Karolina Sawka 01.05.2017


Historia została dodana: 01-05-2017 r.
Ilość wejść: 546.

 Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

–  Wiedziałam od zawsze, że będę prowadziła samochód, to moja przepustka do normalnego życia, moja wolność i niezależność. No cóż, mam 98 centymetrów wzrostu i mimo, że samochodzik najmniejszy z możliwych Fiacik Panda to i tak wchodzę do niego jak do tira, próg mam gdzieś na wysokości biodra. Za to bezcenne są miny ludzi, kiedy z niego wysiadam… za kierownicą siedzi w miarę normalna dziewczyna, samochód zatrzymuje się, dziewczyna wysiada i znika, drzwi same się zamykają i dalej nic… ukryła się, przeczołgała dołem, ciekawe dlaczego …  może zemdlała … a potem środkiem drogi idę ja!

– Nie miałaś problemu z dostaniem się na kurs prawa jazdy?

– Nie, przecież niepełnosprawni normalnie prowadzą samochody, to tylko kwestia przystosowania pojazdu do potrzeb konkretnej osoby.  Byłam kiedyś na zjeździe osób niskiego wzrostu, ci ludzie mieli naprawdę ogromne maszyny. Prawo jazdy zrobiłam w 3 klasie liceum i od tego czasu mam samochód, żadnego wypadku, żadnej stłuczki. Samochód to dla mnie jedyna bezpieczna opcja przemieszczania się po mieście, a teraz kiedy studiuję jest wręcz niezbędny.

Karolina w zasadzie kończy już studia, ale początki nie były łatwe. Bo, jeśli jest się osobą tak ciekawą świata to wybór kierunku naprawdę jest wyzwaniem. Nęciła  psychologia, filologia, dziennikarstwo, jak by tak zupełnie nie ograniczać się, to  można by jeszcze długo wymieniać,  jedyne kryterium to późniejsza praca z ludźmi. Ale musiał  być Szczecin, ale infrastruktura uczelnianych budynków musiała być do pokonania, ale władze uczelni i wydziału musiały wykazać się dobrą wolą, bo po zdanych egzaminach Karolina dostała się wszędzie tam, gdzie ubiegała się o miejsce. Na dziennikarstwie znowu musiałaby być noszona na rękach przez przydzielonego jej asystenta, bo wydział miał swoją siedzibę w starym, poniemieckim budynku, niby nic nowego dla niej, ale jednak to zawsze krępujące. W końcu zdecydowała się na  psychologię trochę dlatego, że budynek nowy z windą, dobrymi podjazdami, a asystentka ma za zadanie jedynie nosić jej torbę z książkami i notatkami. Dziś z perspektywy czasu jest bardzo, bardzo zadowolona ze swojego wyboru. Chce poświęcić się psychoonkologii albo pracy z seniorami. W lipcu broni pracy magisterskiej. Fajna uczelnia, super kierunek i jeszcze lepsi studenci. Po raz pierwszy właśnie na uczelni poczuła się normalnie.

– do dziś pamiętam, jak pierwszego dnia weszłam na uczelnię i nikt się na mnie nie patrzył. Szok. Zawsze marzyłam, żeby wtopić się w tłum i dopiero wśród studentów, ludzi otwartych i tolerancyjnych  to mi się udało. Po raz pierwszy nie wzbudzałam kontrowersji, byłam normalna w tłumie „kolorowych”, zwariowanych ludzi.

Czas studiów to bardzo dobry okres w moim życiu. Powolutku dobiega końca, co będzie dalej zobaczymy, planów mam dużo.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz