Gracjan 9 lat.


Data dodania: 31-10-2018 r.
Ilość wejść: 2 053.

Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

pomogli Pomogli:

Historia 13-letniej Pauliny, która dzięki opisaniu jej historii, znalazła adopcyjnych rodziców poruszyła bardzo wiele osób, w tym i mnie.  Pomyślałam od razu o Gracjanie, o którym pisałam kilka miesięcy temu. Może i do niego szczęście się uśmiechnie, a szczęście dla Gracjana to mama i tata.  Przecież ma uregulowaną sytuację prawną i mógłby być adoptowany, jeśli znalazłaby się odpowiednia rodzina.

Jest sympatycznym dziewięciolatkiem, bardzo aktywnym, ciekawym świata, bystrym, szybko się uczy, „żywe srebro”. Jak każdy chłopiec w jego wieku kocha komputer i każdą aktywność fizyczną , śmiga na rolkach, hulajnodze, biega po boisku za piłką, pięknie śpiewa i już nie jak każdy chłopiec, nie wstydzi się tego,  zaśpiewa każdemu, kto go o to poprosi.

Już drugi rok z zapałem uczestniczy w  zajęciach znanego chóru chłopięcego. A od tego roku szkolnego dodatkowo na treningi piłki nożnej. Być może już na wiosnę zagra swój pierwszy mecz. Być może w ataku tak jak ulubiony piłkarz Mesi. Bardzo chętnie ubiera swoją niebieską koszulkę z napisem „Mesi”. Może dlatego tak ją lubi, bo jest prezentem od rodziców z rodzinnego domu dziecka.  W wakacje niemal się z nią rozstawał, co widać na prawie wszystkich wyjazdowych zdjęciach, tak, że ma się wrażenie, że nie zabrał ze sobą żadnej innej na zmianę.  Wakacje były udane, ale początek roku szkolnego już trochę mniej.  Zdarzyły się uwagi z powodu zachowania, nad którym na pewno trzeba popracować. Zresztą nie tylko jemu, bo tam, gdzie wychowuje się ośmioro dzieci  w różnym wieku o problemy nie trudno, zwłaszcza, że każde ma swoją trudną historię. Nie każde ma uregulowaną sytuację prawną, by mieć szansę na dom adopcyjny tak jak Gracjan.

Szansę ma, ale… nadal czeka.

Może Anna i Jan z południa Polski, dla których historia Gracjana stała się impulsem do rozpoczęcia długiej drogi spełnienia wymagań do tego, aby stać się rodzicami adopcyjnymi.

Niedawno rozmawiałam z Anną. To było już po spotkaniu z psychologiem, w którym uczestniczyli razem z mężem. – Oj, ciężko było – muszę się przyznać – powiedziała Anna. – Zupełnie nie rozumiem po co tak wiele bardzo szczegółowych pytań, w większości zresztą takich samych lub  podobnych jak podczas pierwszego spotkania w Ośrodku Adopcyjnym, gdzie byliśmy poddawani wstępnej weryfikacji. To wszystko może zniechęcić nawet najwytrwalszych. My z mężem jesteśmy jednak twardzielami i się  nie damy. Jak postanowiliśmy to się nie cofniemy!

Anna i Jan są małżeństwem od 19 lat. Mają osiemnastoletnią córkę, uczennicę klasy maturalnej. Uzgodnili z nią decyzję o adopcji kilkuletniego dziecka. Zgadza się i cieszy wraz z rodzicami.

Być może już w przyszłym roku zamieszkają we własnym domu, który zaczęli budować kilka miesięcy temu. Przewidziane jest tam oczywiście miejsce dla adoptowanego dziecka. No i duży ogród do zagospodarowania – marzenie Anny, która bardzo lubi pracę w ogrodzie. A poza tym zajmuje się też renowacją starych mebli.

Teraz czekają na indywidualne spotkanie z psychologiem, każde z małżonków osobno, później szkolenia. Dalej to już wyczekiwany moment: spotkanie z dzieckiem. Z Gracjanem? Może. Anna na razie nie chce zbyt wiele planować i myśleć, wycisza emocje. Wszystko ma być w swoim czasie.

cdn.

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz