Emil rodzina zastępcza spokrewniona- dom pełen nastolatków.


Data dodania: 23-11-2019 r.
Ilość wejść: 144.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Nie nie, nie stoję w miejscu, szkoda czasu i energii. W ramach podnoszenia swoich kompetencji jako rodzic zastępczy, skończyłem szkolenie z FAS i problemów alkoholowych w rodzinie. Poza tym, poprzez Fundację Robinsona Crusoe   zrobiłem szkolenie dla praktyków usamodzielnienia ” Wspieram, pomagam, towarzyszę – rola osoby wspierającej usamodzielnienie, kompetencje komunikacyjne i metodykę pracy z młodzieżą”. Jestem spragniony takiej wiedzy, bo przecież w tej dziedzinie jestem absolutnym samoukiem z wieloletnią praktyką. Mimo, że została mi już tylko 2  z 5 nastolatków do wychowania to nie zamierzam składać broni. Jak podjąłem się pieczy nad siostrami, to żółtodziobem byłem. Były momenty, że przez piekło razem przechodziliśmy. Oj, dały mi popalić. Nie zwariowałem i dopilnowałem je tylko dlatego, że kochałem je, inaczej parę razy oddałbym je z powrotem.

Z tym że, żeby być sprawiedliwym muszę przyznać, że jak siostry zabrałem do siebie, to one akurat wchodziły w piekielny okres dorastania. Dziewczyny, dużo gorzej go przechodzą niż chłopcy, widzę to teraz po Karolu i Kamilu. A ja wtedy musiałem zakasać rękawy i ostro zabrać się do pracy, żeby naszą 3 utrzymać. Pieniądze w pieczy spokrewnionej są prawie o połowę mniejsze niż w pieczy niespokrewnionej, nie było żadnego 500+, alimentów od mamy przecież nie dostawałem, innych profitów też nie było. Musiałem wynająć większe mieszkanie, żeby dziewczyny miały swój pokój. Zmierzam do tego, że pracowałem prawie non stop, na paru etatach, a dziewczyny były często same w tym trudnym okresie. Zrezygnowałem ze swojej nauki, żeby choć trochę czasu mieć dla nas. Byłem bratem o 9 lat starszym, siostrom wydawało się, że wszystko im będzie wolno, a tu takie zaskoczenie. Parę razy im tłumaczyłem, że nie zniosę dłużej takiej jazdy, że je oddam, bo nie dają mi szansy. Śmiały mi się w nos, chyba mało wiarygodny byłem. Jak się kłóciły między sobą, to sąsiadów było mi wstyd. Metody wychowawcze, podyktowane były potrzebą chwili, instynktem i emocjami. Jednego razu na przykład, przyszedłem z nocnej zmiany, miałem dosłownie parę godzin, żeby się przespać, już zasypiałem, kiedy one szykowały się do szkoły. Nie chce Pani wiedzieć, jak szykują się do wyjścia  2 nastolatki, które mają wspólną szafę. O spodnie poszło, obie chciały iść w tej samej parze, byłem cierpliwy, niewzruszony, opanowany, no powiem pani dumny byłem z siebie. Do czasu … wstałem z tego swojego łóżka, podszedłem do dziewczyn, wziąłem spodnie , przedarłem je na pół. Jedna dostała jedną nogawkę, druga drugą. Powiedziałem , że tak będzie sprawiedliwie,z kamienną miną pożyczyłem miłego dnia i wróciłem do łóżka. W domu jak makiem zasiał, aż się wystraszyłem, ale po chwili usłyszałem trzaśnięcie drzwi, za parę minut następne. Poszły do szkoły. Z drugiej strony, kiedy przez całe lata pracowałem w gastronomii, codziennie pod koniec pracy szedłem do kuchni i przygotowywałem ciepłe obiady moim siostrom. Szczelnie foliowałem naczynia i na rowerze przywoziłem im te obiady o domu. To był ciężki czas, bardzo chciałem, żeby nam się udało. Nigdy nie wybaczyłbym sobie, gdyby dziewczyny po raz kolejny straciły dach nad głową, albo trafiły do jakiejś placówki opiekuńczej. Daliśmy sobie radę, nadal się lubimy, odwiedzamy się i pomagamy sobie.  Parę miesięcy temu, usamodzielniła się też moja kuzynką, którą opiekowałem się od paru lat. Dziewczyny są fajne, nie muszę się za żadną wstydzić, radzą sobie świetnie, każda mieszka już na swoim. Siostry wychowują swoje córeczki, a Kamila moja kuzynka, kończy szkołę fryzjerską i mieszka w odziedziczonym po cioci mieszkaniu. Oczywiście dorabia sobie, żeby się utrzymać. Nigdy nie żałowałem, podjętej przed laty decyzji, zostania rodziną zastępczą dla moich sióstr, bez wahania zrobiłbym to jeszcze raz.

Dziś, zostałem z 2 chłopaków. Nareszcie uprawomocniły się wyroki przyznające mi pełnię praw nad kuzynami Kamilem i Karolem. To bardzo ułatwia funkcjonowanie i koniec z sądami. Proszę zobaczyć 2 pełniutkie segregatory, wszystko dokumenty mojej młodzieży.

Teraz jest inaczej, jest spokojniej, ale przede wszystkim, ja jestem mądrzejszy. Wielkie ukłony dla mojej pani Koordynator z MOPR-u, pani Gosi, która jest nieoceniona, pomocna i zawsze ma dla nas czas. Dzięki jej staraniom, podpowiedziom zdecydowanie bardziej umiem korzystać z pomocy MOPR-u. Na przykład teraz, staram się namówić Kamila na 2 letni projekt usamodzielnienia, świetna sprawa. Uczą się tam, jak załatwiać sprawy w urzędach, jak aplikować o pracę, chodzą oglądają różne miejsca pracy. W końcu mają szansę na zrobienie prawa jazdy, dotowane są różne kursy, szkolenia, no i dostają dodatkowe punkt, aplikując o mieszkanie komunalne. Kamil ma już 16 lat, dziewczynę, trzeba zacząć myśleć co dalej, jak wyobraża sobie samodzielną przyszłość. Ostatnio zaczął opuszczać zajęcia w szkole. Musieliśmy usiąść do stołu i wypracować kolejny, nie wiem już który, system motywacyjny. Wszystko spisaliśmy, parę godzin nam to zajęło, ale mamy 4 strony maczkiem zapisane.  Obowiązek szkolny nie podlega negocjacjom , za spóźnienia i wagary ustaliliśmy bardzo  konkretne kary, za nienaganną frekwencję, cały wachlarz nagród. Dopisaliśmy szczegółowe grafiki utrzymania porządku w domu i wychodzenie z psem. Wspólny dom, wspólne życie, wspólny pies, odpowiadamy za to wszyscy. Wszystkiego ich nauczę, wszystko po 10 razy pokażę i będę egzekwował przestrzegania zapisanych każdemu z nas powinności. To nie są małe dzieci, żeby nie mogli sprzątnąć kuchni, czy wstawić prania. W końcu jak pójdą na swoje, to muszą umieć zrobić wszystko przy sobie. Mimo  spięć, z chłopakami dużo łatwiej się żyje, niż z dziewczynami, spokojniej i prościej. Mówię to z doświadczenia.

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz