Marika 13 lat i Damian 4 lata.


Data dodania: 05-07-2019 r.
Ilość wejść: 9 421.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

        Procedury adopcyjne w toku.

Nie wiedzą jak wygląda zwykły, normalny dom. To co Marika pamięta ze swojego biologicznego domu odstrasza, potem była już tylko  placówka  instytucjonalna.  Prawdziwi rodzice adopcyjni to dla Mariki marzenie, abstrakcja, już coraz rzadziej pyta, czy mają jeszcze szanse, dlaczego o nie nikt nie pyta?

Marika tegoroczna zwyciężczyni IX Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego Szkół Specjalnych i Damian radosny przedszkolak, zafascynowany samochodami. Świetne dzieciaki, tak mówią o nich opiekunowie i ci którzy znają je dobrze. To okrutne, że takie dzieci żyją w placówkach opiekuńczych, one powinny dorastać wśród kochającej rodziny, w domu pełnym radości. Ona marzy o takim domu, on nie zna innego życia, niż placówkowe, nie wie, że mogłoby być inaczej. Cudne, spokojne, bezkonfliktowe dzieci.

W placówkach instytucjonalnych nie powinny przebywać dzieci do 10 roku życia, ale Marika trafiła do niej jako 6 latka w ramach łączenia rodzeństw. Jak ją zabierano z domu, w placówce była już jej starsza siostra, która szybko usamodzielniła się, a Marika została. Na tej samej zasadzie w placówce zamieszkał 5 miesięczny wówczas Damian, dołączył do siostry. Nigdy nie był w normalnym domu, nie wie nawet jak wygląda ten dysfunkcyjny. Całe małe życie wśród 14 dzieci , zmieniających się cioć, kucharek, pedagogów, psychologów, terapeutów. Jedne dzieci przychodzą drugie odchodzą, tylko Marika zawsze obok, pomoże wykąpać brata, zabierze się z nim na spacer, pobawi, przytuli. 2 życiowych rozbitków, zakładników nie zainteresowanych nimi rodziców i wszelkich możliwych instytucji służących pomocą rodzinie, żeby ta zrobiła choć najmniejszy ruch, żeby dzieci mogły wróciły do domu. Już wiadomo, nie ma na to szans, tylko, że teraz dziewczynka przestała być małym dzieckiem. Rodzeństwo jest wolne prawnie od ponad pół roku i nic…

– Wie pani, jak koordynator rodziny przyszedł do rodziców Mariki i Damiana, bezpośrednio po zabraniu chłopca do placówki, w domu już było po nim posprzątane. Zniknęło łóżeczko dziecka, nic, jakby w tym domu nigdy nie mieszkał  noworodek. Tam po dzieciach już nie było śladu. Jak rozmawiać z takimi rodzicami o planie odzyskania dzieci, kiedy oni już … kiedy już, nie było tam dla dzieci miejsca. Pani pyta, czy jak by znalazła się odpowiednia rodzina chętna przyjąć dzieci, czy biologiczni nie będą walczyli o nie? Mieli dziesiątki , setki szans, z żadnej nie skorzystali, wszyscy latami chcieli im pomóc, ale oni nie byli zainteresowani.

– A dzieci, one nie będą tęskniły?

– Mamy lipiec, nie pamiętam, żeby mama była u nich w tym roku. Damian nie zna znaczenia słowa mama. Wie z opowieści, z bajek, ze przedszkola, że to osoba, która kocha, opiekuje się, chroni dziecko, on nie ma takiej osoby, nie doświadczył tego uczucia. Po wizytach mamy albo taty moczył się w nocy, Marika wpadała w emocjonalny dół, zamykała się w sobie. Dla dobra dzieci ograniczyliśmy te kontakty do 1 spotkania w miesiącu. Oczywiście to teoria, bo rodzice nie są zainteresowani nawet takim sporadycznym kontaktem.

Dzieci mają jeszcze starsze rodzeństwo, brata i siostrę nie utrzymują z nimi kontaktu.

Konkurs Plastyczny w finale Marika, konkurs Pięknego Czytania w finale Marika, Mistrzostwa Szkoły w Pływaniu Marika, Ogólnopolski Konkurs Recytatorski Szkół Specjalnych zwyciężczyni Marika. Zawsze chętna, zawsze pierwsza, zawsze chce jej się chcieć, co u współczesnej młodzieży jest rzadkością. W grupie wszyscy mają dyżury, kto bez ociągania i dąsów staje do swoich obowiązków, trzeba pomóc w kuchni wiadomo, kto się zgłosi. Przy czym dziewczynka nigdy nie wywyższa się, mimo, że zachowaniem, postawą, wynikami w nauce zdecydowanie odbiega od placówkowej normy. Jest z tych spokojnych, ugodowych, szybciej zejdzie z drogi, niż wda się w kłótnię. Z każdym się dogada, umie iść na kompromisy.

– Nie widziałam, żeby Marika kiedykolwiek krzyknęła, podniosła na kogoś głos. Oczywiście ma swoje zdanie, broni go, nieraz pogniewa się, ” strzeli focha”, ale przy tym nigdy, nikogo nie obrazi. Pójdzie na górę do swojego pokoju i po czasie zejdzie, żeby porozmawiać i zażegnać nieporozumienie. Stara się zrozumieć racje drugiej strony, potrafi przyznać się do winy. Ile bym dała, żeby moje osobiste dzieci posiadły taką umiejętność – mówi pani Małgosia, jedna z  wychowawczyń rodzeństwa w placówce.

Od czasu, kiedy Marika ma uregulowaną sytuacje prawną, od kiedy wie, że rodzicom odebrano prawa rodzicielskie i jest z bratem zgłoszona do adopcji, uspokoiła się, już wie na czym stoi, już może marzyć o przyszłości, otwarcie mówi o swoich potrzebach, tęsknocie, nadziei.  Teraz może się wszystko zdarzyć… choć też wie, że mogą zostać w placówce do końca, do pełnoletności.  Wie, że jeżeli zostaną, to ona za 5 lat ją opuści jako pełnoletnia i dopiero wtedy Damian będzie miał szansę na adopcję, na dom, ale za 5 lat, on będzie miał 9 lat i wtedy też, już będzie za duży.

Marika drobna, delikatna nastolatka, ma świetną pamięć, lubi śpiewać, recytować.  Bardzo lubiana w placówce i w szkole, koleżeńska, lojalna, uczynna. Chodzi do szkoły specjalnej, żeby wyrównać zaniedbania z jakimi przyszła z domu biologicznego. Świetnie sobie radzi, nie ma problemów z nauką, nauczyciele bardzo ją chwalą, jest lubiana przez wszystkich. Nie ma najmniejszych kłopotów z nawiązywaniem kontaktów rówieśniczych, chociaż  nie ma usposobienia lidera czy duszy towarzystwa, woli 2, 3 prawdziwe przyjaciółki, niż gadanie o niczym w tłumie. Bardzo dba o siebie, jak każda nastolatka lubi dobrze wyglądać, ale już nie jak każda, ma nienaganny porządek w swoim pokoju, na swoim biurku czy w szafie, estetka!

– Uważnie nas obserwuje, jak zachowujemy się w stosunku do naszych biologicznych dzieci. Już umie przyjść, przytulić się, powiedzieć „lubię cię”, czy nawet „kocham” i czuję, jak bardzo chciałaby to samo usłyszeć. To dziecko, wrażliwe dziecko, które jak powietrza potrzebuje rodzicielskiej miłości. Jest otwarta i szczera, potrafi rozmawiać.

Marika wie, dlaczego przyjechałam, spróbuję opowiedzieć o niej i jej braciszku. Rozmawiamy o adopcji, o jej oczekiwaniach, tęsknotach, o tym jak czuje się w szkole , czy dzieci wiedzą ze mieszka w placówce, o tym,  czy jest gotowa na ewentualne wielkie zmiany w swoim życiu. To mądra dziewczynka, rozumie, czyta „między wierszami”.

– Ja dużo widziałam i bardzo dużo płakałam. Mimo, że byłam mała pamiętam, jak mama chodziła w golfach, żeby nie było widać śladów na szyi, widziałam, jak te ślady powstawały. Bałam się. Jak rodzice spali przeszukiwałam dom , kiedy znajdowałam alkohol wylewałam go szybko, bo wiedziałam, że przez niego dorośli są źli, biją się i krzyczą, a potem musiałam mamę  za to przepraszać. Bałam się. Było mi źle, bo bardzo kochałam mamę, a ona mnie nie.

– Jak będziesz dorosła, kiedyś, chciałabyś tam wrócić?

– Nie, chciałabym być w innym świecie, wśród innych ludzi. Tylko, nie wiem, czy to możliwe?

– Inny dom, inne zwyczaje, inne wartości i oczekiwania. Nowe.

– To nic, przyzwyczaimy się… ja tylko jednego się boję?

– ?

– Gdyby znaleźli się rodzice i nas zabrali. To, na początku zawsze jest fajnie, a potem wiadomo, coś zrobi się nie tak, to żeby nas nie bili. Powiem pani, tylko tego się boję, bo nie wiem, jak to można sprawdzić.

– Jesteście wyjątkowi i tacy sami rodzice zgłoszą się po Was, jeżeli tylko przeczytają ten artykuł. Poza tym, wiele osób wcześniej sprawdzi ich, zanim będą mogli Was poznać. I najważniejsze, nie tylko dzieci marzą o rodzicach, jest wielu dorosłych, którzy całymi latami czekają na takie dzieci jak Wy i traktują je jak największy skarb.

– Takich byśmy chcieli …

Damian mądry, rezolutny, rozbrykany, roześmiany 4 latek, zdrowy, bez najmniejszych deficytów. Ciekawy świata, szybko przyswajający nowe rzeczy przedszkolak. Jest bardzo radosnym dzieckiem, otwartym na absolutnie wszystkich ludzi, rzadko płacze, za to jest nieustannie zadowolony. Uwielbia samochody, jeździ na rowerze, na hulajnodze, gra ze starszymi w piłkę nożną. Jak chce człowiek poprawić sobie nastrój wystarczy popatrzeć jak gania za piłką między nogami starszych kolegów – to opinia pani Dyrektor Ośrodka.

– O tym dziecku można mówić tylko w samych superlatywach. Bardzo ładnie się rozwija, bystrzak, ciekawy świata, dużo i ładnie mówi, bardzo komunikatywny. Nie wstydzi się, potrafi zjednać sobie nawet zupełnie obce dzieci na placu zabaw. Szczery, umie się dzielić, jak dostanie słodycze, owszem sam się pierwszy poczęstuje , ale resztę obdzieli innych bez żalu. Potrafi być całkowicie bezinteresowny, tak jak jego siostra.  Poproszony, rozdaje buziaki na prawo i lewo – tak mówi o Damianie pani Grażyna, opiekun prawny dzieci.

I wszyscy zgodnym chórem mówią

” To są dzieci do kochania. Szkoda, że marnują się tutaj w placówce, są rodzeństwem, o które warto powalczyć! Żadna z nas nie powstydziłaby się takich dzieci w swoim domu”. Na pewno są gdzieś rodzice, dla których będą spełnieniem wszystkich marzeń. Czekamy na nich.

 

Chcę pomóc

Liczba komentarzy: 31.

    1. Są długie, ale absolutnie do przejścia. Dla 2 dzieci z naszej strony, rodzice adopcyjni przeszli wszystkie wymagane procedury od podstaw po uzyskanie kwalifikacji. Trzeba zrobić pierwszy krok, zgłosić się do Ośrodka adopcyjnego.

      1. Witam. Z jakiego miasta są dzieci? Jakie są wymagania dla rodziców potencjalnych? Nie moga mieć dzieci młodszych ?

        1. Pani Elu, podstawą ubiegania się o możliwość adopcji dzieci jest ukończenie szkoleń i uzyskanie kwalifikacji na rodziców adopcyjnych. Każdy z Ośrodków Adopcyjnych w Polsce ma inne wymagania i obostrzenia wobec kandydatów na rodziców adopcyjnych. Jednak podstawy, niemal wszędzie są takie same, czyli dziecko/ dzieci przysposobione muszą być młodsze od dzieci biologicznych czy tych , które już są w rodzinie. Różnica wieku między przysposobionym dzieckiem a rodzicem adopcyjnym nie może być mniejsza niż 20 lat i większa niż 40 lat. Oczywiście, nie mogę podać żadnych danych dotyczących miejsca pobytu dzieci.

  1. Pani Ewo pisze Pani, ze do 2 dzieci rodzice adopcyjni przeszli wszystkie procedury od podstaw. Czy mam przez to rozumieć, ze jeśli chcielibyśmy być rodzicami dla tego cudownego rodzeństwa to mimo, ze z mezem jeszcze nie byliśmy w żadnym ośrodku adopcyjnym (ponieważ mąż wraca z zagranicy w sierpniu i wtedy chcieliśmy pójść) to możemy się zgłosić… No właśnie… nie wiemy gdzie.. i zacząć procedure?

    1. Pani Agnieszko, jak najbardziej. Musicie jednak pamiętać, że procedury adopcyjne trwają i jeżeli zgłoszą się odpowiedni kandydaci na rodziców adopcyjnych, którzy będą już mieli wymagane kwalifikacje, to Ośrodek Adopcyjny, który ma dzieci pod swoją opieką nie będzie na nikogo czekał i przeprowadzi procedurę adopcyjną. Niemniej jeśli nie zdecydujecie się Państwo powalczyć, to nigdy nie będziecie wiedzieli czy zrobiliście wszystko w tym temacie. Trzeba zrobić pierwszy krok, czyli zgłosić się do Ośrodka Adopcyjnego, takiego który będzie Państwu najbardziej odpowiadał. Nie ma rejonizacji, a Ośrodki mają różne wymagania i oczekiwania wobec kandydatów. Warto wcześniej podzwonić, porozmawiać i dopiero wtedy zdecydować się na konkretny. Jak już zdecydujecie się, to dalej będziecie już po kolei prowadzeni przez taki Ośrodek. Życzę powodzenia.

  2. Dzień dobry. Jaki powinien być kolejny krok ze strony potencjalnych rodziców adopcyjnych dla tego rodzeństwa? Czy powinnam zgłosić to do mojego ośrodka, który dał nam kwalifikacje czy do ośrodka, pod którego opieką są dzieci?

  3. Czy mogą dzieci z polski być zaadoptowane przez osobe wolnostojącą mieszkającą poza Polska na terenie Uni Europejskiej?

  4. Mamy już synka z partnerem. Ale te dwójkę pokochaliśmy po samych zdjęciach i opisach. Koniecznie musimy się zapisać na kurs dla rodzin adopcyjnych. Jakie cudowne dzieci !

  5. Mam 4 dzieci w pieczy Zastępczej, mam miejsce na kolejne , ale jestem tylko Rodzina Zastępcza niezawodowa Żaden pcpr pewnie się nie zgodzi 🙁

      1. Witam. Mam już adoptowanego syna który jest z 2016 roku. Bardzo nas z zona zaciekawila historia tego rodzenstwa i zaczęliśmy nawet myśleć czy nie spróbowaćkolejnej procedury adopcyjne i dać tym dzieciom miłości której nie zaznaly

        Jedno co mnie zastanawia to wpis wcześniejszy że rodzicami adopcyjny muszą mieć starsze dzieci niż ta dwójka. Czy to ma gdzieś podstawę prawną bo o ile wiek o różnicy wieku między rodzicami tak nie kojarzę by w ośrodku nas informowani o takim stanie rzeczy

        Proszę o odpowiedź cy ten wiek dzieci jest obligatoryjny

        Pozdrawiam

        Jarosław Zgirski

    1. Oczywiście, trzeba tylko przejść całą procedurę adopcyjną i uzyskać kwalifikacje.

  6. Bardzo mnie cieszy zainteresowanie tym wspaniałym rodzeństwem. Mamy już córcie biologiczną w wieku 5 lat ale zarówno ja, jak i mąż zachwycilismy się tą dwojeczka. Nie będziemy się starać, bo finansowo nie podołamy, a wychodzimy z założenia, że poza miłością i uwaga dzieci potrzebuja też fajnych wakacji, zajęć rozwijających ich zainteresowania, wyjść do kina, teatru itd. Mam jednak ogromną nadzieję, że ta cudowna para znajdzie wspaniały i szczęśliwy dom na jaki zasługują. Łza się w oku kręci, że to nie ja będę ich mamą ale jeśli znajdą równie kochająca to będę szczęśliwa. Mam nadzieję, że już niedługo przeczytamy o tym. Sciskam Was mocno kochane dzieciaki i wszystkie życzliwe Wam osoby.

  7. Dzien dobry. A czy można zostac rodziną zaprzyjaźnoną dla tego rodzeństwa, zanim przejdzie się procedurę adopcyjną? Nie poszliśmy z mężem jeszcze do żadnego ośrodka na kwalifikację i nie mamy szkolenia, czego bardzo żałujemy, bo moglibyśmy od razu walczyć o te dzieci.
    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      1. DZIEN DOBRY .JESTESMY JUZ RODZICAMI ADOPCYJNYMI SYNA .BARDZO MOCNO UJELA NAS HISTORIA MARIKI I DAMIANKA .CHETNIE ZOSTALIBYSMY ICH RODZICAMI.GDZIE MOZNA BY BYLO SIE WIECEJ DOWIEDZIEC O DZIECIACH..DZIEKUJEMY ZA KAZDA INFORMACJE.

        1. Witam, pod historią dzieci jest ikonka „chcę pomóc”, proszę przez ten formularz napisać, od razu udzielę odpowiedzi.

  8. Witam, 2 dni temu dostaliśmy z mężem kwalifikacje na rodzinę adopcyjna. Narazie mąż jest poza domem, za tydzień wraca. Jak można się skontaktować z opiekunem prawnym dzieci? Z góry dziękuję za odpowiedz. Pozdrawiam. Iwona

  9. Pani Ewo,
    dziękuję za to, że opisuje Pani historie osób potrzebujących pomocy. Dziękuję za to, że daje Pani ludziom możliwość poznania tak wspaniałych dzieci. Takich blogów jak ten powinno być zdecydowanie więcej.
    Pozdrawiam serdecznie,

  10. Dzień dobry. Pani Ewo czy Marika i Damian znaleźli już rodzinę? Jesteśmy z mężem w trakcie szkolenia na rodzinę adopcyjną. Ujęły nas te dzieci i ich historia.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz