Dagmara Mroczkowska każdy dzień darowany.


Data dodania: 25-10-2018 r.
Ilość wejść: 304.

Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

pomogli Pomogli:  Stowarzyszenie Progressum.

Jesień ubiegłego roku była dla Dagmary Mroczkowskiej zupełnie inna – wiele planów i nadziei. Zwłaszcza na przeszczep nerki, który mógłby dać szansę na dłuższe życie. To wtedy też zaczęła uczęszczać na dodatkowe zajęcia plastyczne  w Fundacji Barwne Życie i trening umiejętności społecznych. Stały się tak samo ulubione jak spotkania w Zachodniopomorskiej Jednostce  Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, z którym Dagmara związana jest od lat.

To właśnie rok temu także sytuacją Dagmary zainteresowało się Stowarzyszenie Progressum zobowiązując się jej pomóc. Na jej rzecz odbył się jeden z ubiegłorocznych jesiennych biegów Parkrun, a przed Świętami Bożego Narodzenia sprzedawane były wyroby rękodzielnicze podczas Gwiazdki na Łasztowni. W sumie udało się zebrać ponad 3000 zł.

Tegoroczna jesień  jest zupełnie inna. Dagmara jest po kryzysie, bardzo słaba. Na szczęście przynajmniej już  od miesiąca nie przebywa stale w szpitalu,  a tylko dowożona jest na dializy 3 razy w tygodniu. Letnie miesiące – lipiec i sierpień, spędziła w szpitalach. Była sepsa, operacje, zagrożenie życia. Dzisiaj więc – jak mówi mama Grażyna – każdy dzień jest dobry, bo darowany.

Dagmara dużo mniej wychodzi z domu. Na dializy, wiadomo – musi. A poza tym? Piątkowe spotkania w TPG. Mogłaby jeszcze w  środę na warsztaty uczące różnych umiejętności życiowych jak np. gotowanie. To kontynuacja programu z roku ubiegłego,  w którym Dagmara  tak chętnie uczestniczyła. Teraz już nie chce: mniej sił, mniej nadziei, mniej woli walki.  Zajęcia plastyczne w Fundacji Barwne Życie też już się nie odbywają, ale nawet, gdyby było inaczej, to Dagmara pewnie by nie miała siły na nie uczęszczać. Jest zmęczona, całe jej życie to walka i ból, szpitale, dializy i żadnej nadziei na pomoc, na zmianę tej sytuacji. Dagmara cierpi , cierpią jej najbliżsi.

Na szczęście po kryzysie zdrowotnym w czasie wakacji udało się całej rodzinie Mroczkowskich wyjechać na kilka dni do rodziny na wieś. To był oddech, wszystkim bardzo potrzebny.

Wszystko się zmieniło, Dagmara jest dużo słabsza, ale… Jak mówi mama Grażyna: Trzeba nadal mieć nadzieję.

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz