Jolanta Pawlak – pilnie potrzebne wsparcie.


Historia została dodana: 18-09-2018 r.
Ilość wejść: 1 401.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli : Urszula Gazda.

Mieszkanie ogromne. Jej trójka dzieci mogłaby tu spokojnie jeździć na rowerach. A jak się pokłócą, to każde może, obrażone,  pójść do swojego ogromnego pokoju trzaskając swoimi drzwiami. Jolanta Pawlak znalazła się na liście osób, które mogą zawrzeć umowę na najem mieszkania do remontu. Wybrała mieszkanie, ale… no właśnie. Dalej w jej życiu nic nie jest proste.

Pani Jola wciąż w kalendarzu zapisuje terminy kolejnych chemii. W marcu lekarze zdiagnozowali u niej nowotwór. Łatwiej powiedzieć co z organów wewnętrznych nie zostało zaatakowane, niż gdzie „rozgościły” się komórki nowotworu. Nie wiadomo jak to dalej się potoczy, musi zapewnić swoim dzieciom chociaż dach nad głową na przyszłość, tak na wszelki wypadek.

Do operacji żadnej się nie kwalifikuje, bo to zbyt rozległe jest wszystko – mówi pani Jola.  Więc regularnie stawia się w szpitalu na chemię – Po tej chemii zawsze czuje się lepiej – mówi, ale co do rokowań, wciąż lekarze są ostrożni.

A teraz takie coś – zmienia temat – mam przydzielone to mieszkanie, ale mówią, że jeszcze ktoś inny to mieszkanie wybrał i będzie losowanie.

Rzeczywiście regulamin Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie przewidują taką sytuacje, że jeśli dwie osoby ubiegające się o lokal do remontu wskażą to samo mieszkanie i maja tyle samo punktów, to rozstrzygnięcie, kto podpisze umowę, „następuje w drodze losowania” – tak to się oficjalnie nazywa.  Pani Jola zdobyła sporo punktów – 15, choć określenie „zdobyła” nie oznacza tu tego samego, co zdobicie punktów chociażby w pięcioboju nowoczesnym. W tym przypadku oznacza, że jej sytuacja jest na tyle trudna,  że potrzebuje wsparcia mieszkaniowego gminy. Im więcej punktów, tym bardziej skomplikowana biografia.  

 

Czterdziestojednoletnia dziś Jolanta Pawlak przyjechała do Szczecina z centralnej Polski, z Włocławka, gdzie wciąż mieszka jej mama z dwojgiem  jej młodszych braci. Przyjazd do Szczecina to miał być nowy, piękny rozdział w jeż życiu – nowy partner, nowe miejsce, nowe plany… Słowem nowe, szczęśliwe życie.  Dziś mówi o błędzie i najgorszej decyzji jaką mogła podjąć, wówczas mówiła o cudzie i złapaniu Pana Boga za nogi. Teraz –  że życie to raczej jej „dokopuje” i rzuca kłody pod nogi.

Pani Jolanta Pawlak wylosowała wskazane przez siebie mieszkanie – mówi Tomasz Klek rzecznik miasta do spraw mieszkalnictwa – zgłosiła się do pracowników po losowaniu, otrzymała druki dokumentów do wypełnienia potrzebne do sporządzenia skierowania i umowy o prace remontowe. Teraz kompletuje zaświadczenia o dochodach i z Urzędu Skarbowego. Czekamy na dostarczenie dokumentów. Poinformowana została też o konieczności wpłaty kaucji i ubezpieczeniu prac remontowych. Czekamy na komplet dokumentów – mówi rzecznik.

Brzmi jak piękne i dobre zakończenie bajki. Takiej, w której było sporo okrucieństwa i nieszczęścia, jednak finał jest szczęśliwy i jak to w bajce tchnie optymizmem – będą mogli wyprowadzić się z mieszkania należącego do byłego partnera, ojca dzieci pani Jolanty.

Już teraz pytają, czy wróci i kiedy wróci – mówi pani Jolanta – boją się, to mieszkanie tutaj, to dla nich same złe wspomnienia.

Opowiada o nich, ale nie chce aby je publikować. Nie, ze względu na dzieci. Chroni je i dopiero teraz, gdy były parter jest w więzieniu, zaczynają normalnie żyć, paradoksalnie, wtedy gdy dopadła ją choroba zaczynają normalnie żyć…

„Normalnie” to znaczy pierwszy raz w życiu płynęli statkiem ona i dzieci, i pierwszy raz w życiu byli na karuzeli – ona i dzieci. Choć chcieli spróbować tego „szaleństwa” z kręceniem, to tego już nie powtórzą. O nie, na pewno. Ale dziś to właśnie z takich drobiazgów, dla wielu – oczywistych rzeczy i doświadczeń – składa się ich życie.

Oni chcą 67 tysięcy na remont – głos pani Joli nie brzmi jak z bajki – a skąd ja wezmę tyle pieniędzy, przecież nie wezmę kredytu, bo mi nikt go nie da – rzeczywiście rodzina pani Joli, czyli ona i jej troje dzieci, nie ma dochodów. Utrzymują się z zasiłku rodzinnego, pieniędzy z funduszu alimentacyjnego,  500+ oraz doraźnych zasiłków z Pomocy Społecznej –  To mieszkanie jest w takim stanie, że ja się zaraz mogę z dzieciakami wprowadzać. Na pewno nie trzeba remontu za tyle pieniędzy.

Tyle pieniędzy,  bo mieszkanie jest ogromne – 130 metrów kwadratowych –  i choć jego stan rzeczywiście nie wskazuje na pilny remont, to takie są zasady przydziału mieszkań do remontu. Wprowadzić możesz się wtedy, gdy zrobisz remont lub zdecydowaną jego  większość. Pani Jola już zrobiła wstępne rozeznanie, kto może pomóc jej finansowo, ale to zaledwie około 10, może 12 tysięcy złotych.

Oczywiście 67 tysięcy to szacowany koszt remontu. Oblicza go ZBiLK na podstawie średnich cen materiałów i usług, ale jeśli malowanie ścian zrobi jakaś „złota rączka”, która zechce pomóc,  a zdzieranie tapet odbędzie się w ramach przyjacielskiego spotkania, to koszty będą zdecydowanie niższe.

Mieszkanie jest duże, każdy dzieciak miałby swój pokój – tłumaczy pani Jola – zawsze im mówię, że mają trzymać się razem, jak mnie nie będzie,  to też tu mogą mieszkać, każde na swoim.

Plany są dalekosiężne. Dziś dzieci pani Joli  maja  15 lat – Mateusz,      13-ście  Sandra i 11-ście Kamil. Ale pani Jola nie ma czasu, stad to sięganie w ich dorosłe życie.

– Cały czas mam tą nadzieje i modle się do tego Boga, żeby mi chociaż te trzy lata dał, bo syn jak będzie miał te osiemnaście lat, to będę po prostu walczyć o to, żeby przejął  opiekę nad tymi młodszymi, bo ja z nimi na ten temat rozmawiałam i on powiedział, że z chęcią się nimi zajmie – mówiła mi kilka miesięcy temu. Na swój sposób chce zabezpieczyć przyszłość dzieciom, a mieszkanie to jedna z tych ważniejszych rzeczy, które chce im zapewnić.

Czy potrzebne aż tak duże? Jej zdaniem tak. Czy je będzie w stanie utrzymać? Jej zdaniem tak. Nawet jeśli byłoby mniejsze, też trzeba zebrać pieniądze na remont, bo rodzina nie ma nic.

Czasu jest coraz mniej nie tylko ze względu na chorobę pani Joli, również dlatego, że jej były partner wychodzi na wolność w maju przyszłego roku. Formalnie ma prawo wrócić do swojego mieszkania.

Potrzebna bardzo pilna pomoc, finansowa, rzeczowa , a może znajdzie się fachowiec od malowania, kafelkarz czy po prostu „złota rączka” z wielkim sercem i zechce pomóc.

 

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz