Aleksandra i jej synek Adrian pierwsze święta poza noclegownią dla bezdomnych.


Data dodania: 12-12-2018 r.
Ilość wejść: 441.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli: Hanna Zarzycka – Garus,    Joanna Żelazowska,   Aleksandra Piasecka.

Wydawać by się mogło, że limit nieszczęść wyczerpała, nic podobnego trzymają się jej jak przysłowiowy „rzep psiego ogona”.

Ola 33 latka, od zawsze pensjonariuszka schronisk dla bezdomnych, w końcu wprowadziła się z synkiem do własnego mieszkania , lokalu socjalnego, który wiosną tego roku dostała z zasobów Gminy Miasta Szczecin. Bez łazienki, bez ubikacji, ale własne cudne, czyściutkie 2 pokoje to szczyt marzeń kobiety. Wejść do siebie, zamknąć drzwi, usiąść z synem do lekcji … rodzina, stali się normalnymi ludźmi, biednymi, ale normalnymi. Gotowała obiady, chodzili do parku pobawić się, zaczęła pracować. Ale w sierpniu  na raka zmarł ojciec jej najstarszego syna Artura. Jej pierwsza i w sumie jedyna, jak dotąd miłość, gdzieś po cichu liczyła, że jak się urządzi, jak stanie na nogi, może mogliby znowu być razem. No to już wiadomo na pewno, że nie będą.

– to był straszny czas. Dużo płakałam,  nie mogłam jeść, nie mogłam podnieść się z łóżka, zrobić Adrianowi śniadania. Gdyby nie mama, która mnie wtedy pilnowała, to pewnie i dziecka nie odprowadzałabym do przedszkola. W końcu przyszedł moment, kiedy musiałam zdecydować, albo pójdę po pomoc do lekarza, albo z powrotem sięgnę po alkohol i używki. Zdobyłam się na ostatni wysiłek myślowy, jak alkohol, to wracam na dno, już bez syna, sama, znowu gdzieś w noclegowni dla bezdomnych, kolejny raz się nie podniosę … może lekarz pomoże. Tacy ludzie jak ja, muszą się cały czas pilnować,trzymać w ryzach, urzędnicy, panie z pomocy społecznej cały czas nam się przyglądają, czy dajemy sobie radę. Potknięcie i nie mam synka. Stawka duża. Poszłam do lekarza.

Ola zgłosiła się do psychiatry, to był ostatni moment, do wyboru miała, albo szpital psychiatryczny albo leczenie farmakologiczne, ale wtedy musi sama siebie pilnować i przyjmować konsekwentnie przepisane leki. Leczy się, powoli wraca chęć do życia, do działania, tyle że zbliżają się święta. Jej i synka pierwsze święta we własnym domu. Święta, których nie pamięta w rodzinnym wydaniu, święta których się boi. Spędzi je sama z synkiem, zaprosiła mamę na wigilię, żeby przyszła do nich, ale odmówiła i zostanie u siebie z bratem. Na pewno będzie choinka, na pewno synek znajdzie pod nią prezent od Mikołaja, a ona… ona dla siebie nic tam nie znajdzie, ale nie szkodzi. Będzie musiała przygotować jakieś jedzenie, nigdy do tej pory się tym nie zajmowała. W placówkach w których mieszkała, kucharki gotowały i przygotowywały menu.

– zrobię jakąś rybę, barszcz i bigos. To wszystko. Ładnie przystroję stół, świeczki zapalę, posłuchamy kolęd w telewizji. Chciałabym, żeby Adrianek miło wspominał swoje wigilie z dzieciństwa. Tylko znowu będziemy bez pozostałych dzieci, Dominika i Artur wyjeżdżają na święta z  rodzicami zastępczymi do ich rodziny. Co roku nie ma ich w Szczecinie w czasie świąt, nie mam na to wpływu. Wiem, że sama nie dałabym sobie rady z 3 dzieci, wiem, że tam gdzie są w Rodzinnym Domu Dziecka mają dobrze, lubią tam być, ale zwyczajnie za nimi tęsknię. Mam też przygotowane dla nich prezenty pod choinkę, Dominika dostanie puzzle i ozdoby do włosów ,a Artur specjalną maskotkę, której mu brakuje do kolekcji.

Aleksandra dostanie też paczkę świąteczną dla dzieci od Klubu Rotary, specjalnie dla nich szykowaną. Adrian dostał już od nich buty na zimę, sam sobie wybierał, jakie chciał, nie musieliśmy patrzeć na cenę. Zobaczymy jak to przetrwamy.

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz