Paweł już we własnym domu.


Data dodania: 27-09-2019 r.
Ilość wejść: 339.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Paweł ma 20 lat. Mama zmarła jak miał 1,5 roku, na raka. Nie pamięta Jej, ma oczywiście trochę zdjęć, siostry i babcia opowiadały jaka była, ale nie pamięta, nie tęskni, bo w sumie nigdy Jej nie miał. Najpierw tata próbował się nim opiekować, ale nic z tego nie wyszło, nie poradził sobie z rozpaczą, załamał się i rozpił, nie ułożył już sobie później życia. Wzięła go do siebie babcia, wychowywała do momentu kiedy nie poszedł do szkoły, do pierwszej klasy. Wtedy zachorowała, najpierw na półpasiec, potem straciła pamięć, trafiła do szpitala psychiatrycznego. Zaopiekowała się nim i zabrała do swojego domu najstarsza z sióstr. A ma je 3, dużo  starsze. 13 lat był w rodzinie zastępczej.

– Nigdy się razem z siostrami nie wychowywaliśmy, jak się urodziłem one już były pełnoletnie, usamodzielnione. Wiedziałem, że to siostry, ale nigdy nie bawiliśmy się razem , nie spędzaliśmy wspólnie wakacji. Zresztą jak, skoro mama zachorowała i zmarła. Po tym, jak babcia nie mogła już się mną opiekować, zrobiły naradę i wspólnie ustaliły, że weźmie mnie Agnieszka, a pozostałe będą jej pomagać. Agnieszka miała wtedy 25 lat, ja 6, była już mężatką, dzieci nie mieli, jej córka urodziła się 2 lata po moim do nich przyjściu. Wychowywaliśmy się razem, jak brat z siostrą mimo, że przecież jestem dla niej wujkiem.

Do siostry zawsze zwracał się po imieniu, a że była siostrą, a nie mamą, to nie zawsze się z nią zgadzał. Wyprowadził się w wieku 19 lat. Wszyscy zgodnie uznali, że to dobry moment na usamodzielnienie. Poszedł najpierw, jak wszyscy chętni, pełnoletni wychowankowie pieczy zastępczej do mieszkania chronionego, tzw. treningowego. Był w 3 klasie technikum kolejowego … bez bata nad głową zawalił ten rok, przerwał naukę.

– Wiedziałem, że sobie poradzę. W tych mieszkaniach treningowych, jak nie masz wystarczających dochodów to nie musisz za nie płacić, a za kontynuację nauki dostawałem z MOPR-u jeszcze 520 złotych. Poza tym od 16 roku życia już sobie dorywczo pracowałem, na początku na poczcie, a przed wyprowadzką w „Żabce”. Przekonałem się, że umiem pracować, że umiem się dostosować, byłem lubiany w pracy, punktualny i uczynny , wiedziałem, że nie zginę i zawsze, coś tam jeszcze dorobię.

Mieszkanie chronione dostał po miesiącu od złożenia podania z prośbą o przydział. Przemieszkał tam rok, skończył 3 klasę i zrobił kawałek 4. Złożył od razu podanie o mieszkanie z zasobów miasta już docelowe.

– Będąc z rodziny zastępczej dostaje się takie mieszkanie szybciej, ma się po prostu więcej punktów. Wiedząc, że czekam na to już swoje mieszkanie, chciałem zarobić jak najwięcej pieniędzy na start, tak na wszelki wypadek. Tam już nie mogłem liczyć na ulgi w czynszu, czy za media, jak w przypadku mieszkania chronionego. Tak byłem na nie zafiksowany, na to mieszkanie, że zrezygnowałem ze szkoły, praktycznie parę miesięcy przed jej skończeniem i rzuciłem się w wir pracy.

ZBILK proponował różne lokale. Paweł był przygotowany na 2 pomieszczenia, pokój z oddzielną kuchnią i toaletą na klatce schodowej. Po pół roku poszedł oglądać pierwsza propozycję. Okazało się, że jest jedno pomieszczenie, pokój z wydzielonym miejscem na część kuchenną, toaleta oczywiście poza mieszkaniem. Nie zgodził się, mimo wszystko nie chciał myć się w prowizorycznej wanience na środku pokoju przez następne lata. Po paru miesiącach dostał propozycje mieszkania z programu „Mieszkanie na start” z TBS, też komunalne, droższe, ale za to wykończone „pod klucz” i już takie prawdziwe z pełną łazienką. Zdecydował się od razu. Będąc już na swoim, postanowił uporządkować też, wszystkie dotychczasowe zaniedbania. Planuje w tym roku ostatecznie skończyć szkołę i podejść do matury.

– mieszkanie marzenie, kuchnia, pokój łazienka, przedpokój, balkonik, całe 32 m2. Czyściutkie, wyremontowane, w łazience nawet kafelki są położone, panele na podłodze, ogrzewanie miejskie tylko meble wstawić i już można mieszkać. Trafiłem świetnie i lokalizacja też dobra.

Paweł wymienia wszystko jednym tchem, nic dziwnego jest właścicielem , najemcą tego cuda od prawie 2 miesięcy. Pracuje też już na stałe, na umowę o pracę, żadne śmieciówki . Zarabia dobrze, starcza na wszystkie opłaty i spokojne życie. Myśli już, jak prawdziwy dorosły. Skończy szkołę do stycznia, potem matura i jak wszystko się uda, to planuje pójść na studia. Nie, żeby jakieś zacięcie do nauki miał specjalne, ale zakład  w którym pracuje, stawia na młodych, wykształconych ludzi i dofinansowuje naukę chętnym pracownikom. Potem wiadomo, i stałe zatrudnienie pewniejsze i będzie można liczyć na jakiś awans, a awans to wyższe pieniądze. Lepsza wypłata to i przyjemniejsza codzienność. Wszystko układa się w zgrabną całość, ma sens i wiadomo jaki jest cel.

– Wiedziałem, że to kiedyś nastąpi. Byłem uczony, że przychodzi taki moment i trzeba sobie samemu radzić. No to ja, całkiem dobrze odnajduję się w tej nowej rzeczywistości i bardzo ją lubię. Siostry odwiedzają mnie regularnie, pomagają urządzić mieszkanie. Mam dziewczynę, z normalnego domu, jeszcze się uczy , bo jest młodsza ode mnie o 2 lata. Jej rodzice mnie znają, akceptują. Jestem zadowolony, zabezpieczony i jak to się mówi, z planami na przyszłość, a jak będzie czas pokaże. Dziś wiem, że mając 20 lat można już wyjść na swoje, mieszkać samemu, pracować , uczyć się i normalnie żyć. Przecież, ja nie biegam od jednej pracy do drugiej, mam czas i na życie towarzyskie i na rodzinę. Z niczego nie rezygnuję, a żyję jak chcę.

cdn.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz