Mariola i Jan Gierczak – Gracjan szuka domu.


Data dodania: 14-07-2018 r.
Ilość wejść: 21 089.

Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

pomogli Pomogli:

Kilka dni po zakończeniu roku szkolnego zajrzałam znów do duuużej rodziny Gierczaków (oficjalna nazwa Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza Typu Rodzinnego). Zdecydowanie wolę nazywać ich rodzinnym domem dziecka. Bo to jest taka duża rodzina. Mariola i Jan Gierczakowie,  ósemka dzieci, dwa psy i kot.  Dzieje się!

Kiedy odwiedziłam ich, wszyscy szykowali się właśnie do wyjazdu na wczasy socjoterapeutyczne do Myśliborza. Odpoczynek dla dzieci, a zajęcia z zakresu psychologii i pedagogiki dla rodziców. Dla każdego coś odpowiedniego. Oddech po szkole. Pojechali wszyscy, od najstarszych: Ani, Michała, Daniela, Oliwii, Adriana i Nikoli, po najmłodszych: Gracjana i Miłosza.

Gracjan ma uregulowaną sytuację prawną i mógłby być adoptowany, jeśli znalazłaby się odpowiednia rodzina.

Podczas mojej rozmowy z Mariolą i Janem najmłodsi chłopcy – Gracjan i Miłosz co rusz pojawiali się w salonie, by o coś zapytać, czegoś się napić. Ciekawscy. Wiadomo jak to dzieci. Obydwaj są w tym samym wieku i rywalizują pomiędzy sobą.  Gracjan czuje się dużo pewniej, bo już ponad dwa lata tutaj się wychowuje, a Miłosz jest od niedawna. Obydwaj skończyli I klasę szkoły podstawowej i od września będą uczniami klasy drugiej.

Gracjan ma uregulowaną sytuację prawną i mógłby być adoptowany, jeśli znalazłaby się odpowiednia rodzina.

– To by było dla niego najlepsze rozwiązanie – mówi Mariola Gierczak. – Bardzo byśmy chcieli, by jak najszybciej znalazł rodziców adopcyjnych. On bardzo potrzebuje indywidualnego prowadzenia, zainteresowania, kogoś tylko dla siebie. My nie jesteśmy w stanie zapewnić mu naszej całkowitej uwagi, wychowujemy ósemkę dzieci w różnym wieku i musimy dzielić nasz czas między wszystkie dzieci, nie możemy go faworyzować.  Jesteśmy poza tym bardziej ciocią i wujkiem niż mamą i tatą. Nie każde dziecko jest u nas do pełnoletności, różnie bywa: jedni przychodzą, inni odchodzą. A rodzina adopcyjna, to całkiem coś innego, to mama i tata na całe życie. Tego właśnie potrzebuje Gracjanek.

Gracjan jest bardzo ruchliwy, bystry, szybko się uczy, „żywe srebro”.

– Gdyby nie nadmierna ruchliwość i niecierpliwość, to na pewno miałby lepsze wyniki w nauce – ocenia Mariola Gierczak – gdyby więcej z nim pracować indywidualnie, to na pewno byłyby rezultaty, bo jest bardzo inteligentny i chętny do pracy.

Ma dużo zainteresowań, od sportowych po muzyczne. W ciągu roku szkolnego, bardzo chętnie uczęszczał na zajęcia chóru chłopięcego ”Słowiki”. Cieszył się, za każdym razem kiedy występowali w szczecińskich przedszkolach. Zna sporo  piosenek. Nie ma problemu, kiedy się prosi, by zaśpiewał którąś. Długo nie trzeb go namawiać… I rzeczywiście poproszony śpiewa od razu, w miejscu w którym się akurat zatrzymał, widać, że lubi,ze sprawia mu to przyjemność.

Do tego, jak każdy chłopiec w tym wieku: lubi komputer, śmiga na rolkach, hulajnodze, interesuje się sportem. W czasie wakacji ma się zastanowić, czy woli zająć się piłką nożną czy karate. Od września na któreś z tych zajęć będzie zapisany.

– Idealnie by pasował do rodziny, która lubi aktywny wypoczynek – mówi Mariola Gierczak.

– Wspólne zajęcia sportowe, wyjazdy na wycieczki… marzenie, marzenie dla niego. Myślę, że pięknie by się dostosował, bo ma wielką potrzebę akceptacji i miłości. Gdyby dostał swój dom na zawsze, własną mamę i tatę, to na pewno bardzo by się starał, pracowałby ciężko, żeby udowodnić, że zasługuje na miłość. Ma duży potencjał.

Mariola Gierczak wspomina Alexa i Oliwię, dzieci, które były u nich dość krótko, bo znalazły rodziców adopcyjnych.

– To zupełnie inna historia – mówi – stają się najważniejsi dla swoich rodziców. A u nas już tak jest, że swoją uwagę musimy dzielić na ośmioro.  A poza tym odwiedzają nas także nasze dorosłe dzieci i wnuki, dla których też musimy znaleźć czas. Okazuje się, że z trzyletnim Edkiem, synem naszej córki, najbardziej lubi się bawić właśnie Gracjan. Jest bardzo opiekuńczy i mały Edek go uwielbia.

Widać, że Gracjanowi nie brakuje odwagi. I piosenkę śpiewa i odpowiada na pytania, kiedy spotykam go podczas jazdy na rolkach niedaleko domu.

– Wróci Pani jeszcze? – pyta.

– Wrócę, ale pewnie po wakacjach. Bo na razie czas wyjazdów.

Oprócz wczasów w Myśliborzu, działka w pobliżu Goleniowa, na której domek letniskowy, letnia kuchnia, a poza tym namioty , spacery po lesie i zabawy nad rzeką. Jan Gierczak pilnuje, żeby było bezpiecznie i ciekawie, a żona Mariola oprócz tradycyjnych obiadów często przygotowuje kiełbaski na ognisko, których pieczenie w ogniu dla mieszczuchów jest nie lada  atrakcją.

Mariola i Jan Gierczakowie nie narzekają. Radzą sobie, choć w czasie roku szkolnego chętnie przyjęliby pomoc kogoś, kto chciałby udzielać korepetycji z matematyki, języków obcych i innych przedmiotów.

 

 

 

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz