Marta Barańska … kolejna najtrudniejsza decyzja w życiu.


Data dodania: 02-07-2019 r.
Ilość wejść: 1 544.

Redaktor/Autor: Małgorzata  Gwiazda – Elmerych

pomogli Pomogli:

Wasze wsparcie to o morze więcej niż pomoc materialna, ocean możliwości, bezcenny zastrzyk motywacji i sił do tego, by możliwie spowalniać wyniszczające działanie choroby za pomocą dostępnych metod leczenia, także tych niekonwencjonalnych oraz nadzieja, że kiedyś nowotwór ustąpi, podda się bo zrozumie, że z drużyną Razem dla Marty paskudny nowopotwór nie ma żadnych szans

Wpis Marty Barańskiej z 17 czerwca na FB. Niemal dwa miesiące po powrocie ze Stanów Zjednoczonych. Wciąż jeszcze na tyle słaba, że nie może się spotkać i wciąż też tyle spraw i rzeczy do załatwienia, że  nawet korespondencja musi poczekać… „Pani Małgosiu, przepraszam że tak długo trwało moje milczenie…”.

Ważne, że jest, że pisze, że wciąż walczy. Ona i jej drużyna.

 

Kwietniowy pobyt w Stanach Zjednoczonych to natłok zdarzeń i konsultacji medycznych. Nie ma już żadnych wątpliwości… Potwierdzona została  diagnoza – Choroba Cushinga przetrwała. Przetrwał inwazyjny guz przysadki mózgowej.

Z tą diagnozą kolejne konsultacje w klinikach  North Hills Health Center Endocrinology, Froedtert Neuroscience Clinics, Medical College of Wisconsin Cancer Center. Po tych konsultacjach rodzą się kolejne opcje – reoperacja przysadki – wcześniej została ona wykluczona przez polskich specjalistów lub podjęcia ścieżki farmakologicznej.

Jak pisze Marta, „nie są to łatwe decyzje”, bo i jej przypadek nie jest łatwy.

Jeśli zdecyduje się na operacje, zdecyduje poddać się dużemu ryzyku powikłań pooperacyjnych przy stosunkowo niskiej skuteczności działań chirurgicznych.  Niskiej, bo już raz tę ścieżkę wykorzystano.

W 2010 roku Marta przeszła operację. Usunięto jej guza przysadki i  wszystko wskazywało na to, że kryzys został zażegnany, a Choroba Cushinga przeszłą do historii intensywnego życia Marty.  Niestety. W 2016 roku nastąpił nawrót choroby. Pomimo zaplanowanej na wrzesień 2017 roku kolejnej  operacji, Marta  ostatecznie została zoperowana dopiero pod koniec stycznia 2018 roku.  Operacja nie udała się, choroba nie ustąpiła, nowotworowe komórki inwazyjnego guza wniknęły do tkanek i kości.

To, co teraz najbardziej się liczy to czas. Czas na badania, niektóre z nich muszą być powtórzone i czas na  podjęcie decyzji i wybór tej najmniej ryzykownej, najmniej inwazyjnej, ale najskuteczniejszej,  w tym skomplikowanym przypadku Choroby Cushinga,  metody leczenia.

Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas

– pisała Edward Stachura w utworze „Czas płynie i zabija rany”. W tym przypadku nikt nie jest porzucony i nie musi leczyć ran boleśnie zakochanej duszy… W tym przypadku „czasu dla czasu” potrzebuje Marta na kolejną najtrudniejszą decyzje w życiu.

Czekając na wybór metody leczenia Marta przechodzi kolejne badania. Planowana jest też terapia wzmacniająca.

Dziękujemy, że nieustannie i zawsze jesteście z nami” –  tym razem to wpis na stronie: razemdlamarty.pl. To strona, która ma na celu zbierać informacje o różnych działaniach realizowanych przez osoby z różnych środowisk i przyjaciół Marty, których celem jest zbieranie środków na jej leczenie.  A tych potrzeba wciąż i wciąż…

Dzięki Waszej pomocy udało się nam pokryć wszystkie dotychczasowe koszty związane z  szeroką i wnikliwą diagnostyką i badaniami w wyżej przywołanych klinikach. Dlatego też pragniemy podkreślić to, co z tak wielkim pietyzmem podkreśla Marta” – piszą administratorzy strony – przyjaciele Marty.

Niezależnie na którą metodę leczenia się zdecyduje – pieniądze będą bardzo potrzebne.

Gdzie i jak można się dołożyć – to wszystko na stronie razemdlamarty.pl i na jej FB. Tu też są relacje z podjętych działań. Ostatnie to  między innymi „Razem dla Marty – Misja Spitsbergen” – zebrano  7 573,20 złotych, 20 euro  oraz 20 dolarów.

Koncert charytatywny, który odbył się na pokładzie żaglowca STS Fryderyk Chopin – ukochana jednostka Marty, w którym zakochana jest od lat  i o lat działa na jego rzecz -zabrano 11 103,37 złotych oraz 26,50 euro.

„Bieg na mile morskie, na zdrowie, dla Marty”  – w trakcie biegu prowadzona była zbiórka. Zebrano  2097,95 złotych.

Bieg zorganizowany został  z okazji święta Akademii Morskiej. To na tej uczelni Marta pracowała… i tu wciąż na nią czekają.  Na, jak mówią przyjaciele –  zakręconą na punkcie morza Panią Kapitan, zawsze chętna by pomóc innym, rzadko myśląca o sobie…

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz