Marta Murawska 22.09.2017


Historia została dodana: 22-09-2017 r.
Ilość wejść: 744.

Redaktor/Autor: Halina Pytel – Kapanowska

pomogli Pomogli: Anna Frankowska

 

Dla Marty choćby prozaiczne mycie zębów jest problemem, W porannej toalecie pomaga jej mama.  I to dzięki temu, że w mieszkaniu jest zainstalowany specjalny podnośnik, za pomocą którego można dostać się do łazienki. Gdy nie było tego udogodnienie, tata musiał nosić Martę na rękach, a lekka nie jest…  i tak już  17 lat .  Choroba postępuje , są lata kiedy prawie nie zauważa zmian, ale jest też czas kiedy stwardnienie rozsiane pustoszy życie trzydziestopięciolatki. Marta od 9 lat porusza się na wózku inwalidzkim..

Każda czynność trwa dłużej, sprawia ból i wysiłek. Ale Marta nie skarży się, tylko uśmiecha sympatycznie. Czasami marzy…  Największe marzenie, to oczywiście samodzielność, żeby wstać z wózka, ale szybko  wraca  do rzeczywistości. Pociesza się, że – pomimo bezwładnych nóg – ma całkiem sprawne ręce. Potrafi obsługiwać komputer, może i chce pracować. Cieszy się więc jak pracuje.  Bo praca to nie tylko zarabianie pieniędzy, ale też wyjście do ludzi, kontakty z nimi, normalne życie. 31 sierpnia skończyła się jej umowa stażowa w ZUS-ie.  Stara się obecnie o zatrudnienie na tym samym stanowisku, złożyła odpowiednie dokumenty. Jednak, na razie nie ma odpowiedzi. Czeka. Nie marnuje jednak czasu i wykorzystuje go jak tylko może, 2 razy w tygodniu jeździ na rehabilitację. A poza tym zaczęła uczyć się ręcznego tworzenia biżuterii. Marzyło się to jej już od  dawna, bo bardzo lubi biżuterię, zwłaszcza kolczyki. Wie też, że sprawność rąk zależy od ich ćwiczenia. Rękodzieło jest doskonałym na to sposobem. Podobnego zdania był nawet Kamil, przyjaciel, z którym spotyka się od 1,5 roku.  Podpowiedział: „lubisz kolczyki, więc sama możesz je wykonywać. Na pewno dasz radę” – zwierza się Marta.

Kobieta wspomniała o tym swoim marzeniu opowiadając historię swojego życia.

Tekst przeczytała Anna Frankowska z Polic i zaoferowała pomoc  Marcie. Obie Panie nawiązały kontakt poprzez nasz portal. I na początku września odbyła się już pierwsza lekcja. Marta samodzielnie zrobiła aniołka. Ta pierwsza samodzielna praca sprawiła jej wiele radości, choć nie było łatwo. Odpowiednie zaginanie drutu szczypcami wymaga precyzji i wiele cierpliwości. W przypadku Marty to tym bardziej duży wyczyn, bo jej ręce nie są całkowicie sprawne. Chce jednak je ćwiczyć, ma wiele zapału… gdyby i ręce odmówiły posłuszeństwa… nawet nie chce o tym myśleć.

Nauczycielka, Anna Frankowska, bardzo pochwaliła Martę po pierwszych zajęciach. Pokazała jak wykonywać kolczyki, bransoletki, naszyjniki. Umówiły się na kolejne spotkania, żeby powoli poznawać wszystkie tajniki ręcznie wykonywanej biżuterii.

Anna Frankowska jest emerytowaną nauczycielką techniki i informatyki.  Po przejściu na emeryturę  związała się z Uniwersytetem Trzeciego Wieku, najpierw w Szczecinie, a później w Policach, gdzie organizacja ta także powstała i znalazła swoje miejsce w Miejskim Ośrodku Kultury. Prowadziła zajęcia   z obsługi komputera i zapisała się do sekcji sztuki użytkowej. Najpierw sama uczyła się ręcznego wytwórstwa biżuterii, a od 7 lat już sprowadzi zajęcia w tej sekcji.

– Ta pierwsza lekcja z panią Anią bardzo mi się spodobała – mówi Marta. – Nie było łatwo, ale myślę, że dam radę, bardzo chcę się nauczyć sztuki ręcznego tworzenia biżuterii. Z niecierpliwością czekam na wspólną wyprawę do sklepu z koralikami, żeby zrobić zakupy  na kolejne lekcje.

Marta najbardziej lubi kolczyki, ale chce poznać także tajniki tworzenia bransoletek i naszyjników,  choć bransoletek raczej nie zakłada, bo jest to kłopotliwe z powodu wózka. Marzy o tym, by zrobić ładną kolekcję i obdarować nią najbliższe osoby. To będą takie prezenty od serca.

Myśli też już coraz częściej o wyjeździe na pielgrzymkę do Fatimy, która jest zaplanowana na październik, całe 7 dni w podróży, jest taka podekscytowana, ileż będzie się działo.

W sumie pielgrzymka liczy 45 uczestników, w połowie osoby niepełnosprawne i wolontariusze, którzy im pomagają, no i Siostry Uczennice Krzyża oczywiście. Ile będzie osób na wózku Marta na razie nie wie. Dowie się na spotkaniu na Stołczynie u Sióstr.

Marta będzie miała pomoc na pielgrzymce.  Podczas mycia, ubierania itp. Zadeklarowała się Ewa, którą zna od lat. Z kolei Dominik będzie pchał wózek, przenosił, podnosił, w zależności od potrzeb. Z Dominikiem Marta poznała się całkiem niedawno. Spotkali się wraz z Kasią, którą zna z wyjazdu do Głogowa. W  sierpniu spędzili w trójkę dwa miłe dni. Pierwszy raz spotkali się na Jasnych Błoniach, a drugi nad Jeziorem Szmaragdowym. Marta miło wspomina wspólne rozmowy, wizytę w Różance i pyszne lody. Z kolei podczas spotkania nad jeziorem Kasia poczęstowała samodzielnie zrobioną zapiekanką. Była to miła niespodzianka.

Dla Marty wizyta na Jasnych Błoniach lub nad jeziorem Szmaragdowym mimo, że na terenie miasta nie jest codziennością. To wyprawa, której nie dałaby rady zrealizować bez pomocy. Dlatego bardzo docenia takie chwile. Cieszy się ze spotkań z życzliwymi ludźmi.

Umówili się też na wspólny wyjazd do Kołobrzegu, ale trzeba było zmienić plany, bo Kasia zachorowała na anginę, a Martę też jakaś gorączka chwyciła. Jeszcze kiedyś będzie okazja. Będzie cierpliwie czekać.

 

 

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz