Basia Staroń 14.06.2017


Data dodania: 14-06-2017 r.
Ilość wejść: 527.

 Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

pomogli Pomogli: Milena Kaniewska.

 

Zuzia… – Nawet nie miałam odwagi marzyć, że kiedykolwiek zostanę mamą – zwierza się Basia.  Kiedy okazało się, że jestem w ciąży,  długo nie wierzyłam… To był przecież jakiś cud. Wielka radość z jednej strony, dużo obaw z drugiej. Czy dam radę? Czy dziecko będzie zdrowe? Czy nie przekażemy mu choroby? Czy będziemy umieli je wychować?  Czy zdążymy się nim nacieszyć? Jak sobie poradzimy, kiedy nasze choroby będą postępować ?

Pytań i obaw było dużo, ale od początku rodzice zarówno Basi jak i Marcina, zadeklarowali pomoc. A lekarz ginekolog, do którego Basia trafiła, od razu ją zapewnił, że kobiety chore na SM rodzą zdrowe dzieci, bo nie jest to przecież choroba genetyczna. Wiek? Starsze także rodziły…

– W czasie ciąży czułam się wyjątkowo dobrze – wspomina Basia. – Przytyłam 10 kg,  tylko brzuszek urósł, a poza tym pozostałam szczupła. Dość szybko dowiedzieliśmy się, że to będzie córeczka. Zdecydowaliśmy się na imię Zuzanna, obojgu nam się podobało.

Zuzia urodziła się 2 kwietnia 2016 roku. Konieczne było cesarskie cięcie, ale wszystko poszło dobrze i od momentu przybycia do szpitala, bardzo szybko dziewczynka pojawiła się na świecie. Urodziło się zdrowe dziecko z najwyższą punktacją w skali Apgar; 3 kg, 53 cm.  Basia  płakała ze szczęścia. Uważa, że narodziny całkiem zdrowej córeczki to prawdziwy cud dla obojga rodziców chorych na tę samą nieuleczalną chorobę – stwardnienie rozsiane.

– Żałowałam tylko, że po dwóch tygodniach musiałam przestać karmić piersią, ale to okazało się już za trudne.

Mama Basi od razu przyjechała i pomagała w opiece nad dzieckiem. Mama Marcina też przyjeżdża, choć rzadziej. Dziadkowie z obu stron są bardzo zaangażowani.

Basia nie ukrywa, że chciałaby być zdrowa, żyć inaczej,  że miewa okresy załamania, zniechęcenia. Czasami sobie popłacze, porozczula się, chociaż teraz  coraz rzadziej, bo jest Zuzia, dla której trzeba zachować siły. Widzi jednak w swojej historii i jasne momenty. – Mam szczęście do dobrych ludzi – mówi. – Niekiedy miewałam wrażenie, że otaczają mnie Anioły. Wiele razy otrzymałam bezinteresowną pomoc od ludzi zupełnie nieznajomych. I to jest coś niesamowitego. Oboje jesteśmy na rencie, więc siłą rzeczy nie za bogaci.  Jak Zuzia się urodziła, to było jakieś pospolite ruszenie wokół nas. Dostaliśmy wszystko; od zapasu pampersów i mleka, po piękne ciuszki, zabawki, wózek, łóżeczko. Do tej pory mamy w co Zuzię ubierać. To były prezenty od rodziny, koleżanek, kuzynki z Irlandii. Czuliśmy się nawet przytłoczeni tym nadmiarem. Jesteśmy wszystkim bardzo wdzięczni.

Jak Zuzia pojawiła się na świecie ujawniła się kolejna życzliwa osoba, kolejny Anioł – jak mówi Basia. Sąsiadka, pani Krysia, która mieszka obok na tym samym piętrze. Pomaga kąpać Zuzię, wychodzi z nią codziennie na spacery. I jest oczywiście kochaną ciocią. Chodzą z Zuzią do parku Kasprowicza, nad Rusałkę, niekiedy aż pod Orły. Basia bardzo żałuje, że nie może uczestniczyć w tych spacerach, nie jest jednak w stanie.

– Obydwoje z Marcinem rekompensujemy córeczce to wielką dawką miłości. Ona wie o tym, że jest trochę inaczej wychowywana. Ma na co dzień kontakt z babciami, ciociami.  Szybko musiała nauczyć się samodzielności. Ale zapewnimy jej wszystko co potrzebne do rozwoju.

Basia wie, że musi żyć w teraźniejszości, by nie zniszczył ją lęk o przyszłość. Nie znaczy to, że nie stara się zachowywać rozsądnie. Założyła specjalne konto dla Zuzi, na które obie z Mamą wpłacają drobne sumy, jakie uda się zaoszczędzić z emerytur dziadków oraz rent Basi i Marcina. Nie jest tego dużo, ale ziarnko do ziarnka. Basia nauczyła się, że trzeba małymi krokami iść do przodu. I cieszyć się każdą miłą chwilą, każdym dniem.

 

Basia planuje wrócić do korepetycji jak Zuzia pójdzie do przedszkola.  Martwi się też tym, że Marcin nie ma pracy, choć marzy o jakimś zajęciu przy komputerze. Żeby choć  na kilka godzin wyjść z domu, pracować, zarobić na rodzinę.

16 lat temu Basia marzyła o wyzdrowieniu. Dzisiaj marzy o tym, by choroba nie postępowała zbyt szybko, dziś tak bardzo chce się żyć…

Chcę pomóc

Dodaj komentarz