Małgorzata Bażant i pierwszy poważny kryzys.


Data dodania: 12-03-2018 r.
Ilość wejść: 5 887.

 Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Przychodzi taki moment, że zaczynasz się bać. Wiesz, że nie powinnaś dopuszczać do siebie złych myśli, bo potem jest już tylko równia pochyła, ale łzy same płyną. Tak, mam kryzys, pierwsze poważne załamanie. Oczywiście wcześniej miewałam spadki nastroju, ale teraz jest inaczej, teraz się boję. Parę dni przepłakałam. Po raz pierwszy jestem bezsilna, potrzebuję pomocy, której nikt nie może mi udzielić.

To już miesiąc jak walczę, jak jestem słabiutka na tyle, że nie mogę sama przemieszczać się po mieszkaniu. Do tej pory nawet po największych zawirowaniach, czy progresie choroby szybko się otrzepywałam i maksymalnie po tygodniu byłam na chodzie, normalnie funkcjonowałam w pracy.  Znosiłabym to lepiej, gdybym wiedziała, że to przejściowe, że idzie ku dobremu. Tymczasem rana pooperacyjna i ta po wyjęciu drenu odbarczającego mój brzuch nadal są zakażone. Nadal nie goją się, przepuszczają płyny zbierające się w brzuchu, nadal tracę białko, nadal chudnę i nic nie mogę z tym zrobić. Najlepsze, najbardziej zróżnicowane jedzenie nic nie daje, wszystko „ucieka” wraz z wodami sączącymi się z brzucha.  Będę w taki stanie dopóki bakteria z ran nie zniknie, dopiero wtedy będą mogli mnie porządnie zszyć i zacznę zatrzymywać białko w organizmie.  Antybiotyki już skończyłam przyjmować i jedyne co mogę teraz robić to zmieniać jak najczęściej opatrunki i przemywać te rany. No i czekać. Ja wulkan energii od miesiąca samodzielnie mogę co najwyżej zmienić pozycję w łóżku. Chociaż dobrze, że nic mnie nie boli.

Musieliśmy zatrudnić dodatkową osobę w sklepie , żeby mąż mógł być przy mnie. Jak musi wyjechać, zmienia go któraś z moich sióstr, do południa dyżuruje przy mnie mama. Dzieci nie odstępują mnie w weekendy, kiedy zjeżdżają do domu ze szkół. Kamil 23- latek, zrobił licencjat na AWF -ie, Paulina 21 -latka jest na 2 roku studiów – bezpieczeństwa wewnętrznego w Krakowie. Oboje zahartowani w boju, do egzaminów podchodzą w zerowych terminach, żeby nie mieć żadnych zaległości, jestem z nich bardzo dumna, bo wiem w jakim stresie żyją. Mam świadomość, że najbliższe mi osoby chorują razem ze mną, że odbija się to na ich psychice, odciska swoje piętno. Wiem, że się boją, choć nie dopuszczają do siebie myśli, że różnie może być. A czy ja dopuszczam… wiem na co choruję, co nie znaczy, że przestanę walczyć. Umiem szybko się zebrać, umiem się podnosić, umiem poukładać sobie wszystko w głowie … żeby tylko dano mi szansę, żeby tylko zginęła ta bakteria, żeby udało się lekarzom scalić rany, żebym przybrała na wadze.

Małgosia osoba otwarta, życzliwa, wiecznie uśmiechnięta zdobywa serce każdego z kim obcuje. Wszyscy znajomi, bliżsi, dalsi chcą pokazać, że pamiętają, że trzymają kciuki, że przeżywają, są dni kiedy drzwi jej domu wręcz nie zamykają się. Z jednej strony taki przypływ życzliwości buduje, z drugiej, jeżeli po raz 10 powtarza się, że nie jest dobrze,  to człowiek sam zaczyna w to wierzyć… Poza tym , kto jak kto, ale Małgosia zawsze przywiązywała wagę do swojego wyglądu, no a teraz póki co, nie wygląda tak, jakby chciała.

– Ostatnio z 7 osób stało nad moim łóżkiem, a ja relacjonowałam im, jak wszystko idzie nie tak. Źle się z tym czułam. Wiem, że mam prawo do spadku formy, do gorszych dni, ale zdecydowanie bardziej wolałabym opowiadać, że wracam już z dalekiej podróży, że za chwilę wrócimy do starych rytuałów. Chcę znowu się uśmiechać, tak prawdziwie nie przez łzy.

cdn.

Chcę pomóc

Liczba komentarzy: 6.

  1. Trzymam kciuki. Dasz radę kochana. Nie pierwszy raz upadasz. Podniesiesz się szybko. Ja w to wierzę i Ty też musisz.

  2. Malgosiu jest mi bardzo przykro patrzec jak cierpisz jak nie moge ci pomoc, jestem jedna z tysiecy osob ktore dzieki tobie na swiat patrza inaczej to ty podnioslas mie z dolka i wielu innych ,,pokazalas ze zycie jest piekne mimo wszystko .Ja wierze ze dasz rade ze wszystko bedzie dobrze i spotkamy sie z Lila za mazurach.Pamietaj jestesmy umowione .

  3. Kochana Małgosiu nawet nie wiesz jak jesteś dla mnie ważna…i to ,że Ciebie odszukałam nie jest bez znaczenia…Jesteś dla mnie Nadzieją ,Siłą i bardzo dzielną Kobietą …Czekam na spotkanie w Sandomierzu…..Kocham Ciebie Małgosiu jak siostre….czuję to…Do końca nie wiem co czujesz bo nie jestem w Twojej skórze ale jak wiesz moja historia zdrowia jest bardzo podobna….Dlatego z całego serca trzymam kciuki i wiem ,że wszystko będzie dobrze -dasz Radę …bo Kto inny jak nie My…..Całuję i ściskam mocno ..Jestem z Tobą …..Ania z Lublina.

  4. JEŻELI TYLKO CHCESZ POBYĆ CHOĆ PRZEZ CHWILE Z KIMS I PO PROSTU POODDYCHAC INACZEJ -DAC ZNAĆ .POZDRAWIAM PAMIĘTAJ SIŁA AUTOSUGESTII.

Dodaj komentarz