Emil rodzina zastępcza spokrewniona.


Data dodania: 15-08-2019 r.
Ilość wejść: 548.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Dziś Emil sprawuje pieczę nad 2 kuzynów i kuzynką, 14 letnim Karolem i 15 letnim Kamilem oraz  18 letnią już Kamilą. Na razie jest dobrze, na pewno łatwiej niż z siostrami, raz to, że Emil zdobył doświadczenie matkując swoim siostrom, dwa to, że jest starszy, jest większa różnica wieku między nim a kuzynami, a to zawsze dodaje szacunku i pewności siebie. Kamila jest z nim od paru lat, chłopcy przyszli w marcu, ale już wszyscy dotarli się, ustalono zakres praw i obowiązków, bardzo, bardzo elastyczny, modyfikowany na bieżąco. Najważniejsze, że  wszyscy czują się dobrze ze sobą , są bezpieczni, zadbani, zaopiekowani, są w domu, czują się rodziną, mocno paczłorkową, trochę egzotyczną, ale wesołą i sympatyczną.

– Zanim zaczniemy rozmawiać muszę powiedzieć. Po ostatnim artykule o nas, zebraliśmy mnóstwo pozytywnych komentarzy, pochwał i słów uznania. Było mi bardzo miło, moja opowieść znalazła zrozumienie i sympatię, czyli osiągnęła swój cel.  Zdecydowałem się opowiedzieć o naszym życiu,  w końcu nie najfajniejszym, którego długo się wstydziłem, po to, żeby pokazać innym ” że, skoro mi się udało, to każdy ma szansę stworzyć, taką prawdziwą rodzinę zastępczą, a frajda  z dobrze wykonanej pracy jest ogromna”. Ja polecam z całego serca. I jeszcze jedno, bardzo, bardzo ważne. Do bycia rodziną zastępcza po części przygotowują MOPR-y. Robiłem szkolenie w Szczecinie i wielkie ukłony dla obu Pań prowadzących p. Eweliny i p. Małgorzaty. Myślałem  pójdę, odpękam swoje, zaliczę, dopełnię wszystkich formalności i będzie załatwione, a tu taki szok, jaka grupa, jakie treści, praktyki w rodzinnym domu dziecka. Chłonąłem wszystko jak gąbka. Było chyba z 10 spotkań, różne formy od wykładów, po pracę w grupach, wszystko mega ciekawe, gdybym nie był rodziną zastępczą w życiu nie dostałbym się na takie szkolenie. Powiem więcej, jak tylko zrobię maturę, to dalej pójdę w tym kierunku, na studia! Dotarło do mnie, jak dużo dzieciaków potrzebuje domu, nawet takiego jak nasz, niepełnego, nieporadnego,eksperymentującego. Dzieciom potrzebny jest dorosły, jego uwaga, zrozumienie, spokój i poczucie bezpieczeństwa, warunki bytowe są już mniej istotne.

– Mówisz, jakby stworzenie takiego fajnego domu było takie prościutkie.

– Bo to nie ma co filozofować, nie zawsze jest fajnie, kryzysy nas też dotykaj. Moim zdaniem najważniejsze, to być życzliwym i uważnym. Nie zamiatać problemów pod dywan, rozmawiać, słuchać i domagać się odpowiedzi.

– Oj tak, Emil lubi rozmawiać – mówi Kamil 15-latek, który za parę dni rozpoczyna naukę w szkole zawodowej na kierunku mechanik samochodowy. Jak zasiadamy do rozmowy to trzeba zarezerwować sobie dużo czasu  2, 3 godziny tak potrafi.

– No cóż, najczęściej rozmawiamy jak narozrabiają. Wtedy wygłaszam monolog, po 2 godzinach milknę, patrzę na gagatków i wiem, że odpowiedzi nie będzie. Nic na siłę, mówię „za 2 dni wrócimy do tematu i powiecie mi, o czym dziś do was mówiłem i jakieś propozycje rozwiązania sprawy”. Nigdy nie odpuszczam, przynajmniej przez te dwa dni będą chodzili i myśleli co powiedziałem i kombinowali, jak najmniej boleśnie załatwić sprawę. Przy czym za każdym razem im mówię, że błędy mają prawo popełniać, że próbując, eksperymentując najlepiej się człowiek uczy, ale wtedy zawsze trzeba zakładać, że może się nie udać i wyciągać wnioski, nie popełniać tych samych błędów, przestrzegać ustalonych zasad, skoro druga strona ich przestrzega.

– Lubimy z nim rozmawiać. Emil jest normalny, rozumie nas i … szanuje! Głupio wykręcać mu numery- mówi Kamil.

– Tak chłopcy, jak i Kamila wiedzą, że zawsze mogą przyjść do mnie i powiedzieć, jeżeli coś im się nie podoba w moim postępowaniu, gdzieś nawaliłem. Nie jestem nieomylny, ja też nieraz się uniosę i zadziałam emocjonalnie, niech przyjdą i powiedzą mi, to albo wytłumaczę, dlaczego tak zrobiłem, a jak nie będę miał argumentów to przeproszę.

Dom Emila i jego gromadki to nie tylko sielanka, kryzysy dopadają i ich. Nieraz i Emilowi zdarza się podnieść głos, pokrzyczeć, ale wtedy, żeby konflikt nie rozhulał się do nieadekwatnych do sprawy rozmiarów wychodzi z domu. Pospaceruje po ulicach, uśmiechnie się do przypadkowych ludzi, ochłonie i wraca. Siadają do stołu do rozmowy.

15 – letni Kamil i 14- letni Karol chodzą do Placówki Wsparcia Dziennego, żeby jak to Emil mówi, po ulicach się nie włóczyli, jak on jest w pracy.

– To rodzaj świetlicy, chociaż Kamil się już burzy, że za stary jest i nie chce chodzić, ale te placówki to fajna sprawa, fajna pomoc. Dzieciaki lekcje tam odrabiają, do egzaminów ich przygotowują, mają podwieczorki, jeżdżą na wycieczki, chodzą do opery, do teatru, no,  gdzie ja bym tam z nimi poszedł! Są pod opieką, wiem, że tam są, jak gdzieś się zawieruszą od razu dostaję smsa. Są tam skierowani przez sąd. Mam jeszcze jedną pomoc, koordynatora z MOPR-u. Pani Małgosia, młodziutka kobieta, uwielbiam ją, jest taka zaangażowana, pomocna, nic nie jest problemem, jak tylko czegoś potrzebuję idę do niej jak w dym, załatwia sprawy natychmiast.

cdn.

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz