Beata Siwa


Data dodania: 05-04-2017 r.
Ilość wejść: 1 974.

 Redaktor/Autor: tekst oryginalny bohatera historii.

pomogli Pomogli:  Milena Kaniewska.


Mam na imię Beata, 35 lat i sama wychowuje trójkę dzieci. Razem z nami mieszka moja mama, która choruje. Jest już po pierwszej operacji, niedługo będzie miała kolejną. Praktycznie nie jest wstanie poradzić sobie sama, potrzebuje stałej opieki, zwykłe czynności nawet chodzenie sprawiają jej ogromny ból. Ja nie mam pracy, mimo, że cały czas szukam, ale mam nadzieje, że kiedyś w końcu mi się uda. Dzieci przeżyły wiele zawodów, odrzucenia i nie akceptacji. Stały się nieufne, szybko przekonały się, że nie należy oczekiwać pomocy od postronnych osób. Są uzdolnione sportowo, bardzo jestem z nich dumna. Jeden z synów choruje. Ma zaburzenia lękowe i fobie szkolną, już drugi raz przebywa w ośrodku terapeutycznym pod Warszawa 330 km od domu.

Zazwyczaj jestem uśmiechniętą osobą, kocham swoje pociechy najbardziej na świecie. Za wszelka cenę walczę o dobro dla nich, o normalny dom, spokojne dzieciństwo pomimo, że życie doświadcza mnie nieustannie.

Nasz dom to ruina, chyląca się ku upadkowi, jest jak jest, biednie, ale schludnie i czysto. W pierwszym pokoju jest piecyk „koza”, ława, kanapa i szafka z telewizorem. W drugim łóżka, szafy i mały stolik. Pokój babci, jest przygnębiający, mały, ponury i wilgotny. Kuchnia również mała, wyposażona w podstawowe rzeczy. Łazienka jest największym pomieszczeniem. Niestety zamarzające rury i stary elektryczny bojler nie dodają jej uroku. Za prąd płacę po 600 ,800 złotych. Żyjemy z alimentów i 500+. W drugiej niezamieszkałej części domu trzymamy drewno na opał, chociaż opalanie pokoi niewiele daje przy nieszczelnych oknach, drzwiach i dachu. Dach podparty jest jednym spróchniałym „pniem”, co stwarza realne zagrożenie zawalenia się całej konstrukcji. Z zewnątrz wygląda jak osiadająca chatka. Proszę mi uwierzyć, ta chatka lada moment rozpadnie się, oczywiście wilgoć i pleśń są z nami od lat, powoduje to choroby, ale nie grozi nagłą śmiercią.

Mama jakiś czas temu rozpoczęła nawet namiastkę remontu, ale skończyło się na tym, że komornik zajął jej rentę za niespłacony kredyt, który wzięła na naprawę najpilniejszych rzeczy w domu. Nie czekam na szczęśliwy los, czy gwiazdkę z nieba. Biorę sprawy w swoje ręce. Z całych sil staram się to wszystko udźwignąć. Upadałam wiele razy, ale za każdym razem podnoszę się i idę dalej. Nie wiem jak długo dam jeszcze radę. Od roku choruję, mój organizm jest wycieńczony, mam też nerwice, która kiedyś musiała się ujawnić, ale walczę i nie poddam się, bo moje dzieci i mama mają tylko mnie, cztery pary oczu codziennie patrzą na mnie i oczekują, że dam radę i że są bezpieczni. To ogromne obciążenie i odpowiedzialność, a ja już nie mam siły i pomysłu jak dalej będziemy żyli. Rozpaczliwie potrzebuję pomocy zwłaszcza przy remoncie domu.

 

Będę bardzo wdzięczna za nawet najdrobniejszą pomoc, albo możliwość jakiejkolwiek pracy. Mieszkamy w gminie Frysztak na Podkarpaciu.

Chcę pomóc

Komentarz do “Beata Siwa”.

  1. PANI MILENO K.Z CALEGO SERCA DZIEKUJE ZA WSPARCIE JAKIE OTRZYMALISMY OD PANI JESTEM WDZIECZNA I ŻYCZĘ PANI WSZYSTKIEGO DOBREGO JESZCZE RAZ DZIEKUJEMY

Dodaj komentarz