Aleksandra święta tylko z synkiem.


Historia została dodana: 29-12-2018 r.
Ilość wejść: 249.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli: Hanna Zarzycka – Garus, Joanna Żelazowska, Aleksandra Piasecka, Małgorzata Bosak, Rotary Club Szczecin.

 Święta to rzeczywiście wyjątkowy czas. Mimo, że już wcześniej doświadczyłam ludzkiej życzliwości, to teraz jestem zwyczajnie zaskoczona, że tak wiele osób zainteresowało się mną, dostałam prezenty od zupełnie obcych osób. Najpierw Club Rotary w Szczecinie podarował nam środki czystości, żywność i słodycze dla małego. 3 ogromne torby. Potem zadzwoniła pani Małgosia, chwilę rozmawiałyśmy przez telefon, pytała czego najbardziej potrzebuję, po czym przyszła z torbą pełną zakupów jedzeniowych. Za parę dni przywiozła nam choinkę i cudowny, ciepły dywan. Zaprosiłam panią Małgosię na herbatę i zaczęłyśmy rozmawiać.– Rozmawiałyśmy o moim życiu, o tym w jakim momencie teraz jestem, jak to się stało, ze zabrano mi dzieci, jak sobie radzę, o moim zdrowiu. Jak dobrze było komuś wszystko opowiedzieć, jakie to dziwne uczucie , że kogoś interesuje moje życie, że słucha, pyta, nie ocenia, nie krytykuje, stara się zrozumieć. Jestem taka wdzięczna za tą rozmowę, za czas, który mogłam spędzić z panią Małgosią. Dziś pani Małgosia znowu zadzwoniła i powiedziała, że na 6 stycznia umówiła mnie do okulisty na prywatną wizytę i pójdziemy też do fryzjera. Mam 33 lata i jeszcze nie byłam u fryzjera, o czym pani Małgosia oczywiście nie wie. No i najważniejsze, powiedziała że pójdziemy do rodziny u której są moje dzieci i porozmawia, czy może być gwarantem moich spotkań z dziećmi, że raz w miesiącu będzie nam organizowała wspólne spędzanie czasu, że będę chodziła ze wszystkimi moimi dziećmi do Pleciugi, do Filharmonii, do kina. Poszczęściło mi się, że spotkałam panią Małgosię.  Oczywiście nie zabrakło z prezentami pani Hani i pani Joasi, obie panie od początku mi pomagają. W tym najgorętszym, najbardziej zabieganym czasie bezpośrednio przed Wigilią znalazły chwilę, żeby nas odwiedzić, żeby przywieźć prezenty pod choinkę. Tak swoją drogą nie pamiętam, kiedy dla mnie coś leżało pod choinką. 

Ola promienieje, Adrian zupełnie nie przypomina chłopczyka ze Schroniska dla Bezdomnych. Słychać śmiech a nie krzyk, „mamusiu” to słowo najczęściej używane przez malucha, tuli się, potrafi sam się bawić, niczego nie wymusza, jak to miał w zwyczaju dawniej. Jestem zachwycona taką zmianą tej małej rodziny.

– mam pierwszy sukces wychowawczy i szczerze mówiąc, nie mam komu się tym pochwalić, a duma mnie roznosi!

– jaki to sukces?

– Adrian był wręcz uzależniony od bajek na telefonie i w telewizorze, nie potrafił funkcjonować bez nich. A teraz proszę zobaczyć, bawi się sam, telefonu nie ma, nawet jak telewizor jest włączony nie zwraca na niego uwagi, może lecieć coś innego.

– jak tego dokonałaś, taka rada może być bezcenna dla wielu z nas!

– powolutku, zamieniałam telefon i telewizor na nasze wspólne zabawy, rozmowy i wspólny czas. Po prostu wymieniłam te urządzenia na własne towarzystwo i udało się. I powiem pani, że ten wspólny czas bardzo mi się podoba, wyciszyliśmy się oboje i lubimy być razem, nie nudzimy się.  Umiem się cieszyć tym naszym życiem. To dla mnie też ogromna zmiana.

– a jak radzisz sobie z finansami?

– na początku było ciężko, dostałam rachunek za prąd na 200 złotych, przestraszyłam się, zaczęłam oszczędzać, światło tylko tam gdzie jesteśmy, jak się bawimy to telewizor wyłączony, jak komputer, to nie telewizor. Nawet Adrian już wie i nie buntuje się. Teraz rachunki nie przekraczają 120 złotych, połowa mniej. Umiem już odmówić synkowi w sklepie rzeczy na które nas nie stać, a on nie robi scen. Uczymy się. Uczymy się razem życia na własny rachunek, według własnych zasad …

– ?

– no, na przykład był czas, że ojciec Adriana chciał się tu do nas przeprowadzić, przez moment, tylko na noce chodził do noclegowni dla bezdomnych, a potem rankiem wracał. Zaczął się tu za swobodnie czuć, najpierw papierosy,  potem jak nie było mnie w domu, bo byłam w pracy okazało się, że zaprosił kolegę z piwkiem. Wracamy z Adrianem do domu, a tu panowie się goszczą, po raz pierwszy powiedziałam nie! Od tego czasu nie ma odwiedzin w domu, chce spotkać się z synem niech idą na spacer. Za długo czekałam na szansę takiego życia jakie mam teraz, żeby ktoś mi to zniszczył.

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz