Małgorzata Bażant i jej eksperymenty z rakiem.


Data dodania: 03-02-2018 r.
Ilość wejść: 5 822.

 Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Małgosia mimo mocno, bardzo mocno rozsianego nowotwory, choruje ze stoickim spokojem i szerokim uśmiechem na twarzy, jednocześnie przyznaje , że to kosztowna przypadłość. We wznowie jest już blisko 4 lata, ale dopóki nie boli żyje kolorowo, radośnie, zachłannie. Oczywiście bywają gorsze dni, jak choćby ostatnio. Nieplanowany pobyt w szpitalu, 3 dni wyrwane z życiorysu, a wiadomo ile ich jeszcze zostało… ewidentna strata i to trochę, może na własne życzenie.

– Co się stało, kiedy ostatnio rozmawiałyśmy wszystko było w najlepszym porządku, czy może stosowniej pod kontrolą.

– Przeholowałam z punkcją, chciałam dotrwać z tymi płynami w brzuchu do badania tomografem komputerowym, bo wtedy brzuch musi być pusty.  Normalnie wytrzymałabym, średnio chodzę na zabieg co 4 tygodnie, a tu nagle po 2 i pół tygodnia nazbierało się prawie 5 litrów, wymiotowałam jak przysłowiowy kot, odwodniłam się, zupełnie opadłam z sił i skończyło się szpitalem. 3 dni, 3 długie dni! Staram się robić te punkcje jak najrzadziej, bo każde wkłucie to kolejne zrosty. Już jedna strona brzucha jest wykorzystana do ostatniego milimetra, ostatnio musiałam nadstawić drugą, tam puki co można hulać do woli.

Normalnie Małgosia załatwia sprawę ambulatoryjnie, ale tym razem wymioty utrzymywały się nawet po punkcji i przy lekach przeciwwymiotnych.

– Tak się zastanawiam, czy mógłby to być efekt działania nowej maszyny, którą właśnie testuję. Wypożyczyłam generator plazmowy i zabijam pasożyty, wirusy, bakterie i grzyby, których mam, jak się okazało całkiem sporo w sobie. Czytałam, że nie jest wykluczone, że właśnie pasożyty mogą fałszować obraz w tomografii komputerowej, więc po stosownej lekturze, konsultacji z lekarzem i elektronikiem wypożyczyłam urządzenie na 27 dni. Koszt 6 500 złotych.

Urządzenie działa na zasadzie wytwarzania pola magnetycznego, w obrębie którego pacjent musi się znajdować. Wcześniej lekarz ustawia  program,  odpowiednie częstotliwości, a potem  w domu użytkownik tylko uruchamia maszynę. Zabieg trwa 3 godziny, codziennie.

– Wzięłam 5 zabiegów na razie, czułam się dobrze, ale organizm zaczął usuwać toksyny i zaczęły się wymioty. Zbiegło się to z moim wodobrzuszem i teraz nie wiem, czy to można powiązać? Jak lekarz pozwoli od jutra znowu zaczynam się oczyszczać.

– Trochę eksperymentujesz…

– Tak i to dość intensywnie. Można by powiedzieć, że kiedy jak nie teraz, no już bardziej nie zachoruję, a tak poważnie, zwyczajnie chcę zwiększyć swoje szanse na jak najdłuższe przeżycie, dlatego nie oglądam się tylko na medycynę standardową, którą oczywiście w pierwszym rzędzie stosuję. Próbuję wszystkiego, ale rozsądnie, po dogłębnym przemyśleniu, poczytaniu, a przede wszystkim w konsultacji z lekarzami i innymi mądrymi ludźmi staram się sobie dodatkowo pomóc. Na wszystkie możliwe sposoby wspomagam organizm, odtruwam, regeneruję. I jestem przekonana, że dlatego właśnie, mimo tak ogromnego zaawansowania choroby, cały czas tu jestem, w pełni sił, bez bólu, za to z ogromnymi pokładami radości i w najbliższym czasie nie wybieram się na drugą stronę.

Małgosia przeszła ponad 40 cykli standardowej chemioterapii, a równolegle ma za sobą prawie roczny cykl zabiegów w Małopolskim Centrum Hipertermii. 20 zabiegów na cały organizm, 20 zabiegów na wątrobę, 20 na pierś oraz 60 wlewów witaminowych. Zabiegi polegały na doprowadzeniu pacjenta do wysokiej gorączki, pozostawienia go w takim stanie prze 2 godziny, a potem częściowego schłodzenia. Czyli innymi słowy, pobudzanie własnego systemu immunologicznego do walki z nowotworem. Cena około 65 000,- złotych.

– Ja z reguły wytrzymywałam 39  stopni C, chociaż parę razy sięgnęłam 40- stki. Wszystko w warunkach ambulatoryjnych. Jak miałam zabiegi częściowe, to wykonywano je w ciągu jednego dnia czyli, wątroba do południa,  przerwa i po południu pierś  na koniec  dożylny wlew witaminowy. Trochę człowiek po takich zabiegach wymęczony, ale co zrobić, dla „zdrowotności”, jedne kobietki przechodzą podobne”tortury” dla urody, ja dla przedłużenia życia.

– Powiedzmy uczciwie, nie każdego byłoby stać na takie wspomaganie.

 

– Oczywiście i ja nie miałabym szansy, gdyby nie rzesza dobrych ludzi. Pieniądze na tą hipotermię zebrali wolontariusze w trakcie 2 koncertów charytatywnych, zorganizowanych dla mnie przez moją siostrzenicę Natalię i moje dzieci Kamila i Paulinę.

Oba koncerty były precyzyjnie przygotowane, oficjalnie zgłoszone do ministerstwa z odpowiednimi zgodami na przeprowadzenie zbiórki publicznej. Tak więc pieniądze pochodziły z licytacji przeprowadzonej podczas koncertów i ze zbiórek do puszek. Oba były zorganizowane pod patronatem burmistrza Sandomierza.

W trakcie pierwszego wystąpili hip hop – owcy, w drugim różni artyści. Oba koncerty bez zarzutu, wszyscy chyba dobrze się bawili, a mi podarowali kawałek życia. Do łez wzruszenia doprowadzili mnie zaprzyjaźnieni motocykliści. Stawili się  w  400 maszyn i tak, z fasonem, w czerwonej  sukieneczce „mini” przewieźli mnie przez całe miasto  wysadzając pod samą sceną na sandomierskim rynku. Niezapomniane przeżycie, duma, euforia, do dziś pamiętam te emocje, niedowierzanie, że to wszystko dla mnie. Ludzie mówią, że ja cały czas się uśmiecham, no ale jak inaczej, kiedy tyle dobra jest wokół mnie.

Zebrano wtedy na obu imprezach przeszło 50 tysięcy. Małgosia stała się rozpoznawalna w mieście, ale  najmilsze było to, że tak wielu ludzi pochyliło się nad jej życiem, jej walką o to życie. Ktoś zatrzymał się, żeby pomóc.

– 50 tysięcy … to dużo pieniędzy, a przecież nie ja jedna jestem potrzebująca.

Małgosia przyjmuje też od prawie 4 lat , czyli od czasu kiedy rak wrócił witaminy, jasno zaznacza witaminy nie suplementy diety w możliwie najwyższych stężeniach jakie są dostępne bez recepty między innymi A, E, koenzym Q10, D3.

Dostaje też silnie skoncentrowaną i w dużych dawkach witaminę  C dożylnie   ( koszt takich wlewów to ponad 1350 złotych miesięcznie), ale to już pod ścisła kontrolą lekarza i skrupulatnym monitorowaniem nerek. Musi też bardzo przestrzegać diety wysoko białkowej, bo przy ściąganiu wody z brzucha automatycznie wypłukuje się białko i momentalnie gubi masę ciała, co w chorobie nowotworowej jest zabójcze. O szczepionce immunologicznej pisałyśmy wcześniej.

–  Uzupełnię jeszcze listę o ozonowanie krwi i lewatywy oczyszczające jelita. Przyjęłam takich zabiegów 10. Tak myślę, że przy takiej ilości witamin i czyszczenia organizmu nic dziwnego, że młodnieję i mam energię nie przymierzając jak 20 – latek. I dlaczego mam się smucić, korzystam z życia, pracuję pełną parą, cieszę się rodziną i przyjaciółmi. Zamierzam tu jeszcze chwilę pobyć, a mam do wyboru tylko 2 opcje, albo darowany mi czas przepłakać, albo spożytkować go pogodnie, w tej kwestii wybór należy tylko do mnie, no to wybrałam.

Tak więc,  mimo że leczenie nowotworów w Polsce jest refundowane przez NFZ, żeby zwiększyć swoje szanse trzeba mieć zasobny portfel. Małgosia przez te 4 lata, kiedy jest we wznowie „przepuściła przez siebie” dobrej klasy samochód. Tyle na razie kosztuje ją życie, dlatego nie marnuje go na użalanie się nad sobą, tylko głośno się śmieje i obdziela optymizmem każdego, kto znajdzie się w jej orbicie.

– opowiesz mi co sprawia, że tak super poukładałaś sobie tą chorobę, diagnozę i niepewne perspektywy w głowie. Jak to się robi, żeby przekłuć nieszczęście w radość postrzegania rzeczywistości ?

– Opowiem, to całkiem proste…

 

cdn.

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz