Marcin Suszko zmiany, zmiany i rocznica.


Data dodania: 26-08-2018 r.
Ilość wejść: 843.

 Redaktor/Autor: Małgorzata Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli:

Miej w****e, a będzie ci dane” . Od dziś tę zasadę wprowadzam w swoje życie choć by nie wiem co, to tym razem uda mi się. To koniec złudzeń, które dosyć długo były w moim życiu. Stanowczo za długo. Koniec z tym”.

Post na FB Marcina, tak dosadny, nie mógł pozostać niezauważony.  Świat i ja dostał wiadomość, że coś się dzieje. Świat zapewne jest mniej wścibski niż ja, dlatego po kilku dniach oglądania posta i czekania na telefon od Marcina, bo zwykle odzywał się , gdy działo się coś ważnego dla niego, nie wytrzymałam. Dzwonię.

Wiedziałem pani Gosiu, że pani o to zapyta – Marcin nie może powstrzymać śmiechu. Już trochę mnie zna – no nie mogło być inaczej, ale tym  razem zatrzymam to dla siebie,  powody takiego wpisu.

Coś się wydarzyło, skoro taki wpis, tak radykalny, dlatego pytam – próbuje po dziennikarsku ciągnąć Marcina za język, ale nie daje się. Nie teraz. Zwykle pełen optymizmu i wiary, facet który i dla pełnosprawnych bywa niezwykle skutecznym motywatorem, tym razem pokazał to mniej optymistyczne oblicze. Co nie znaczy, że tylko Marcin ma swoje gorsze dni. Ma je każdy. To, jak sobie z nimi radzi, pokazuje jakim jest człowiekiem.

Jeśli wciąż popełniamy te same błędy i nie wyciągamy z tego wniosków, może być kiepsko ze zmianą – mówię, dyskutując z Marcinem o wprowadzaniu radykalnych cięć i powołuje się na mojego ulubionego geniusza Alberta Eisteina, który powiadał: „Obłęd: pow­tarzać w kółko tą samą czyn­ność ocze­kując in­nych re­zul­tatów”.

Skoro wątek wpisu, Marcin tak decyduje, nie będzie rozwinięty do publicznej wiadomości, wracamy do głównego tematu.

Operacja i rehabilitacja. Kciuk ma się coraz lepiej, jeśli można tak powiedzieć. Nieustające ćwiczenia, do których zachęca Marcina profesor Marek Jóźwiak  z prywatnej Kliniki Grunwaldzkiej w Poznaniu, prowadzący jego leczenie,  przynoszą efekty.

Już mogę nawet postawić sobie kubek na kolanach i podtrzymywać go tym kciukiem, a drugą ręką prowadzić wózek dżojstikiem – mówi Marcin o efektach czerwcowej operacji i ćwiczeń. I tak właśnie miało być. Druga ręka, lewa, nie będzie w pełni spawana, ale nacięcie ścięgien w ubiegłym roku i uwolnienie kciuka podczas ostatniej operacji pozwoli i już pozwalana na to, aby ręka stała się ręką asekuracyjną.

Na operację i rehabilitacje  lewej ręki,  według szacunków, potrzebne było 50 tysięcy złotych, na imprezach zorganizowanych dla Marcina w Złocieńcu zebrano na operację. Wciąż potrzebne są pieniądze na rehabilitacje. To nie truizm, trzeba to powtarzać za każdym razem  – przyda się każda złotówka. Zbiórkę na rehabilitacje dla Marcina wciąż prowadzi Fundacja Magia Serc.

Może trochę te potrzeby i tę sytuacje finansową zmieni praca, którą Marcin rozpoczyna w październiku. Teraz dopinane są szczegóły.

To będzie praca w Straży Miejskiej w Złocieńcu –  mówi Marcin – monitoring i mamy być takim wsparciem dla funkcjonariuszy.

„Mamy”  bo Marcin nie będzie jedyną osobą na wózku inwalidzkim pracującą w złocienieckiej Straży Miejskiej. Powstanie dla nich stanowisko  przy wsparciu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Praca miała się rozpocząć już w lipcu, ale procedury związane z powołaniem miejsca pracy z udziałem PFRON trwają.

Na pomysł zatrudnienia Marcina i drugiej osoby niepełnosprawnej,  wpadł burmistrz Złocieńca Krzysztof Zacharzewski. Pytam pana Burmistrza, dlaczego i dostaję krótką i zwięzłą odpowiedź: „Lubię być dobrym „ i po tym stwierdzeniu zawadiacko mruga do mnie „emotikonek”. Więcej na ten temat usłyszał Marcin, gdy zadał to samo pytanie.

Gdzieś tam, On i inne osoby, o których docierają do mnie jakieś  informacje, mówią, że szanują mnie za to co robię – mówi Marcin.

Czyli za to, że się nie poddaje, że mimo swojej niepełnosprawności, miliona godzin spędzonych w ciągu swoich 30 lat życia, na ćwiczeniach czy to w domu czy w szpitalu, mimo bólu jaki one mu sprawiają, mimo trudnych chwil, samotności w swoje chorobie – takiej samotności gdzie nie dociera i nie pomoże ani rodzina, ani  przyjaciele – mimo tego wszystkiego Marcin potrafi  obdzielać pozytywną energią świat dookoła. Zna swoje ograniczenia i wie jak je oswajać. Chce tego nauczyć świat osób tak zwanych sprawnych. By zrozumieli to, co bardzo często Marcin powtarza: „jesteśmy tacy sami, tak samo mamy marzenia i pragnienia, chcemy kochać i żyć pełnią życia, my tylko inaczej się poruszamy”.

Teraz chce się skupić na pracy – mówi Marcin – na pracy,  siedem godzin na zmiany, ale jeszcze nie wiem dokładnie, jak to będzie podzielone – Marcin ucieka w dygresję, ale zauważa  to i  wraca do tego na czym chce się skupić – i może trochę zainwestować w swój rozwój, może wykształcenie, może więcej będę czytać, żeby w głowie było coś więcej niż mam. Ale wszystko po kolei – dodaje już  ze śmiechem Marcin.

No i jeszcze jedna ważna rzecz – zmienia temat – w sierpniu mijają trzy lata naszej przyjaźni . Mojej, Rafała, Grzesia – jednym tchem wymienia Marcin przyjaciół, do tego grona należy jeszcze Konrad – świeżo upieczony tata i dziewczyny. Paczka, która dla Marcina jest ogromnym wsparciem.  Dla nich Marcin jest normalnym facetem, widzą go tak, jakby Marcin chciał, aby widzieli niepełnosprawnych wszyscy inni ludzie. Dla nich nie ma problemu, żeby Marcina zabrać na weekend nad morze, na mecz za granicę, na szalonego Sylwestra do stolicy Wielkopolski.

Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Taka właśnie jest ich przyjaźń. Marcin czuje, że jest dla nich ważny.

– To  nie przypadek, że tacy ludzie pojawiają się w moim życiu – dodaje.

cdn

Chcę pomóc

Dodaj komentarz