniowe, Artur ma 9 lat i FAZ, oboje wymagają specjalistycznej opieki, oboje są niepełnosprawni. Czy to przeze mnie, chyba trochę tak, przy Arturze zanim się zorientowałam, że jestem w ciąży, trochę czasu minęło i trochę alkoholu się przelało. To było 9 lat temu, teraz jest inaczej, teraz nie piję … ale Artur …. no jest niepełnosprawny”.

Aleksandra jest po rozprawie sądowej, kolejnej w sprawie dzieci.

– Za każdym razem, kiedy się spotykamy czekasz na rozprawę sądową.

–  Tak, najpierw walczyłam  w sądzie o przywrócenie mi opieki nad dziećmi, potem były sprawy o odebranie praw rodzicielskich biologicznym ojcom, teraz mi jeszcze bardziej ograniczono opiekę nad 2 moich starszych dzieci.

– Dlaczego, przecież od 6 lat są w pieczy zastępczej?

– Opiekunowie moich dzieci muszą mieć możliwość decydowania o nich w sprawach medycznych czy szkolnych, do tej pory ja musiałam chodzić do szkół, czy wyrażać zgodę na zabiegi medyczne. To rzeczywiście było uciążliwe i w sumie niesprawiedliwe, bo przecież tamci ludzie, dużo więcej wiedzą o moich dzieciach, są z nimi na co dzień, znają je i w sumie dobrze moim dzieciom tam. To się zgodziłam. Jedyne czego nie dam sobie odebrać to możliwości kontaktu z nimi, regularnych spotkań. Ja ich nie porzuciłam, ja tylko nie poradzę sobie z ich wychowaniem i utrzymaniem.

– A Adrian, cały czas masz go przy sobie.

–  Tak, opiekuję się nim uczciwie, nikt nie ma zastrzeżeń, a przecież tu w schronisku dla bezdomnych pracownicy i kierownictwo przyglądają się nam, więc wszystko jest w porządku. Myślę, że w sumie dobrze się stało , że Artur i Dominika nie mieszkają z nami. Tam w Rodzinnym Domu Dziecka mają wszystko czego im potrzeba, są zaopiekowani i bezpieczni, a ja mogę skupić się na Adrianie. Gdybyśmy byli wszyscy we 4, mogłabym się znowu pogubić i całą 3 bym straciła. Poza tym myślę, że wstydzili by się, że mieszkamy w Schronisku dla Bezdomnych, a Adrianek jeszcze tego nie rozumie, to jego jedyny dom jaki zna.

Aleksandra stara się być dobrą matką na tyle, na ile wyobraża sobie, jak taka matka powinna się zachowywać i postępować. Mieszka w 6-cio osobowym pokoju w Schronisku dla Bezdomnych Kobiet i Matek z Dziećmi. Opiekuje się coraz bardziej rozbrykanym synkiem , ale powolutku zaczyna myśleć o przyszłości. Zakwalifikowała się na przydział lokalu socjalnego od miasta Szczecin. Miała dostać to mieszkanie już teraz, ale procedury się przeciągają. Ostateczne listy zostaną wywieszone 20 października, to już tylko tydzień.

– Mówili, że mieszkanie dostanę w dobrym stanie, takie do którego od razu będę mogła wprowadzić się z synkiem. Zresztą, obojętnie w jakim stanie będzie i tak nie miałabym za co zrobić nawet najmniejszego remontu.

– Z czego będziesz się utrzymywała, nie masz przecież pracy?

– Mam zasiłek stały 375 zł,  500+, alimenty 200 zł i rodzinne 95 zł. Teraz starcza, potem jak już będę na swoim, pójdę do pracy, a mały do przedszkola. Już robiłam „przymiarkę” do naszego nowego życia i byliśmy z Adriankiem w przedszkolu… 3 dni wytrzymał, a w zasadzie z nim wytrzymali. Pani dyrektor powiedziała, że jest jeszcze za mało samodzielny i uspołeczniony i zaprosiła nas za pół roku z powrotem. Oczywiście wrócimy.

– A co umiesz robić, gdzie będziesz szukała pracy.

– Często zastanawiałam się, co mogłabym w życiu robić, do tej pory starałam się przetrwać, jak widać z opłakanym skutkiem. Starałam się utrzymać na powierzchni, przenosiłam się od faceta do faceta, z jednego schroniska do drugiego i rodziłam dzieci… mam 32 lata i tak naprawdę jeszcze nigdzie na poważnie nie pracowałam. Nie wiem, jakim będę pracownikiem, ale chciałabym już pracować.

– Ale co umiesz, zakończyłaś edukację na niezdanej maturze, jesteś tylko po liceum, żadnych kursów przyspasabiających do jakiegokolwiek zawodu.

– Nie mam zawodu, nie wiem co umiem robić, ale lubię gotować, sprawia mi to przyjemność i myślę że dobrze wychodzi. Dowiedziałam się o tym zupełnie przypadkiem, odkąd na któreś święta zostałam w Schronisku sama z synkiem i musiałam przygotować nam posiłki. Od tego czasu chętnie zaglądam do kuchni i myślę , że będę szukała swojego miejsca w gastronomii.

Aleksandra mimo swoich 32 lat i 3 dzieci bardzo boi się samodzielności, której tak naprawdę jeszcze nie miała okazji zakosztować. Czy sobie poradzi, czy nie zaprzepaści szansy, tego nie wie nawet ona, ale czeka , czeka niecierpliwie na ten moment. Czeka , żeby stanąć na nogi.

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz