Gracjan 9 lat.


Data dodania: 07-12-2019 r.
Ilość wejść: 2 077.

Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

       Adoptowany decyzją sądu w grudniu 2019 r.

Gracjan, nasze 5 dziecko z prawomocnym wyrokiem sądu orzekającym adopcję.

Muszę się przyznać, że w tym roku dostałam wyjątkowy prezent mikołajkowy: wiadomość, że dziewięcioletni Gracjan ma swój dom, mamę, tatę i starszą siostrę. To właśnie w przeddzień dnia Św. Mikołaja odbyła się rozprawa sądowa w mieście na południu Polski, na której zapadło postanowienie o adopcji Gracjana przez małżeństwo Anny i Jana. Poinformowała mnie o tym pani Mariola, która wraz z mężem prowadzi rodzinny dom dziecka w Szczecinie. To właśnie wśród ich wychowanków był Gracjan, którego poznałam w czerwcu 2018 roku. Najpierw napisałam o wszystkich dzieciach, o tym specyficznym, ciepłym i gwarnym miejscu.  Miesiąc później już tylko o Gracjanie, ponieważ akurat on miał uregulowaną sytuację prawną i mógł być adoptowany, jeśli znalazłaby się odpowiednia rodzina.

Pani Mariola nie miała nic przeciwko temu – jej zdaniem – rodzina adopcyjna jest lepszym rozwiązaniem, niż nawet najlepszy rodzinny dom dziecka.

– Bo, my musimy dzielić swoją uwagę na  ósemkę dzieci, a w rodzinie adopcyjnej przysposobione dziecko, najczęściej jest oczkiem w głowie stęsknionych rodziców i dalszych członków rodziny. Jest najważniejsze, wytęsknione, wyczekane, czego więcej emocjonalnie dziecku można życzyć. To są nieporównywalne warunki dla rozwoju każdego człowieka, mniejszego i większego, wiek nie ma znaczenia-  mówiła wtedy pani Mariola.

No i 14 lipca 2018 roku na naszym portalu ukazał się tekst „Gracjan szuka domu”, który przeczytała rekordowa, wielotysięczna rzesza ludzi. Wśród nich była też i Anna.

– Koleżanka przesłała mi link z tekstem o Gracjanie – opowiadała Anna, kiedy rozmawiałam z nią po raz pierwszy latem 2018 roku.

– Jak przeczytałam, to tak jakoś od razu zaiskrzyło. – Może my? – pomyślałam. I kiedy porozmawiałam o tym z mężem, zadecydowaliśmy, że zgłaszamy się do Ośrodka Adopcyjnego. Od dłuższego czasu myśleliśmy o adopcji dziecka we wczesnym wieku szkolnym, bo swoje dziecko już odchowaliśmy, a zawsze marzyliśmy o jeszcze jednym. I  kiedy Anna przeczytała o Gracjanie, pomyślała, że nie można odkładać tej decyzji. To już czas. Trzeba działać!

W Ośrodku Adopcyjnym kubeł zimnej wody na rozgrzane serca i głowy: „nie można nastawiać się, że będzie możliwa adopcja, akurat tego konkretnego dziecka” – usłyszeli. Przyjęli to z pokorą nie rezygnując z decyzji o przejściu wszystkich procedur i szkoleń, dających prawo do adopcji dziecka. Zrobią wszystkie szkolenia, przejdą wymagane procedury, jeżeli wszystko pójdzie dobrze dostaną kwalifikacje …

– i zobaczymy, czy Gracjan poczeka na nas.

Rozmawiałam z Anną systematycznie. Bardzo przeżywała spotkania z psychologiem, szkolenia, ale jednocześnie cieszyła się, że wraz z mężem zdobywają wiedzę, która ułatwi im w przyszłości adopcję dziecka. Starała się myśleć, że niekoniecznie będzie to Gracjan, ale jednak… śledziła losy dziecka, sprawdzała, czy jego sytuacja nie zmieniła się, czy nadal jest sam, czy nikt go nie odwiedza.  A kiedy obydwoje z mężem, kończyli zdobywanie uprawnień na rodziców adopcyjnych, bardzo się przeraziła, kiedy usłyszała, że ktoś jeszcze interesuje się adopcją Gracjana.  Głośno i oficjalnie przyznała wtedy, że jednak wciąż myślą o Nim i nie wyobrażają sobie, by go nie poznać.  W kwietniu tego roku (miesiąc przed skończeniem szkoleń) Anna pisała do mnie: „Wiadomość, że jest jeszcze jedna rodzina zainteresowana Gracjanem spędza mi sen z oczu. Mieliśmy się nie  nastawiać, ale jednak nastawiliśmy się na to, że to on będzie  z nami. To dla niego zaczęliśmy to szkolenie, to na niego czeka pokój w naszym domu. Wiemy, wiemy, że żebyśmy mogli być brani pod uwagę, jako kandydaci na Jego rodziców, musimy mieć wszystkie wymagane kwalifikacje, ale już za chwilę będziemy je mieli ”.

Na szczęście dostali szansę poznania Gracjana, co stało się latem 2019 roku. Jako ciocia i wujek pojawili  się w rodzinie Gierczaków. Nie chcieli od razu wkraczać jako potencjalni rodzice, chcieli, żeby może najpierw im się poprzyglądał, polubił, ale  chłopczyk od razu wiedział, że to nie przypadkowi ludzie. To ktoś bardzo ważny w jego życiu.

– Wypytywał, przeglądał się, oceniał  w końcu zdecydował i przy pożegnaniu zapytał ” kiedy znowu przyjdziecie?”.

– Będziemy za tydzień, u Ciebie, przyjedziemy na parę dni – padła odpowiedz. Klamka zapadła, już razem na zawsze.

 Szczęśliwa Anna informowała: „poznaliśmy Gracjana, jesteśmy na tak, bardzo szczęśliwi”.

Przyjazd do Szczecina to prawdziwa wyprawa, bo mieszkają daleko.

– Szybko zdecydowaliśmy się spędzić cały weekend w Szczecinie, żeby dłużej być z Gracjanem – wspomina Anna. To było pod koniec wakacji. Gracjan dostał zadanie pokazania Szczecina cioci i wujkowi.

– Bardzo się cieszył, że może nas oprowadzić po mieście – wspomina Anna. – Najbardziej podobały się nam Wały  Chrobrego. Byliśmy w kawiarni na lodach, w kinie na filmie wybranym przez Gracjana. Pokazał nam swoją szkołę, boisko, na którym trenuje piłkę nożną. To był niezapomniany weekend!

We wrześniu, chłopiec jeszcze w Szczecinie poszedł do szkoły, ale już w październiku pojechał do Anny i Jana i w tamtejszej szkole zaczął naukę. – Dość szybko zaadaptował się w nowym miejscu – mówi Anna. – Jest bardzo kontaktowy, daje się lubić. Szybko został zaakceptowany przez cała rodzinę i szkolną społeczność.

Jan pracuje za granicą i często wyjeżdża, ale w  tym pierwszym okresie pobytu Gracjana w ich domu, starał się być  z nim jak najdłużej, zakochał się w chłopcu, w swoim synu, praktycznie od pierwszego wejrzenia. Anna dużo szybciej.  Chodzili razem na wycieczki, nawet w góry. No i Gracjan został zapisany na zajęcia z piłki nożnej, jak w Szczecinie.

– Na święta jedziemy do mojej mamy – mówi Anna. – Będą to duże, rodzinne święta. Jestem przekonana, że Gracjan odnajdzie się wspaniale wśród nas.

Kiedy rozmawiałam z Anną przez telefon, Gracjan w drugim pokoju, bawił się zdalnie sterowanym samochodem, który dostał „od Mikołaja”. Podobnych prezentów, będzie jeszcze wiele, ale najpiękniejszy to ten jedyny i niepowtarzalny: MAMA, TATA – DOM. Już go dostał, na zawsze, na całe życie.

Na co dzień, z pewnością nie zabraknie problemów. Ale, są na to przygotowani i na pewno sobie z nimi poradzą. Bo przecież „zaiskrzyło” i stali się rodziną. Niech iskrzy!

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz