Emil rodzina się na mnie obraziła.


Data dodania: 04-12-2019 r.
Ilość wejść: 303.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Dlaczego tak trudno podnieść głowę i powiedzieć dość. Dość robieni dobrej miny do złej gry, dość zakłamania, dość ukrywania, tuszowania, brania na siebie winy innych … dlaczego… bo inni obrażą się, mimo, że wiedzą że to czysta prawda, dlatego, że należy się skulić i pokornie znosić los jaki inni nam zgotowali, bez słowa sprzeciwu. Emil podniósł głowę, spojrzał na swoje życie i powiedział „ Opowiem wam swoją historię, pewnie wiele jest takich życiorysów, tylko są one głęboko skrywane tak,  żeby nikt się nie dowiedział, nie domyślił. Ile dzieci cierpi w milczeniu, bo nie chce się swoją samotnością, swoim wstydem dokładać kłopotów,  bo nie wypada powiedzieć już dłużej nie dam rady, bo nie powinno się źle mówić o najbliższych, którzy krzywdzą, bo nie wolno wołać o pomoc i zrozumienie.”

Emil opowiedział swoją historię, żeby pokazać, że nie ma sytuacji bez wyjścia …

„ Drodzy czytelnicy mojej historii, którą poznaliście tutaj  i ci, którzy znają losy naszej rodziny, a dziś robią wielkie oczy i mówią „co on opowiada, chyba trochę dodał, może podkoloryzował”. Usłyszałem nawet, że wypisuję głupoty. To tak, jakbym nie miał prawa czuć, tego co czuję.  Nie…to, co opowiedziałem jest całą prawdą, jaką trzymałem przez wiele lat w swoim sercu i udawałem, że wszystko jest wspaniale i uśmiechałem się „robiąc dobrą minę do złej gry”. Nie miałem przyjaciół – nie miałem komu się wygadać, czy opowiedzieć jak mi ciężko, dla rówieśników byłem wyrzutkiem w wytartych dresach, zniszczonych i przeciekających butach, pocerowanych skarpetkach, takich zawsze w szkole traktowano jak cień lub szydzono. Nie byłem agresywny, nie lubiłem się bić, ani kłócić i nie potrafiłem się bronić, przed szykanującymi mnie uczniami z mojej szkoły, moją obroną była ucieczka, dlatego chodziłem na wagary i zdawałem ledwo na samych dwójach. Przez co zawaliłem 2 klasy. Nigdy nikomu się nie żaliłem, bo tak naprawdę to komu..? Mama miała problemy z partnerem i 3 małych dzieci na głowie. Na pytanie, czy wszystko u mnie w porządku odpowiadałem „ Tak Mamuś – wszystko jest w porządku. Nie chciałem dokładać  jej zmartwień, miała ich wystarczająco dużo z pijakiem w domu i nie miała gdzie podziać się z 3-ką mojego rodzeństwa. Była w sytuacji bez wyjścia, zależna od człowieka, który ją niszczył, rezygnowała z siebie, żeby dzieci miały normalny dom. Odwiedzałem ich na wakacje i spędzałem wtedy czas z mamą i siostrami oraz najmłodszym bratem. Mama nie byłą złą matką, zawsze była dla mnie mądrą kobietą, mimo problemów i życia jakie przeszła, podziwiałem ją za to, że potrafiła być na luzie, dobrze się bawić i dogadywać z młodzieżą. Mogłem z nią o wszystkim rozmawiać. Myślę, że sporo cech odziedziczyłem po niej, albo brałem z niej przykład.  Życie  zmieniło ją z biegiem lat, zacząłem dostrzegać, że się wypala . Gaśnie jak świeca, z dnia na dzień, a problemów tylko przybywało. Starała się bardzo, sama nie jadła, oddawała swoje porcje własnym  dzieciom … ale w końcu i  nie starczało. Babcia – moja kochana babcia, była moją drugą mamą, która mnie przygarnęła i wychowała, ale niestety alkohol zabierał ją zbyt często. Zmieniał jej zachowanie o 180 stopni. Jedni upijają się i zasypiają, babcia nie… Cudna, złota kobieta zmieniała się nie do poznania, to nie była ta sama osoba. Niestety, często zdarzało się wpadanie w ciąg alkoholowy, trwający nawet  miesiąc, bez dnia trzeźwości. Wybacz Babciu – ale dziadek już odszedł, a ty nadal masz ten problem i nie chcesz sobie pomóc…

Z moją Babcią dogaduję się najlepiej, potrafimy razem się śmiać, rozumiemy się i zgadzamy w wielu sprawach. Jest dla mnie, moją ukochaną osobą na świecie, energiczna, pracowita, zawsze pomocna rodzinie, można na nią liczyć pod każdym względem .. jak nie pije.. Tylko alkohol, jak po niego sięga, zmienia się diametralnie – wtedy,  nie jest to, ta sama Babcia, którą kocham…Nie będę pisać do jakiego stopnia, nie będę pisał, jak to bardzo boli, jak my wszyscy, jej wnuki na to patrzymy,  jak się boimy, że i ją stracimy… to jest prawdziwe życie, życie Babciu nie tylko Twoje , ale i nasze, bo cię kochamy i taki obraz zostanie w mojej pamięci na zawsze ..

Dziadkowie poświecili się wychowaniu 3 dzieciaków, moich kuzynów, praktycznie od urodzenia  tych, których ja teraz przejąłem pod swoje skrzydła. Byli dobrymi dziadkami, a jedynie co zburzyło ich równowagę i przez co stawali się nieodpowiedzialni – TO ALKOHOL, zmora i przekleństwo mojej rodziny.

Dziadek niestety odszedł , bez pożegnania umierając nagle i ja jestem przekonany, że to wina ich ciągłego picia. Babcia ma nadal ten problem i nic się nie zmienia w tym kierunku. Martwię się ,że w taki sam sposób i ona nas zostawi. Martwię się jak przeżyje to, trójka tych nastolatków dla których jest całym światem. Na razie nie zdają sobie sprawy… na razie myślą, ze tak musi być, tak było zawsze i tak będzie dalej, że to norma. Babciu, to nie jest norma… Oni Babcie traktują, jak swoją mamę. Nawet się do niej tak zwracają… Babciu, dlaczego to za mało, dlaczego wódka wygrywa …

Więc kochani czytelnicy, moja rodzina się na mnie obraziła po opublikowaniu wywiadu . Trudno,  przez wiele lat sobie radziłem sam i  dziś sobie poradzę.  Ale tym razem nie jestem sam. Mam przyjaciół, którzy nas wspierają, znajomych, którzy zawsze pytają, czy czegoś potrzebujemy i osobę bliską mojemu sercu, która dzielnie przeszła ze mną całą tą drogę, od samego początku, od 9 lat daje mi siłę i wsparcie, nie odwróciła się od kłopotów i zawirowań, jakie od zawsze targają moim życiem. No i są dzieciaki, moja młodzież, z którą mieszkam, a bez których, było by nudno i za cicho”.

Prawda, że niejeden mógłby podpisać się pod tym wyznaniem, listem. Łatwiej jest milczeć i udawać, niż stawić czoła i nazwać rzeczy po imieniu. Dlaczego chronimy tych, którzy krzywdzą, a nie tych, którzy przez to cierpią.

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz