Kasia 11 lat.


Data dodania: 06-03-2021 r.
Ilość wejść: 5 486.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Kasia ma 11 lat, 113 cm wzrostu, cukrzycę i ogromne pokłady uroku osobistego. Nie sposób nie lubić tej kruszynki, każdym uśmiechem, gestem, delikatnością i tym czymś nie nazwanym, a charakterystycznym tylko dla niej, czaruje. Czaruje głównie kobiety, do nich lgnie całym swoim serduszkiem, choć w skrytości, marzy też o tacie. Ta gwiazdka z nieba, to o czym śni, a na jawie głośno i bez zawahania mówi, to rodzice, koniecznie mama i tata, którzy będą kochali, tulili i całowali. Rodzeństwo może być, ale nie musi, choć zawsze do tej pory jakieś dzieci obok były. Dziadkowie, jakby ją chcieli, to jak najbardziej przyjmie do swojego pojemnego serduszka. Ludzie, kochający ludzie obok potrzebni są jej, jak powietrze.

Wielu dzieciom się udało, może i ją znajdą  rodzice.  Poznajcie Kasię.

Od urodzenia w rodzinach zastępczych. Nie wie, kim byli biologiczni rodzice, czy ma jakieś rodzeństwo, czy ktokolwiek wie o jej istnieniu. Po urodzeniu pozostawiona w szpitalu,  nigdy nie poznała nikogo ze swojej biologicznej rodziny, nikt nigdy o nią nie zapytał, nie odwiedził, nie starał się o nią, nie walczył po sądach. Z uregulowaną sytuacją prawną od bardzo dawna, ale zgłoszona i zakwalifikowana do adopcji dopiero od grudnia 2020 roku.

Michalina 26 latka, studentka pedagogiki specjalnej oraz jej mąż, są od 2 lat jej opiekunami prawnymi.

– Kasię znam praktycznie od urodzenia, wychowywała się u naszej sąsiadki, która była rodziną zastępczą dla 3 dzieci. Pani wychowywała też samotnie swoje 2 biologiczne córki z którymi się kolegowałam, byłam u nich częstym gościem. I tak, jako niespełna 16 latka, zostałam poproszona o bycie matką chrzestną dla Kasi, półrocznego wtedy niemowlaka. Byłam bardzo dumna z tego, że ktoś w tak symboliczny sposób powierzył mi małego człowieczka. Z przyjemnością angażowałam się w opiekę nad Kasią, pilnowałam ją, czytałam bajki,  chodziłam na spacery, jak podrosła zabierałam na wakacje. Życie się toczyło, skończyłam szkołę, poznałam chłopaka, trochę pracowałam, udzielałam się charytatywnie, poszłam na studia. No i wtedy, nagle zmarła nasza sąsiadka, dziewczyny, jej córki były w szoku, przypłaciły to załamaniem nerwowym, jedna z nich przejęła opiekę nad dziećmi będącymi u nich w pieczy, ale szybko zrezygnowała, bo nie była w stanie sobie poradzić. Jak pojawiła się groźba, że Kasia będzie musiała zostać oddana, zadeklarowałam, że ja ją wezmę. Miałam wtedy 23 lata, nie byłam bardzo wiarygodnym kandydatem na samotnego rodzica zastępczego. Zdecydowaliśmy z narzeczonym, że przyspieszymy nasz ślub, od razu rozpoczęliśmy szkolenia na rodzinę zastępczą, wynajęliśmy mieszkanie, żeby spełnić wszystkie warunki. No i dostaliśmy Kasię, jest z nami od 2 lat. W tzw. międzyczasie urodził się nam syn, obecnie 1,5 roczny Franciszek.

– Dlaczego Wy nie chcecie adoptować Kasi ?

–  Nie możemy, tak orzekli specjaliści. Jest między nami zbyt mała różnica wieku, łączą nas bardziej koleżeńskie relacje niż rodzicielskie. Kasia od zawsze, mówi do nas po imieniu i mimo, że bardzo ją kochamy i dbamy o nią, ona chciałaby mieć  „prawdziwych rodziców”, ale przede wszystkim powinna stąd wyjechać. To bardziej złożona sytuacja. Ja z nią bardzo dużo rozmawiam, to rozumna i inteligentna dziewczynka.  Od początku, jak tylko do nas przyszła, obiecałam jej, że pomogę, że zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby znaleźć dla niej kochający dom na zawsze. I z tą świadomością zabrałam się od razu, do pozałatwiania wszystkich jej spraw, od kwalifikacji do adopcji, nadrabiania zaległości w nauce, po pełną diagnostykę medyczno – psychologiczną tak, żeby potencjalni rodzice adopcyjni nie tracili na to czasu i od razu wiedzieli, jakie są potrzeby Kasi. Zobowiązałam się, że zrobię całą „czarna robotę”, czyli badania, szpitale, konsultacje, komisje, orzeczenia i przekażę komuś Kasię z kompletną wiedzą o niej.

– To jaka jest Kasia ?

– Kasia to słodziak. To dziecko, którego nie sposób nie kochać. Przylepa, która uwielbia być przytulana, całowana, ale sama też daje mnóstwo ciepła, odwzajemnia po wielokroć dobro, które dostaje, jest uważna, opiekuńcza, troskliwa, wiecznie uśmiechnięta i pogodna. Zjednuje sobie ludzi swoisty urokiem, sposobem mówienia, poruszania się , nawet patrzenia. Ma w sobie czar, do którego ludzie lgną, jest taką słodką dziewczyneczką, w różowych spódniczkach, kokardkach, delikatna, kulturalna choć to śmiesznie brzmi w odniesieniu do dziecka, ale ona właśnie taka jest. Zawsze wie co powiedzieć, ma fajne poczucie humoru, ogromny dystans do siebie, pamięta o ludziach, o tym, co kto lubi i umiejętnie to wykorzystuje sprawiając innym przyjemność.

– A medycznie ?

Przez te 2 lata przeciągnęliśmy ją przez wszystkich możliwych lekarzach, poradniach, komisjach itp. Przede wszystkim ma zdiagnozowaną od 2 lat cukrzycę typu I i nosi przy sobie maleńką pompę insulinową ( w saszetce, przy pasku, wielkości dawnego „peygera”). Większość rzeczy związanych z tą chorobą robi przy sobie sama, łącznie z codziennym pomiarem poziomu cukru z paluszka. Bardzo staramy się, żeby była jak najbardziej samodzielna. Teraz, tak medycyna poszła do przodu, jest tyle ułatwień, wspomagaczy, „gadżetów”  pomagających cukrzykom, że naprawdę nie uprzykrza to życia opiekunom. Oczywiście jest jeszcze za mała, żeby ważyć sobie i komponować jedzenie oraz przeliczać pomiar z pompy, ale to kwestie czysto techniczne i po krótkim czasie, wykonuje się je wręcz automatyczne. Kasia od urodzenia zmaga się też, z niskorosłością nie mylić z karłowatością. Jest harmonijnie zbudowana, tyle, że niziutka. Będąc w poprzedniej rodzinie zastępczej, brała hormon wzrostu, ale w momencie pojawienia się cukrzycy, trzeba go było odstawić. Teraz po unormowaniu cukrów, będziemy chcieli do niego wrócić. 30 marca mamy wizytę w Centrum Zdrowia Dziecka, podczas której, mamy nadzieje, że  zapadnie decyzja czy będzie można do niego wrócić. Lekarka prowadząca Kasię mówi, że gdyby udało się „wyciągnąć ” ją do 140 cm, to będzie bardzo dobrze. W związku z tą cukrzycą i niskorosłością , Kasia ma orzeczenie o niepełnosprawności, ale to głównie dlatego, żeby miała większy i szybszy dostęp do specjalistów.

– A intelektualnie.

– Jest absolutnie w normie, ma porobione wszystkie możliwe badania. Rozwija się adekwatnie do wieku. Wiem, o co Pani chce zapytać, o FAS , prawda ? Nie, nie ma stwierdzonego FAS -u, bo pod tym kątem, też ją badaliśmy, choć nie ma żadnych wiadomości o przebiegu ciąży, ani o stanie zdrowia jej biologicznej matki. Miała sporo zaległości szkolnych, bo te pierwsze lata jej edukacji przypadły na śmierć opiekunki i perturbacje związane z jej dalszym losem. Nikt wtedy nie myślał o nauce dzieci, które mieli pod opieką. Dlatego w szkole, odroczyliśmy Kasię o jeden rok, żeby na spokojnie uzupełniła braki i teraz już normalnie funkcjonuje. Musi jeszcze popracować z psychologiem nad uspołecznieniem, jest zbyt uległa, nie ma swojego zdania, nie umie walczyć o swoje. Na tym polu jeszcze trochę do zrobienia. Nosi okulary i aparat ortodontyczny, jak większość jej rówieśników.  Za to uwielbia ze mną gotować, lubi się wygłupiać i ma cudowny stosunek do Franciszka.

– Jeśli znajdą się rodzice adopcyjni, czy chcielibyście utrzymywać kontakt z Kasią?

– Kochamy Kasię, byłoby cudownie, gdybym  mogła od czasu do czasu z nią porozmawiać choćby telefonicznie, ale to będzie zależało już, od jej przyszłych rodziców i ewentualnie rad psychologów, co byłoby najlepsze dla Kasi. Od początku wiedziałam, na co się decyduję i do czego się zobowiązałam. Dobro Kasi jest najważniejsze.

 

 

Chcę pomóc

Liczba komentarzy: 4.

  1. Mieszka. Za granice z mezem sami staramy sie o dziecko ale nic I tez mam cukrzyce chciala bym adoptowac ale nasze polskie prawo jest beznadziejne I nie pozwala za granice ludzie mieszkajacym adoptowac dzieci z pl

  2. Wszystko jest możliwe. Ważny jest kontakt, weryfikujący możliwość powstania więzi. Szkoda, że przepisy są tak beznadziejne. Jedni za młodzi, inni za starzy, inni samotni. Itd. Itp.

  3. Witam. Czy dziewczynka miała może robione badania genetyczne? Mam na myśli diagnozę w kierunku Zespołu Turnera.

    1. Pani Aniu, takie informacje uzyskają potencjalni rodzice adopcyjni już w Ośrodku Adopcyjnym.

Leave a Reply