Aleksandra próby samodzielnego życia.


Historia została dodana: 13-08-2018 r.
Ilość wejść: 344.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli: Hanna Zarzycka – Garus,    Joanna Żelazowska,   Aleksandra Piasecka.

Aleksandra z nadzieją patrzy w przyszłość. Powolutku buduje swoje nowe życie. Po tułaczce między ośrodkami dla bezdomnych, od pary miesięcy jest już na swoim. Dostała mieszkanie od Gminy Miasta Szczecin, z pomocą internautów umeblowała i teraz mieszka sobie w nim spokojnie z synkiem. Malutkie sukcesy, duże radości i wielkie plany wypełniają jej dni.

Adrian poszedł do przedszkola. Bardzo bała się tego momentu, bo dawniej, jeszcze jak byli mieszkańcami Schroniska dla Bezdomnych Kobiet i Matek z Dziećmi próbowała posłać synka do przedszkola, bez powodzenia , nie nadawał się, nie przystosował się, był agresywny, nadpobudliwy. Teraz prawie po roku Aleksandra postanowiła spróbować kolejny raz.

– Udało się, Adrian bardzo polubił przedszkole, cały czas opowiada o nowych kolegach, o zabawach, o paniach. Wyciszył się, zmienił, jest bardziej skory do pomocy, skupiony i spokojny. Ciężar spadł mi z serca, bo dopóki siedział w domu i ja byłam uwiązana, nie mogłam podjąć  żadnej pracy. Nie miałam żadnego manewru, no a poza tym, pięknie się rozwija, normalnie dorósł do roli przedszkolaka.

Pójście Adriana do przedszkola to kolejny milowy krok w życiu Aleksandry. Natychmiast sama zaczęła oglądać się za pracą dla siebie. Tęskniła do ludzi, do wyjścia z domu, do pracy, za która byłaby normalnie wynagradzana. Znalazła, w Carrefourze, na kasie. Praca w sam raz dla niej od 7.00 do 17.00, potem biegiem po synka do przedszkola i dom.

–  Jedyne co mnie martwi, to fakt, że teraz spędzamy ze sobą bardzo mało czasu. 3 godziny, po przedszkolu i mojej pracy. Wracamy do domu, jemy coś, chwilę się pobawimy i pora do spania, bo następnego dnia trzeba wstać o 6.00, żeby ze wszystkim zdążyć. Adrian stara się na wyścigi opowiedzieć mi co wydarzyło się w ciągu dnia, z jednej strony się cieszę, z drugiej żal mi, że uciekają nam takie ważne chwile. Do tej pory byliśmy nierozłączni … przyznam się, że tęsknię za nim  w ciągu dnia, mimo, że to prawdziwy łobuz i daje mi się we znaki.

Pytam o 2 jej starszych dzieci, tych, które wychowują się w rodzinie zastępczej. Ola cichnie, odpowiada zdawkowo.

– Po wakacjach wrócimy do rozmów, o możliwości zabierania ich choćby na jednodniowe przepustki.Opiekunowie moich dzieci, muszą przyjść tu i sprawdzić w jakich warunkach dzieci miałyby spędzać te dni. To jest w porządku, troszczą się o moje dzieci, dbają o nie. Wiem, że Dominika i Artur byli w te wakacje w Krakowie, w Warszawie i gdzieś nad morzem… mają normalny dom. Ja z Adriankiem chodziłam codziennie do Parku Kasprowicza, na przeciwko domu, ale przyjdzie taki czas, kiedy i on zobaczy morze.

cdn.

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz