Aleksandra i jej nowe życie.


Data dodania: 27-06-2018 r.
Ilość wejść: 1 206.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli: Hanna Zarzycka – Garus,    Joanna Żelazowska,   Aleksandra Piasecka.

Aleksandra dziękuje, bardzo dziękuje. Jej, dziewczynie ze złą przeszłością ludzie uwierzyli, pomogli. Jej historia dla kogoś okazała się ważna, na tyle ważna, że zorganizowano zbiórkę najniezbędniejszych rzeczy potrzebnych do normalnego funkcjonowania.  Nie zawiedzie. Już 2 miesiące mieszka z synkiem w mieszkaniu socjalnym, które dostała z zasobów Gminy Miasta Szczecin. Okres Schronisk dla Bezdomnych Kobiet to zamknięty rozdział w jej życiu. Na początku maja wprowadziła się do czyściutkich, ale absolutnie pustych 2 pokoi z kuchnią na szczecińskim Niebuszewie.     Odzew internautów absolutnie ją zaskoczył.

–  Nie spodziewałam się, że kogoś obejdzie to, że nie mam mebli, że nie mam stołu, że wszystkie posiłki jemy na podłodze. I nagle do drzwi zapukali ludzie, którzy podarowali mi duży rozkładany, skórzany fotel, garnki, najprzeróżniejsze naczynia kuchenne, sztućce, obrusy, pościel, koce i mnóstwo zabawek dla Adrianka. Państwo nie dość, że przywieźli, to jeszcze wnieśli to wszystko do mnie do domu na pierwsze piętro i skręcili mebel.

Panie rozejrzały się i zapytały, czego najbardziej potrzebuję, tak na dziś. Powiedziałam, że gdyby miały, to bardzo byłabym wdzięczna za jakiekolwiek zasłony, bo okna ogromne wychodzą dokładnie na okna sąsiadów i to bardzo krępujące, być tak na widoku publicznym. Na razie przybiłam do okiem prześcieradła, ale wtedy w dzień jest ciemno.

 

 

 

Panie wymierzyły okna, wymierzyły wolną przestrzeń na stół i powiedziały, że wrócą. Za parę dni miałam karnisze i zasłony w oknach, stół i 4 składane krzesła. Zadbały o wszystko, nie tylko o to żeby kupić, ale też o to, żebym miała wygodnie i funkcjonalnie. Nigdy wcześniej nie spotkałam takich ludzi. Jestem zaskoczona i bardzo wdzięczna.

Aleksandra bardzo stara się stworzyć synkowi normalny dom. W Schronisku dla Bezdomnych Kobiet dzieliła pokój z inną kobietą i jej dziećmi. Adrian miał tam zawsze mnóstwo kompanów do zabawy, tutaj jest sam, tylko z nią. Nie wypuszcza go na podwórko, bo jest jeszcze za malutki i boi się.  Żeby zapewnić synowi towarzystwo, zdecydowała  przygarnąć pod swój dach psa. No i mieszka teraz z nimi 7 miesięczny szczeniak Gucio. Pies czyściutki, wesoły i nie spuszczający 4- latka z oczu, zresztą z wzajemnością, oni też są w niego wpatrzeni z uwielbieniem.

– Jak chodzimy na spacery z psem do parku wyglądamy jak zwyczajna, szczęśliwa rodzina. Lubię bardzo to swoje życie teraz. Ostatnio byliśmy całą 4 u Arturka na zakończeniu roku. Ja , Adrianek i 6-letnia Dominika siedzieliśmy dumni w pierwszym rzędzie, kiedy Artur dostawał promocję do następnej klasy. Ja, jak zawsze w takich sytuacjach płakałam jak bóbr.

– A rodzice zastępczy twoich dzieci też byli z wami na zakończeniu roku szkolnego u Artura ?

–  Nie, byliśmy sami, oni chodzą na zakończenie roku szkolnego do swoich dzieci. Ale to dobrze, bo potem mieliśmy dla siebie całe 2 godziny. 

–  No i podstawowa nowina. Adrian od 1 sierpnia będzie chodził do przedszkola. Takiego prawdziwego, z innymi dziećmi. Już cieszę się, a jednocześnie boję, czy sobie poradzi. Przecież, my jesteśmy od jego urodzenia cały czas razem. Ja nie chodziłam do pracy, nie prowadziłam domu, byłam tylko dla niego, teraz będziemy musieli się rozdzielić. Zobaczymy, kto bardziej to przeżyje. Mam jeszcze jedną prośbę… czy mogłaby pani napisać, poprosić… może ktoś miałby po swoim synku porządniejsze buty dla Adrianka, rozmiar 27, żeby nie czuł się gorszy w przedszkolu. Na zmianę , kapciuszki ma, ale te normalne na ulicę są już bardzo zniszczone i zdarte. Bylibyśmy bardzo wdzięczni.

Aleksandra, a w zasadzie jej mama zrobiła też porządek z ojcem Adrianka, który bywał bardzo częstym gościem w ich domu. Mężczyzna, od lat mieszkaniec Schroniska Dla Bezdomnych, był bardzo zainteresowany wprowadzeniem się do Oli i Adriana. Kobiecie nie starczyło asertywności, żeby stanowczo i nieodwołalnie odmówić,  więc poprosiła o pomoc mamę. Ta stanęła na wysokości zadania i wszyscy rozstali się w zgodzie. Aleksandra nie szuka nowych znajomości, nie przyjmuje koleżanek w domu, musi wszystko poukładać, tak żeby żyć na własny rachunek, skupić się na synku i 2 pozostałych swoich dzieciach, które wychowują się w rodzinie zastępczej. A ona, ma 33 lata, kiedyś przyjdzie czas i na jej potrzeby, ale to jeszcze nie teraz.

 

cdn.

 

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz