Marcin Suszko … się dzieje.


Historia została dodana: 02-05-2018 r.
Ilość wejść: 433.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli :

Tu nie ma ściemy. Marcin jak coś zaplanuje, to po prostu to robi. Oczywiście w swoim rytmie. Czasami to trwa i trwa, ale bez wątpienia zrobione jest. Konsekwentnie.  Niedawno na YouTube.com zamieszczony został, trzeci już z kolei, film o życiu niepełnosprawnej osoby.  Marcin miał taki plan – prowadzenie video bloga –  i ten plan realizuje.  Nie tylko ten.

21 kwietna o godzinie 21.00 w Sali Widowiskowej Złocienieckiego Ośrodka Kultury  „zagrała”  dyskoteka, na której zbierane były pieniądze na rzecz leczenia i rehabilitacji Marcina. Dołączyć mógł każdy i każdy mógł przekazać pieniądze.  One potrzebne są cały czas.

Zebrano nieco ponad 7 tysięcy.

28 czerwca Marcin będzie miał kolejną operacje w Poznaniu. Tym razem to korekta kciuka dłoni  operowanej w ubiegłym roku, we wrześniu.  I tę operację przeprowadzi  profesor  Marek Jóźwiak  z prywatnej Kliniki Grunwaldzkiej w Poznaniu. To ciąg dalszy usprawniania ręki, tak żeby stała się ona ręką asekuracyjną.

Będzie mógł sobie zrobić kanapkę, przytrzymać telefon, kubek – wyjaśniała mi mama Marcina, Bogumiła Suszko. I za każdym razem gdy rozmawiamy, przypominają mi się jej słowa, że Marcin to dar od Boga. Dar, o którym lekarz odbierający poród powiedział: „chłopiec, płód martwy”. Dopiero po chwili pielęgniarka  odpowiedziała:  „panie doktorze, to się rusza”.  Bo Marcin, to uparty facet, o czym przekonał wszystkich już wtedy, 30 lat temu, bo właśnie miał 30 urodziny.  Jednak wcześniactwo i niedotlenienie spowodowało porażenie mózgowe.

Zaplanowana na 28 czerwca operacja kciuka kosztować będzie ponad 6 tysięcy złotych.  Na całą operację i rehabilitacje  lewej ręki,  według szacunków, potrzebne było 50 tysięcy złotych, na poprzedniej imprezie w Złocieńcu zebrano dla Marcina nieco ponad 8 tysięcy złotych. Więc… to nie truizm – przyda się każda złotówka.

Stąd też apele przyjaciół o jeden  procent dla Marcina i ten  pomysł na kolejną  imprezę – kolejną dyskoteką. Zbiórkę na imprezie prowadziła Fundacja Magia Serc. Wystąpił DJ Maciej i DJ Bibi, a bawiono się przy muzyce tanecznej i klubowej lat 80 i 90, elektro, house, techno i ukochanej  muzyce Marcina disco polo.

Nie wstydzę się , że lubię disco polo – tłumaczył  mi Marcin, gdy rozmawialiśmy po raz pierwszy  – i proszę mi wierzyć, że nie ja jeden. Owszem wielu ludzi mówi, że to obciach, ale przy jakiej muzyce bawią się ludzie na weselach? Przy jakiej na dyskotekach czy na imprezach integracyjnych czy okolicznościowych,  organizowanych przez korporacje? – Trudno było mu wówczas odmówić racji.

Konsekwencją słuchania muzyki disco polo jest kolejny realizowany plan Marcina – bycie DJ. Jest na etapie pierwszych samodzielnych prób na konsoli, którą dostał od wuja, a przetestował na rodzinnej imprezie. Czy  grał na dyskotece 21 kwietnia?  Długo droczył się i konsekwentnie  odpowiadał, że nie. Ale, wiadomo nie wytrzymał, bo jeden   DJ zaprosił go do współpracy, jak stało się to na poprzedniej imprezie. Wypieków emocji na twarzy Marcina nie dało się ukryć na żadnym ze zdjęć.

Już po wszystkim, gdy emocje opadły,  na swoim FB Marcin napisała: „Gorące podziękowania także z mojej strony dla DJ Macieja i dla DJ Bi od wszystkich obecnych w sobotę na imprezie i nie tylko. Panowie jedno z moich marzeń to jest to,  aby kiedyś wreszcie  (…) móc zagrać z wami jako DJ Belmondo. Daje wam gwarancie,  na to, że jak ktoś z was kiedykolwiek zdecyduje się na to, aby zagrał u was DJ Maciej oraz DJ Bi,  ten z was na pewno nie pożałuje tego, że to właśnie oni u was grali. Znajdzie się coś dla każdego jeśli chodzi o muzykę”.

Trochę autoreklamy i trochę reklamy w tym wpisie, ale Marcin taki właśnie jest. Oczywiście, aktywnie uczestniczył w przygotowaniach. Czasami nie mógł, a czasami nie chciał zrzucać wszystkiego na barki przyjaciół. Choć oczywiście zawsze może na nich liczyć.

Na wypad za miasto czy imprezę w Szczecinie też. Ta ostatnia nieoczekiwanie zmieniła się w kolejną znajomość  Marcina.

Tak przyglądaliśmy się sobie, oni nam, my im – opowiada Marcin o spotkaniu Rafała. On ze swoją grupą, Marcin ze swoją, bawili się w jednym z lokali, ale jak to Marcin ma już w zwyczaju, przyciągnął ich uwagę – wiadomo facet na wózku inwalidzkim. Szczególnie Rafała, który był niemal zszokowany tym, że osoba niepełnosprawna, na wózku, potrafi tak swobodnie się zachowywać, nie mieć żadnych z tym problemów. Porozmawiali i… stało się to znajomością na dłużej. Rafał też, na ile może i jak może  pomaga Marcinowi w leczeniu.

Zawsze to kolejna „złotówka” na usprawnienie kciuka… I kolejna „ofiara” uroku osobistego Marcina.

Nie ukrywam, że są i trudne chwile, pani mnie zna i wie, że tak jest – mówi Marcin – ale przecież nie zamknę się w domu i nie będę siedział i przeżywał, że jestem niepełnosprawny. Jestem. Jestem też człowiekiem , który nie unika negatywnych emocji, nie zaprzecza, że istnieją. Ale jak się uda, to  ich unikam.

Marcin woli te pozytywne: radość, szczęście, miłość… i dobrą zabawę przy disco polo

 

linki do video bloga Marcina:

https://www.youtube.com/watch?v=cWEi0CHcBSM&feature=share

https://www.youtube.com/watch?v=r1YakkDyLYw

cdn.

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz