Dagmara Mroczkowska krytyczny moment.


Historia została dodana: 29-06-2018 r.
Ilość wejść: 1 128.

 

Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

pomogli Pomogli:  Stowarzyszenie Progressum.

 

Spacery nadmorską plażą, szum morza, słońce, niebo błękitne.  Można zapomnieć o wszystkich kłopotach…

Dla Dagmary Mroczkowskiej i jej mamy Grażyny od lat wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne nad morze, to jak krótki pobyt w innym bajkowym niemalże świecie, choć i tak w tym czasie trzeba było co drugi dzień przerywać bajkę z powodu dializ, na które jeździły do szpitala w Kołobrzegu. Ale morze, to morze. I poza tym spacery, które Dagmara tak bardzo lubi. A dla mamy Grażyny to też dobry czas. Bez pracy, codziennych domowych obowiązków. Też może odpocząć, co potrzebne, bo przecież najmłodsza nie jest – 60 +.

Akurat teraz szykowałyby się do wyjazdu, ale….

Stało się inaczej.  Teraz Dagmara walczy, walczy o życie…..

Już trzeci tydzień Dagmara przebywa w szpitalu, teraz na nefrologii w pomorzańskim  PSK-2, wcześniej w szpitalu na Arkońskiej. Dwa tygodnie temu walczyła  o życie: sepsa, 40 stopni gorączki. Nie było pewności, czy przetrzyma. Ale nadal jest silna i dzielna. Bardzo cierpliwie znosi ból, wszelkie przeciwności.

Problemy zaczęły się już wczesną wiosną, kiedy to świat oszalał zielenią, a ptaki koncertowały nawet na miejskich osiedlach. Dagmara musiała mieć zabieg na przetokę w ręce, która się zatkała, a  jest potrzebna do dializowania Dagmary. Od lat co drugi dzień poddawana jest dializom. Sporo bólu, ale póki co wszystko dobrze się skończyło. W  połowie czerwca znów podobny problem, a właściwie dużo poważniejszy. Konieczna były operacje w miejscu przetoki. W końcu trzeba było zamocować przetokę i cewnik, w nodze, żeby możliwe były dializy. Do tego sepsa. I kolejne godziny strachu, niepewności, czy i teraz wytrzyma, czy da radę, czy jeszcze będzie chciała walczyć.

Dagmara od urodzenia jest chora na EB – pęcherzowe oddzielanie się naskórka i od siedmiu lat poddawana jest dializom. Dzisiaj dostępne są już tak dobre opatrunki i maści, że ból spowodowany ranami skóry nie jest już tak wielki, ale bardzo groźne jest uszkodzenie narządów wewnętrznych, zwłaszcza nerek.

Biorąc pod uwagę, że choroba Dagmary powoduje, bolesność każdego dotyku, to nawet trudno sobie wyobrazić jak  bardzo trudne i bolesne są dla Dagmary takie zabiegi, którym była ostatnio poddawana.

Grażyna Mroczkowska wraz z mężem dzieli się wizytami w szpitalu u córki. Do południa on, a ona wieczorem i w nocy. Miała tylko kilka dni wolnego, a w tym tygodniu  musiała już wrócić do pracy. Jej dzień wygląda więc tak; praca, dom,  wieczorem do szpitala, spanie na kozetce, ale blisko Dagmary. Trzeba przy niej być, inaczej, by nie wytrzymała.

Jak to się skończy? Grażyna Mroczkowska nie wie. Ale ma nadzieję, że dobrze. Dagmara miała transfuzję krwi, poddawana jest dializom.

O przyszłości Grażyna już nie myśli. Bardzo marzyła o przeszczepie nerki dla Dagmary. Wierzyła, że to mógłby być ratunek, bo przecież dializy nie mogą trwać wiecznie.

Jakiś czas temu udało się jej nawet zdobyć maila do lekarza w Wielkiej Brytanii, który miał do czynienia z przeszczepem nerki u osoby chorej na EB. Znalazła tłumacza, wysłała zapytanie, ksero dokumentacji medycznej. Jednak konkretnej odpowiedzi nie otrzymała.

Wierzyła, że przeszczep nerki dla Dagmary jest możliwy także w Polsce, bo przecież i u nas jest wielu wspaniałych lekarzy. Ale nie umiała znaleźć odpowiedniego adresu.

– Zaczynamy wszystko od nowa – mówi dzisiaj Grażyna Mroczkowska. – Jest trudniej, bo cewnik i przetoka w nodze. To nowy etap walki o życie Dagmary. Mamy nadzieję, że nadal będzie pokonywać wszelkie trudności i niedogodności. Na razie marzymy o tym, by mogła wyjść do domu. Ale nie wiadomo jak to będzie. Jest bardzo słaba, choć nie traci nadziei. Silna kobieta.

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz