Dorota Lisiczko – Zając koszty leczenia w Meksyku.


Data dodania: 09-10-2017 r.
Ilość wejść: 6 500.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli :

„Cieszy mnie szczęście innych. Każdemu życzę jak najlepiej. Lubię patrzeć jak ludzie odnoszą sukcesy i realizują swe marzenia. Nie odczuwam z tego powodu zazdrości. Dzięki temu, mam poczucie wolności. Życie to podróż, a nie tylko wieczna rywalizacja”. Na tablicy, na FB Joanny Roszak Makarewicz, oprócz jej zdjęć – pięknej i uśmiechniętej – dumnie pręży się  ten cytat. Autora brak.

To jedna z pierwszych rzeczy, którą można zobaczyć po przekierowaniu przez Dorotę ze strony Asi Hańderek na Stronę drugiej Asi.  Wpis Doroty: Kochani! Pytaliście i proszę… wszystko jasne… teraz dodatkowe pytania odnośnie zbiorki dla Joanna Roszuk Makarewicz proszę kierować na stronę WALCZYMY O ASIE”.

Oczywiście zaglądam.

Oczywiście czytam:  (…)Piszę bo dochodzą mnie przykre słuchy, że jest grono osób które obawia się że pieniądze wydaje m.in. na remont domu itp.(…) chciałabym sprostować,  że uzbierane pieniądze w kwocie 370.000,00PLN są przeznaczone tylko i wyłącznie na moje leczenie(…)”.

Wpis Joanny  potwierdza to, o czym mówiła Dorota,  o hejcie i o tym, że pieniądze ze zbiórek, zdaniem hejterów,  przywłaszcza sobie. Po tym jak ona sama pojechała do Meksyku,  po terapii , po tym jak ogłosiła, że nie ma raka,  też nie było łatwo. Komentarze i wpisy pod artykułami i newsami w radiu czy telewizji  na ten temat  typu: „Ja też oglądałam ten wywiad mam nadzieje ze pani celebrytka napisze co i jak z tą komora aczkolwiek wielki znak zapytania nie chce za dużo mówić ale widzę że tym paniom bo już we dwie bardzo spodobał się show biznes pamiętam że się mówiło skłamiesz powróci to ze zdwojoną siła także powodzenia życzę oczywiście w przenośni bo w tą bajkę nie wierzę” (pisownia oryginalna. Przyp. autor)- bolały.

Były chwile, że Dorota próbowała tłumaczyć, wchodziła w polemikę: „A kto powiedział, że tylko badania były robione?! Proszę czytać ze zrozumieniem… Fundacja siepomaga dokładnie napisała na co zbierane są środki pieniężne… i jaka jest potrzebna kwota….!!! (…)Badania potwierdziły nowotwór – chłoniak lifiblastyczny B-komórkowy… były guzy, które utrzymywały się po litrach chemii… po mojej silnej wierze w Boga, sile walki i uporu, regeneracji organizmu guzy zanikły… bóle ustąpiły… Czy ja gdziekolwiek powiedziałam, że wyzdrowiałam tylko dzięki  temu leczeniu?! Nie!!!! (…)”

To już przeszłość Doroty, ale inni, którzy w ten sposób walczą o swoje życie – zbiórkami i eksperymentalnymi metodami –  walczą też z „hejteremi”. Joanna Roszak Makarewicz tak kończy jeden z wpisów: „(…) Na dziś dzień chce po prostu żyć i póki co wiem że to się udaje m. in dzięki Waszej pomocy (…).”

To nie są łatwe decyzje. Mama Doroty do dziś ma łzy w oczach, gdy wspomina rozmowę z Dorotą na temat wyjazdy do Meksyku i nadziei  jaką on daje. Dorota była wtedy w szpitalu i czekała na przeszczep.

Dzwoni mi o wpół do drugiej w nocy, co mam robić –  Bożena Lisiczko wciąż nie może spokojnie o tym mówić. Wspomnienie nie są łatwe. – Ja mówię powiedz mi prawdę jakie masz szanse. Ona mówi tu 20,  25 procent. A w Meksyku pytam? 70, 85 coś takiego – mama Doroty bierze głęboki oddech  – Ja mówię, to nie masz nic do stracenia. Wpierw popłakałyśmy sobie, ja mówię nie masz dziecko nic do stracenia, tam masz szanse,  tu nie masz,  mówię, co będziesz mi leżeć, a ja będą patrzeć jak mi umierasz? Mówię jedziesz, mówię zbieramy i tego… mówi dziękuję ci mamuś  – Pani Bożena nie kończy. Płacze. Nie chce wracać do tych chwil.

Sam wyjazd to potężne przedsięwzięcie logistyczne.

Załatwiałam wizę, bo leciałam do San Diego w Stanach  Zjednoczonych – tłumaczy Dorota i dodaje, że są też loty bezpośrednio do Meksyku i nie trzeba wtedy wizy („nie ma obowiązku wizowego dla obywateli polskich przy pobytach nieprzekraczających 180 dni w celach turystycznych lub odwiedzin” (www.msz.gov.p))

–  Język, który tam obowiązuje to hiszpański – Dorota dalej tłumaczy logistykę wyjazdy do Chipsa Hospital –  ale w Klinice mówią też po angielsku. Znam jako tako angielski, ale słów medycznych w ogóle, dlatego też chciałam tłumacza, jednak koszty, jak mi wyjaśniono, są ogromne, więc zrezygnowałam z jego pomocy.

Jak wyjaśnia Dorota, pacjentom instalowany jest w  telefonach tłumacz „google”,  dzięki któremu można się porozumiewać.

Lekarze oraz cała reszta obsługi szpitala są bardzo wyrozumiali  wobec obcokrajowców i mimo, że nie zna się języka to potrafią tak wytłumaczyć, że się zrozumie – tłumaczy Dorota –  bardzo przyjaźnie podchodzą do pacjenta  i nie krytykują za wymowę, akcent, błędy.

Zanim jednak trafi się do samej Kliniki i sprawdzi swój poziom językowy w kontakcie z lekarzami oraz pozostałym personelem medycznym i  nie tylko medycznym, potrzebne są konsultacje. Przeprowadza się je jeszcze przed rozpoczęciem zbiórki. Są to konsultacje online. Bezpłatne. Jeszcze wcześniej tłumaczy się dokumentacje medyczną i wysyła na adres mailowy Kliniki. Lekarze zapoznają się z dokumentacją i wyznaczają termin konsultacji. To etap, który odbywa się korespondencyjnie i online. Konsultacje przeprowadzane są na skaypie.

Na tym etapie, podczas konsultacji na skaypie, dobrze aby obok był ktoś, kto mówi biegle po angielsku, bo czasem można czegoś nie zrozumieć – podkreśla Dorota i dodaje – teraz  w konsultacjach pomaga Izabela Kozlowski. Na co dzień mieszka w New Jersey. To kobieta, która mi bardzo pomogła i wspierała mnie w najcięższych momentach mojego życia – tu, jak to zwykle w sytuacjach, gdy mówi ważne i dobre rzeczy,  u Doroty pojawia się szeroki uśmiech – To moja bratnia dusza, która zawsze ma otwarte serce dla innych.

W Meksyku Dorota była razem z mamą. Jej leczenie kosztowało 37 tysięcy dolarów (około 140 tysięcy złotych). Koszty podróży to około 10 tysięcy złotych.

Mama Doroty była cały czas razem z nią w szpitalu. Klinika ma takie możliwości – pokoje dwuosobowe.

Ona mnie wspierała, przynosiła jedzenie, jak było mi źle – wspomina Dorota – wołała pielęgniarki. Opiekowała się mną,  jak nikt inny na tym świecie. To było bardzo ważne, aby był ktoś bliski ze mną. Czułam się bezpiecznie. Miałam mega wsparcie,  a to bardzo ważne gdy jest się daleko od domu i rodziny, w obcym miejscu…

To tym bardziej było istotne, bo w Polsce Dorota zostawiała ciężko chorego wujka. Zmarł dokładnie w dniu wylotu Doroty do Meksyku – 29 marca i dokładnie o godzinie startu jej samolotu – o g.14.30. Wujek był dla Doroty ogromnym wsparciem. Był jak jej drugi tata, zwłaszcza po zawale i zapaści, które przeszedł taty Doroty. Nigdy nie wrócił do sprawności, a o chorobie Doroty powoli sobie przypomina, choć wciąż ma wiele luk w pamięci. Dlatego tatę zastąpił wujek.

–  Tego dnia przed śmiercią – wspomina Dorota-  dzwonił do swojej żony, mojej cioci, i pytał o której wylatuję. Tak chyba ze trzy razy dzwonił… I ciągle powtarzał cioci, że wrócę zdrowa.

Dorota jest przekonana , że to nie jest  przypadek

–  Jego godzina śmierci jest ta sama, co mój wylot – przypomina  – mało tego 29 to data jego śmierci, data mojego wyjazdu po życie i data mojego ślubu. Przypadek?!

Wujka pożegnała z Meksyku słowami: Boże… zabrałeś nam Go do siebie… syna, męża, ojca… mojego kochanego wujka… mojego drugiego tatusia. Wujku… miałeś czekać na mnie!!!! Nawet nie mogę Cię pożegnać… to takie niesprawiedliwe…. Tak bardzo Cię kochałam…Spoczywaj w pokoju. Na zawsze w moim sercu!!!!

Moje wyzdrowienie to wiara… cud i terapia w jednym – kończy Dorota myśl związaną ze zgodnością dat i zdarzeń. Kto chce uwierzy, kto nie – nie uwierzy.

„Wygrałam tą walkę i tego będę się trzymać… i choć będą tu się pojawiać i te niemiłe komentarze to wiedzcie, że nie odbierzecie mi tej radości i wary w moje uzdrowienie. Aaa i jeśli chodzi o pomoc innym to nie muszę się tłumaczyć w jaki sposób będę pomagać (…)”  – jeszcze jedne wpis Doroty, z czasu gdy polemizowała z hejterami.

Pomaga.

Joanna Hańderek jest jeszcze w Chipsa  Hospital w Meksyku. Czkają teraz na wyniki badań PET*. Nieoficjalne wieści z Meksyku – guz się zmniejsza.

 

 

*Badanie PET,  to  pozytonowa tomografia  emisyjna. Technika diagnostyczna medycyny nuklearnej, która dzięki wykorzystaniu zjawisk promieniotwórczych umożliwia ocenę procesów metabolicznych zachodzących w organizmie. Metoda ta znacznie różni się od innego rodzaju badań obrazowych takich jak zdjęcia rentgenowskie czy rezonans magnetyczny i może dostarczyć kluczowych informacji nie tylko o strukturze zmian ale także o ich właściwościach np. czy nowotwór jest łagodny czy złośliwy (na podstawie artykułu  /portal.abczdrowie.pl/)

 

cdn.

Chcę pomóc

Liczba komentarzy: 3.

  1. Dlaczego zawsze tacy ludzie nazywaja pytajacych hejterami. Panj Lisiczko nie jest taka krysztalowa za jaka sie podaje i chce uchodzic. Zreszta czego wymagac? Juz niejedna nie dokonca uczciwa osoba udzielila wywiadu :-p a dziennikarstwo dzis ma poziom mulu wiec nie sprawdza nikt slow drugiej strony. Dzo dzis nie wiadomo co z pieniedzmi ma dziewczyne, ktora zmarla. Odsylam tez do fb CHIPSA…tam wyraznie pisze, ze…nie lecza nowotworow. Stawiaja na nogi po leczeniu. A w opisie zbiorki bylo napisane ze Polska daje 20% a Meksyk 60 czy 70%. Wiec??? Lecza czy nie lecza???? Wystarczy sie wczytac. Przeanalizowac i mamy….niescislosci, ktore rodza putania…..

    1. Witam Pani Helu,
      bardzo dokładnie sprawdzamy osoby o których piszemy i których drogę śledzimy. Zanim napisałam o kosztach poprosiłam o rachunki, miałam je do wglądu, nie opublikowałam, bo nie wiem czy byłoby to do końca zgodne z prawem, pokazałam tylko ostatnią z 5 stron z końcową sumą bez specyfikacji procedur medycznych i innych wyszczególnionych kosztów, są to rachunki pani Doroty z Meksyku, przy czym pani Dorota nie dostała pieniędzy do ręki, bo wszystko opłaciła fundacja bezpośrednio z konta na konto. Pani Dorota na 100 % była chora na raka, na 100 % czekała na przeszczep szpiku , na 100% zrezygnowała z tego przeszczepu, na 100% była w Chipsa Hospital w Meksyku i tam poddała się leczeniu, jakiekolwiek ono by nie było. Nigdy nie chciałabym znaleźć się w sytuacji Pani Doroty, ale miałam siostrę, która zmarła na raka i proszę mi wierzyć w sytuacjach tak ekstremalnych jak zagrożenia życia, człowiek jest w stanie naprawdę dużo zrobić i chwyta się wszystkich szans, które pomogłyby mu przeżyć. Myślę, że nieraz nawet placebo może zdziałać cuda! Pani Helu, hejterzy to ludzie owładnięci nienawiścią, nieuzasadnioną złością, którzy oceniają zanim dostaną odpowiedz, pytający to ci którzy umieją słuchać, umieją analizować i nie zakładają z góry, że cały świat jest zły. Pytających, dyskutujących zapraszamy na naszą stronę i odpowiemy na wszelkie zapytania.

      Życzę zdrowia i pozdrawiam

  2. Ja dodam swoj komentarz ..pewna pani ktora hejtuje wszedzie gdzie sie da prowadzi strone dla pewnego chlopca …od dawna …osobiscie prowadziłam aukcje dla niego gdzie wplaty wpływały na paypal prywatny rodzicow chlopca …to jej jakos nie przeszkadzało bo to jej znajomy Chłopiec jest naprawde chory i od niedawna jest w fundacji siepomaga przez pare lat nie byl ..otganizowane aukcje online bazarek itd wszystkie wplaty wpływały na prywatne konto pay pall wiec moze ta pani z tego sie wytłumaczy ?

Dodaj komentarz