Jak uratować kobietę „motyla” ze Szczecina.


Data dodania: 17-12-2017 r.
Ilość wejść: 755.

Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

pomogli Pomogli:  Stowarzyszenie Progressum.

Sportsmenką nie jestem, ale w ostatnią sobotę listopada wraz z moim psem postanowiłam pojechać do Lasku Arkońskiego w Szczecinie, bo właśnie tam odbywał się 112 parkrun dla Dagmary Mroczkowskiej. Chciałam przekonać się, co to takiego te parkruny, co z tego wynika, a przede wszystkim jak Dagmara znajdzie się w tym wszystkim.

– Parkrun, to cykliczna bezpłatna impreza biegowa dla wszystkich chętnych na dystansie 5 km organizowana w  każdą sobotę o godz. 9 przez cały rok – wyjaśniła mi Monika Dyker-Woźniak, prezes Stowarzyszenia Progressum.

– Obecnie biegi parkrun organizowane są w 11 krajach świata , w tym w Polsce i skupiają ponad 1,6 miliona biegaczy amatorów. Nasze stowarzyszenie jest partnerem parkrun Szczecin. Łączymy te biegi z akcjami charytatywnymi. Każdy bieg jest dla kogoś, kto potrzebuje w danym momencie pomocy…

Ten 112 – w ostatnia sobotę listopada, był właśnie dla Dagmary Mroczkowskiej. Przybyło sporo ludzi i to w przebraniach, bo było to akurat przed Haloveen.

Nie biegłam, ale podobnie jak Dagmara i jej mama spacerowałam. One przebyły spacerkiem niespełna kilometrową trasę. Sama roześmiałam się od ucha do ucha, jak zobaczyłam radość Dagmary, gdy na jej piersi zawisł medal za uczestnictwo w parkrunie. Równie zadowolona była z uczestnictwa w jury decydującym, który strój haloveenowy był  najlepszy.

Miło było patrzeć na uśmiech Dagmary, nieczęsto ma powody do radości, do zadowolenia!

Młodsi, starsi, rodziny z dziećmi i psami (mojej suni najbardziej spodobał się czarny przystojniak w typie dobermana z czerwonymi rogami przy uszach). Mnie z kolei zachwyciła zielona peruka Moniki Dyker –Woźniak. Najbardziej jednak podobała mi się przyjacielska atmosfera na tej imprezie. Nie trzeba było się znać, by sympatycznie rozmawiać, rozgrzewając się gorącą kawą lub herbatą z termosu. Na deser jabłuszka, no i najważniejsze, rozmowy o Dagmarze,  ulotki z informacją o niej wraz z numerem konta, na które można dokonywać dowolnych wpłat. Wkrótce okazało się, że na tym koncie Dagmary przybyło 260 zł.

Ten bieg, to dopiero początek działań na rzecz Dagmary. Stowarzyszenie Progressum nie zamierza bowiem rezygnować z pomocy naszej kobiecie „motyl”. Chce jej pomagać dłużej, może i na stałe. Tuż po biegu nowa inicjatywa.

– Organizujemy aukcję na rzecz Dagmary podczas imprezy Gwiazdka nad Łasztownią 3 grudnia – szybko zadecydowała Monika Dyker-Woźniak. Na kolejnych zajęciach Fundacji Barwne  Życie w których z zapałem uczestniczy Dagmara powstawały więc gwiazdy  z papieru oraz bombki ze wstążek i styropianu. Wszystko na zbliżającą się aukcję.  Te czynności okazały się jednak zbyt trudne dla Dagmary, więc ona kolorowała rysunki, które także zostały przeznaczone na licytację.

– Nie mam w ogóle zdolności plastycznych – martwiła się mama Dagmary, księgowa z zawodu. Jednak i jej udało się znaleźć zajęcie: klejenie wyciętych już elementów z papieru na nasze gwiazdy. A poza tym nauczyła się bardzo łatwej techniki ozdabiania styropianu cekinami i sama „wyprodukowała” bombkę na aukcję.

Żałowała tylko, że nie będą z Dagmarą na Łasztowni, bo akurat w tym czasie już dawno zaplanowany został wyjazd nad morze z Zachodniopomorską Jednostką Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, z  którym kobieta jest związana od wielu lat. Niestety nawet w trakcie tego krótkiego, wyczekiwanego, weekendowego wypadu nad morze Dagmara nie mogła spokojnie odpoczywać i zrelaksować się, ponieważ  trzy razy w tygodniu musi być dializowana, a sobota, to właśnie jeden z takich dni. Mama jechała wiec z nią do Kołobrzegu na dializę. Do Szczecina wróciły w niedzielę, kiedy było już po aukcji.

– Wszystko super się udało – oceniła Monika Dyker –Woźniak  – w sumie zebraliśmy aż 650 zł dla Dagmary. Są to pieniądze uzyskane ze sprzedaży naszych gwiazd i bombek, które były wystawione na kiermaszu rękodzieła przygotowanym przez Fundację Barwne Życie. – Poza tym dobyła się aukcja na rzecz Dagmary. Najatrakcyjniejsze do licytacji okazały się  koszulki „Pogoni”, jedna z nich została sprzedana nawet za 150 zł.

– Wiem, że Dagmarze potrzebna jest każda pomoc, także finansowa – przekonuje Monika Dyker-Woźniak. – Bo jej problem, to przecież nie tylko choroba skóry, jest także głuchoniewidoma, i co gorsza – od 7 lat  dializowana z powodu schyłkowej niewydolności nerek.

Stowarzyszenie Progressum nie zamierza poprzestać na kilku akcjach, chce uzyskać długofalowy efekt w postaci odpowiedzi na pytanie: jak uratować życie Dagmary Mroczkowskiej? Czy w jej przypadku możliwy jest przeszczep nerki? Podobno w Wielkiej Brytanii dorosłej osobie z EB z powodzeniem przeszczepiono ten organ. Może jest to możliwe także w Polsce, bo przecież i u nas nie brakuje świetnych specjalistów.

-Sami nie potrafimy odpowiedzieć na te pytania, dlatego pragniemy zainteresować środowisko lekarskie problemem Dagmary – mówi Monika Dyker-Woźniak. – Liczymy na to, że odezwie się specjalista,  który odpowie na nasze pytania i zechce nam pomóc. Na razie kontynuujemy aukcje na rzecz Dagmary podczas miejskich jarmarków bożonarodzeniowych w Szczecinie.

Dagmara jest podopieczną Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” i na konto tej fundacji można dokonywać wpłat, aby wesprzeć Dagmarę w walce o życie !

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz