Dorota Lisiczko – Zając i wielka niespodzianka.


Data dodania: 15-05-2018 r.
Ilość wejść: 9 828.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli :

Pani Małgosiu siódmy tydzień ciąży mam” – po dłuższej przerwie w kontaktach, Dorota,  bez pardonu, w swoim stylu oznajmiła mi nowinę. Nie, nie zaskoczyła mnie, absolutnie. Wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, bo wciąż przed oczami mam ich ślub, splecione ręce i wzrok Doroty, gdy ksiądz mówił o dawaniu nowego życia. I dali.

Dorota przyznaje, a jakżeby inaczej, że oczywiście planowali dziecko, ale jeszcze nie teraz. Teraz na głowie była przeprowadzka do nowego mieszkania.

Jest.

Po batalii z kredytami, bankami i innymi przy tej okazji sprawami, są na swoim. Mają swoje „M”. Przeprowadzka, potem układanie „gratów”, sprzątanie, przekładanie „gratów”, sprzątanie, kolejne przekładanie „gratów” w inne miejsce  i tak dalej. Jak to na swoim.

Gdy nareszcie nadszedł koniec,  usiadłam tak i pomyślałam sobie: „…ale jestem zmęczona” – relacjonuje Dorota wydarzenia ostatnich tygodni – Zmęczenie odczuwałam już wcześniej, dużo wcześniej, od kilkunastu dni. Mimo długiego snu, nadal wstawałam zmęczona i w dzień ziewałam jak szalona. W pewnym momencie zaświeciła mi się tak zwana lampka w głowie i pojawiły nurtujące pytania…

Pytania były dwa: czyżby choroba nawracała? – to pierwsze, drugie: czy może jestem w ciąży? Co robi Dorota? Dorota oczywiście działa. Na początek do apteki po test ciążowy, a potem do lekarza po skierowanie na badania, by wykluczyć lub potwierdzić, nawrót choroby. Takie zmęczenie Dorota odczuwała, gdy nowotwór zaczął panoszyć się w jej organizmie.

Nie jestem ekspertem w robieniu testów ciążowych –  szczerze przyznaje Dorota – bo to drugi test ciążowy, który zrobiłam w życiu –  ale od czego jest instrukcja obsługi. Jak nakazał producent Dorota zrobiła sobie test rano i… dwie czerwone kreski pojawiły się błyskawicznie.

Długo nie mogłam dojść do siebie. Ciągle myślami byłam gdzie indziej – mówi świeżo upieczona mama –  Jednak pomyślałam, że testy ciążowe mogą zawodzić, więc kolejnego dnia pojechałam ze skierowaniem na badania.

Przy okazji zrobiła badania krwi w kierunku ciąży. Cały czas Dorota wszystko to trzymała w tajemnicy. Jedyną osobą która wiedziała, że coś się dzieje była Iza. Przyjaciółka która prowadzi obecnie „Bazarek dla Doroty”. Na FB zbierane są pieniądze na jej rehabilitację i suplementy. Odpowiednia dieta przynosi efekty – nowotwór się cofa, a rehabilitacja zoperowanego biodra pozwoli Dorocie normalnie chodzić. Co teraz, przy dziecku, nabiera zupełnie innego znaczenia.

Wyniki były tego samego dnia. Choroba nie wróciła. Wyniki są idealne i chyba nigdy takich nie miałam – relacjonuje Dorota wizytę w poradni – a wynik badań poziomu hormonów „ciążowych” we krwi  wykazały siódmy, ósmy tydzień. No cóż… Pomyślałam, że czas powiedzieć temu najważniejszemu mężczyźnie w moim życiu. Zadzwoniłam do Grzesia i opowiedziałam mu wszystko. W słuchawce zapadła cisza.

Ale tylko na chwilę, bo potem była tylko ogromna radość. Dorota podsumowuje: „mój mąż jest zaskoczony i szczęśliwy, a ja wciąż jeszcze w szoku”.

Ogromne szczęście – mówi Bożena Lisiczko, mama Doroty.

Jak pani usłyszała tę wiadomość, to pierwsza była myśl o chorobie czy o dziecku Doroty? – pytam.

O chorobie – bez wahania i poważnym głosem mówi pani Bożena – o chorobie.

Jak większość matek, najpierw troszczy się o swoje dziecko, potem o wnuka lub wnuczkę.

Boję się, że choroba może wrócić, że może przejść na dziecko – mówi pani Bożena – ale cieszę się.

Będzie babcią po raz trzeci. Ma już dwoje wnucząt – jedno ma osiem drugie, chłopiec, sześć lat. „Fasolka” jest trzecia.

Mąż pyta: „jak ona będzie z tym brzuchem chodzić” – śmieje się pani Bożena. Tata Doroty jest poważnie chory. Zawał serca i zapaść, które przeszedł kilka lat temu, spowodowały problemy ruchowe, ale też i z pamięcią. Nie od razu dotarło do niego, że będzie dziadkiem za sprawą Doroty i Grzegorza, ale jak przygotowywał na majowe święta chorągiewki dla swoich wnucząt przyznał, że i dla tego następnego, też już ma.

– A brakuje jej pani w domu, po wyprowadzce? 

– Ja się trochę przyzwyczaiłam do tej pustki, jak ona była w szpitalach – mówi mama Doroty – ale brakuje takich chwil, jak wpadała mówiła „Mama jedziemy…” czy tu, czy tam. Teraz dzwonię do niej i zawsze pytam: „jak się czujesz”.

Jest przekonana, że Dorota zawsze powie jej prawdę. Nic nie będzie ukrywać, a i jak przyjdzie córka z wizytą, to sobie na nią popatrzy i już będzie wiedziała, czy wszystko jest w porządku.

Teraz jestem po dwóch już wizytach u ginekologa -położnika i cóż mogę powiedzieć. Z USG wynika że jest to 7 tydzień ciąży – mówi Dorota-  Maleństwo, a póki co dla nas „fasolka”,  ma dwa centymetry. Brak zastrzeżeń co do ciąży. Wszystko książkowo. Idealnie.

Były też konsultacje u hematologa, który podziela obawy mamy Doroty, że choroba może wrócić, ale Dorota dodaje, że wrócić może niezależnie od ciąży. Obie strony – i lekarz i Dorota – przyjmują do wiadomości, że jest to ciąża wysokiego ryzyka. Tym bardziej Dorota powinna o siebie dbać i tym bardziej potrzebna jest suplementacja, na którą wciąż brakuje pieniędzy.  Zbiórka na siepomaga.pl trwa, ale na razie jest nieco ponad 30% potrzebnej kwoty. Brakuje jeszcze 29 tysięcy.

Cóż… moje marzenia o pracy,  póki co legły w gruzach – mówi Dorota i przez to ich sytuacja finansowa pozostanie bez zmian, a zapewne dojdą kolejne wydatki, więc tym bardziej każdy „klik” na stronie siepomaga.pl, każda darowana złotówka jest ważna i oczekiwana.

Nie wiem co życie przyniesie w przyszłości… – Dorota zawiesza głos – to się wszystko okaże. Czasami myślę sobie, że ta choroba, cała ta sytuacja związana z moim zdrowiem nie jest przypadkowa. Dzięki temu poznałam i poznaje bardzo fajne i wartościowe osoby, które są ze mną w kontakcie do dziś.

I tu niemal jednym tchem Dorota wymienia siedemnastoletniego Nataniela, który choruje na mięsaka tkanek miękkich i Hugo,  syna  Asi Handerek dla której Dorota prowadziła „Bazarek” czyli zbiórkę pieniędzy na FB, niestety Asia odeszła. „Moja mała miłość” – mówi o Hugo Dorota. Z Bazarku już się wycofała.

Wszystkim ludziom o dobrych sercach dziękuje za pomoc i wsparcie. Dziękuje, że mogę być wśród Was – pisze Dorota i swoim zwyczajem wstawia kilka serduszek.

Wkrótce może być ich mniej, bo jest nowy odbiorca miłości i serduszek Doroty – „Fasolka”

cdn. 

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz