Karolina Sawka 14.03.2017


Data dodania: 14-03-2017 r.
Ilość wejść: 695.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

Karolina zorientowała się, że wolniej rośnie gdzieś na początku szkoły podstawowej. Z roku na rok ta różnica dramatycznie rosła, z pola widzenia straciła najpierw twarze, potem okolice barków, klatki piersiowe, brzuchy, no cóż teraz jest na poziome w najlepszym wypadku paska do spodni. Bywa, że musi bardzo się pilnować, żeby powstrzymać śmiech widząc zakłopotanie rozmówcy, w końcu to nie jej wina, że nie urosła. Niestety częściej niż zabawnie jest po prostu niebezpiecznie, nie może sama poruszać się po mieście, zwykłe przejście przez ulicę to igranie z losem, równie duże zagrożenia czyhają na  parkingach przy centrach handlowych, zwyczajnie nie widać jej znad maski samochodu, nie wsiądzie do tramwaju czy autobusu. Spieszący się ludzie też bywają nieuważni, ale Karolina radzi sobie, nie zamyka się w domu.

Mało tego porywa się na rzeczy, na które  niejeden pełnosprawny nie zdecydowałby się.

– symboliczne przecięcie pępowiny nastąpiło, kiedy Karolina miała 15 lat – wspomina mama – wyjechała do Australii.

Wszyscy bardzo przeżywaliśmy tą jej pierwszą samodzielną podróż i to od razu na drugi koniec świata.  Karola miała spędzić trochę czasu z naszą żeglarką i podróżniczką Nataszą Caban na  jachcie u Wybrzeży Wysp Kokosowych. Towarzyszyła jej w drodze tylko jedna, zupełnie obca osoba z Fundacji Anny Dymnej ” Mimo wszystko”, która nigdy wcześniej nie widziała naszej córki. Mieliśmy tysiące pytań, jeszcze więcej wątpliwości, ale nie mogliśmy  odmówić Karolinie, drugi raz mogła nie dostać takiej szansy. Po raz pierwszy decyzją zostawiliśmy jej, chociaż wiedzieliśmy jaką dostaniemy odpowiedz. Puściliśmy córkę, oddaliśmy pod opiekę obcych ludzi, gdyby coś się stało byliśmy tysiące kilometrów od niej, musiała liczyć na siebie. Mimo ogromnego stresu, byliśmy dumni i szczęśliwi, nasze dziecko, tak pokrzywdzone przez los żyje pełnią życia, odkrywa nowe, jest w miejscach o których my mogliśmy tylko pomarzyć, ale przede wszystkim radzi sobie sama, umie zadbać o siebie, poprosić o pomoc… funkcjonuje bez nas. Zwycięstwo.

 

Żeby Karolinie stworzyć warunki do dalszej nauki rodzina zdecydowała przenieść się do Szczecina. Kupili mieszkanie w centrum miasta, przystosowali do potrzeb niziutkiej córki, w drzwiach wejściowych na przykład są 2 wizjery, obcy może czuć się niezręcznie, swój wie jak się ustawić, żeby być należycie widocznym. Mama codziennie dojeżdżała do swojej starej pracy 160 kilometrów w obie strony, tata pracował tak, żeby być na każde wezwanie córki, a Karolina poszła do integracyjnego liceum. Budynek nie był przystosowany dla osób niepełnosprawnych ruchowo, dlatego też nastolatka miała oddelegowaną przez dyrekcję osobę, która nosiła ją po schodach .  Świetnie czuła się w tym miejscu, znalazła przyjaciół, rozwinęła zainteresowania, była lubiana, akceptowana i chyba nigdy nie spotkał jej tam żaden afront. Skończyła liceum i rozpoczęła studia.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz