Dorota Lisiczko – Zając 24.09.2017 Dzień Serca.


Data dodania: 24-09-2017 r.
Ilość wejść: 4 753.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli:

Duże, błyszczące, napompowane serducho z rękami wyciągniętymi w geście zwycięstwa, wbiega na niewidoczną metę. To okładka zaproszenia jakie dostała Dorota od Regionalnego  Szpitala w Kołobrzegu. Na drugiej stronie zaproszenia motto –  słowa Fryderyka Schillera: „Odnieść zwycięstwo nad sercem jest pięknie, ale jeszcze piękniej przez serce zwyciężyć.” Dorota ma odebrać nagrodę z okazji Światowego Dnia Serca.  Tradycyjnie obchodzony jest on w ostatnią niedzielę września i w tym roku przypada ono na 24 września.

 

– Pojadę oczywiście, ale ja nie robię tego dla nagrody – Dorota jak zwykle szeroko się uśmiecha – uważam, że nie powinnam tam być… Nie pomagam dla kogoś. Na pokaz. Za coś…

 

Przypominam sobie słowa Doroty, o tym, jak ma teraz potrzebę oddania tego całego dobra, które ją spotkało.  Przecież zbiórka pieniędzy na jej wyjazd do Meksyku, na portalu „siepomaga.pl” przebiegła błyskawicznie. Apel był w lutym, a w kwietniu już wylot.  Oczywiście to nie było jedyne źródło finansowania, ale główne. Drugie to „bazarek”, który dla Doroty prowadziła jej przyjaciółka Ula. Przyjaciółka i później świadkowa na ślubie. To ten rodzaj przyjaźni, o której w duszy mówi się, a w głowie myśli: „Boże, to istnieje! To jest możliwe”.  Moje skojarzenie, gdy  patrzyłam na tę przyjaźń było jedno, no dobrze, jedno z wielu,  z książką „Kubuś Puchatek”  – i cytatem: „Przyjacielu, jeśli będzie ci dane żyć sto lat, to ja chciałby żyć sto lat minus jeden dzień, abym nie musiał żyć ani jednego dnia bez ciebie.”  I jeszcze z tym:

– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
–Nic wielkiego – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

 Taka to właśnie przyjaźń jest.

Bazarek przejęła  Dorota.

Bazarek, dla niewtajemniczonych, to  strona na FB poświęcona aukcjom internetowym. Każda zakładana jest dla konkretnej osoby i każdy, kto chce tej konkretnej osobie pomóc w zebraniu funduszy na leczenie, na wyjazd może na tej stronie wystawiać przedmioty do licytacji – buty, odzież, biżuterię, usługi, skok ze spadochronem czy kurs zumby – co tylko zechce. Licytacja trwa  zwykle cztery dni, w ciągu trzech następnych trzeba na tej stronie potwierdzić  wpłatę za licytowaną rzecz.  Najczęściej pieniądze trafiają na konto Fundacji pod opieką której jest ta konkretna osoba.

Po powrocie z Meksyku Dorota przekształciła go w „Bazarek” dla Kamili, dokładnie „W drodze po życie – bazarek dla…” .  Kamile poznała w szpitalu na chemioterapii. Miała chłoniaka.  Licytacje, aukcje, zbiórka na bazarku przebiegała sprawnie.  To też nie było jedyne źródło finansowania wyjazdu Kamili na leczenie za granicę, jednak istotne. W komentarzach na FB i w postach było coraz więcej optymizmu.  Do wylotu zostały trzy dni, gdy pojawił się wpis o tym, że Kamila nigdzie nie wyjedzie. Nie zdążyła.

Zmarła.

Potem pojawiła się kolejna chora osoba – Dorota po głębokim oddechu opowiada dalej – W ogóle mi nie znana osoba.  Odebrałam jakiś telefon i była to koleżanka tej chorej kobiety. Opowiedziała mi jej  historię, poprosiła o pomoc. Dziewczyna pochodzi z Kołobrzegu. Niewiele myśląc, jak to ja, zgodziłam się.   

Joanna jest teraz w klinice dr Kilarski w Niemczech. Niemal w tym samym czasie kolejny telefon. Znów nieznany Dorocie numer pojawia się na wyświetlaczu jej telefonu. To był Rafał mąż kolejnej Asi – Joanny Hańderek.

Opowiedział mi historię Asi i historię jej walki z chorobą – Dorota na chwilę przerywa, kolejny głęboki oddech – Urzekł mnie tym wszystkim. On zadzwonił tylko po to, żeby zapytać o leczenie w Chipsa,  a ja już wtedy mu powiedziała, że jak trzeba będzie, to  pomogę i otworzę bazarek

I otworzyła.

Zbiórka pieniędzy prowadzona przez Fundacje, które wzięły Joannę pod swoje skrzydła i bazarek przyniosły oczekiwany efekt. Niemała kwota – ponad 400 tysięcy złotych –   została zebrana. Joanna  wraz z mężem  8 września poleciała na leczenie do Chipsa Hospital w Meksyku.

 

To, że pieniądze za każdym razem udało się zebrać to nie moja zasługa – Dorota podkreśla to po raz kolejny w naszej rozmowie  – Uważam, że to zasługa ludzi o dobrych sercach. Ja ich tylko nakierowałam – dodaje, że nie czuje potrzeby bycia odznaczoną, bo przecież nic wielkiego nie zrobiła, a już na pewno nie zrobiła tego na pokaz.

–  Chcę po prostu pomóc ludziom, przecież mi też ktoś wcześniej pomógł.

Widzę,  że Dorota jest  skrępowana wyróżnieniem, które ma odebrać w Kołobrzegu.

–  Ja to wiem, jednak jest już Pani swego rodzaju „marką pomocy”  – Dorota wybucha śmiechem

 – Ja tylko chcę oddać to dobro, które mi dano – szeroki uśmiech Doroty i kiwanie z niedowierzeniem głową na moje słowa o marce mają wzmocnić to stwierdzenie.

Taka właśnie jest Dorota.

Za chwilę zaczyna zbiórkę dla Alicji. Kobieta choruje na mięsaka. Jest po konsultacjach z lekarzami Chipsa Hospital w Meksyku. Zdecydowała się na leczenie. Tam, nie w Polsce, bo ma poczucie, że w  Polsce lekarze maja plan tylko na przedłużanie życia,  a poza tym nie maja jej nic do zaoferowania. Alicja zakłada konto w fundacji siepomaga.pl i na to konto będą zbierane fundusze. Dorota oczywiście włącza się z bazarkiem.  Dla niej taka opcja jest, na tę chwilę, najlepsza, bo zbieranie pieniędzy na prywatne konto nie sprawdza się. Ma nie najlepsze doświadczenia – hejt i zarzuty, że bierze sobie jakiś procent.

Bazarek jest lepszy, ale i on nie jest wolny od hejtu. Jest też jeszcze jeden problem do rozwiązania. Najczęściej Fundacja, która zbiera pieniądze na konkretny cel, płaci tylko za ten konkretny cel czyli za leczenie.  Zwykle brakuje na przelot, pobyt w hotelu osoby towarzyszącej lub pacjenta, gdy musi czekać na przyjęcie do szpitala. Bazarek to nadzieja na rozwiązanie tych problemów.

– Mimo wszystko, będziemy sobie z tym radzić – mówi Dorota.

 

 

 

 

 

 

cdn.

 

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz