RAD i DAD zespół zaburzonych więzi.


Data dodania: 30-10-2019 r.
Ilość wejść: 156.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

Magdalena Rypina

psycholog Działu Pieczy Zastępczej MOPR w Szczecinie.

Psychoterapeuta poznawczo- behawioralny w trakcie procesu certyfikacji .

Więzi to relacje międzyludzkie niezbędne każdemu człowiekowi do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Z częścią z nich się rodzimy, część nabywamy w trakcie interakcji z otoczeniem. Kluczową rolę odgrywają te, które każdy człowiek wykształca w sobie, między 6 miesiącem a 3 rokiem życia. Najważniejszym czynnikiem rozwoju dziecka na każdym jego etapie, jest drugi człowiek, inni ludzie. 

Tych więzi dziecko uczy się od pierwszych dni życia, jeżeli jego najbliższe otoczenie nie zapewnia mu należytej uwagi, opieki, czułości, spokoju, poczucia bezpieczeństwa dochodzi do zaburzenia więzi.

RAD, czyli reaktywne zaburzenie więzi, to niemożność utworzenia normalnych więzi z podstawowym opiekunem we wczesnym dzieciństwie. Powstaje w wyniku poważnych zaniedbań, przemocy, nagłego oddzielenia od opiekunów, częstych zmian opiekunów lub braku odzewu ze strony opiekuna na wysiłki komunikacyjne wykazywane przez dziecko.

Jednak nie wszystkie, ani nawet nie większość takich negatywnych doświadczeń dziecka prowadzi do zaburzeń więzi.

RAD to zahamowana forma zaburzonych więzi, która w konsekwencji skutkuje zubożeniem i ograniczeniem relacji, unikaniem fizycznych objawów czułości, brakiem kontaktu wzrokowego, chłodem emocjonalnym oraz obojętnością. Dziecko z RAD najlepiej czuje się wśród osób obcych i wtedy nie sprawia kłopotów wychowawczych. Poczucie bezpieczeństwa traci wśród osób najbliższych, gdy przekroczona zostaje granica intymności. Przyjmuje pozycje obronną na dotyk – wtedy reaguje ucieczką bądź agresją. Nie umie czuć, bo nikt go tego nie nauczył. Dziecko takie jest zagubione w relacjach z ludźmi, nie ma świadomości siebie. U dzieci z RAD występuje brak wiary, współczucia, wyrzutów sumienia, zrozumienia innych ludzi i wartości prospołecznych. Dziecko z RAD jest lubiane w grupie rówieśniczej, ale ma  trudności w nawiązywaniu przyjaźni – występuje u niego duża lękliwość i wrogość do innych. Otoczenie odbiera je jako grzeczne, miłe, lgnące, uśmiechnięte i łatwo wchodzące w kontakt. Prawie każdy znający to dziecko tylko przelotnie potwierdzi jakim jest dobrym człowiekiem. Dlatego tak trudno uwierzyć jego opiekunom, że jest z nim problem.
RAD widać najlepiej gdy postawi się dziecku granice jego zachowania, gdy zacznie się czegoś od niego wymagać. Wtedy „kochane maleństwo” zmienia się nie do poznania. Dziecko staje się wrogiem opiekunów, niszczy wszystko wokół siebie, nie nawiązuje kontaktu, nie wykonuje poleceń, staje zawsze w opozycji, jest aroganckie, impulsywne, destrukcyjne. Dzieci te często są opisywane w literaturze jako charakteryzujące się brakiem zdolności do przyjmowania uczuć.

Zaburzoną więzią jest również DAD, czyli nadmierna ufność, przesadna poufałość z nieznajomymi, jest to niehamowana forma zaburzonych więzi. Dziecko kompensuje sobie, w sposób niekontrolowany potrzebę bliskości, w efekcie narzuca się najczęściej obcym, przypadkowym ludziom, próbuje „oczarować” ich, zyskać sympatie za wszelką cenę. Staje się nachalne, nie umie postawić granic, nie różnicuje bliski , obcy, nie ma poczucia skrępowania w domaganiu się bliskości od obcych. Nieraz obserwujemy dzieci na placu zabaw, lgnące i tulące się do przypadkowych osób.

Dlaczego o zaburzonych więziach mówimy najczęściej w kontekście pieczy zastępczej?

– Bo więzi kształtują się u małych dzieci, najistotniejsze są pierwsze lata życia. Bo nie wykształcają się z powodu zaniedbań najbliższego otoczenia dziecka, wtedy kiedy jest ono w swoim dysfunkcyjnym biologicznym środowisku lub migruje między różnym formami pieczy zastępczej i często zmienia opiekuna.

Więź, to relacja międzyludzka, w której chodzi o wzajemną bliskość, zrozumienie, porozumienie, okazywanie sobie miłości oraz adekwatne stawianie i poszanowanie granic. Żeby zaistniała prawidłowa więź, potrzebne  jest zaangażowania obu stron. Te pierwsze więzi dziecko nawiązuje z bezpośrednim opiekunem, to w tej relacji uczy się ich, żeby w przyszłości, budować podobne, już z ludźmi  z dalszego otoczenia. Jeśli dziecko zostaje zabrane z biologicznego środowiska, należy domniemywać, że jego potrzeby były zaniedbywane. Trafia do pieczy zastępczej. Najpierw do pogotowia rodzinnego, przebywa tam do momentu podjęcia decyzji, czy wraca do biologicznego domu, czy  do docelowej już  pieczy zastępczej, jeśli mówimy o małym dziecku do rodzinnej jego formy.  Mimo, że pracują tam zazwyczaj naprawdę oddani sprawie ludzie , to jednak  częsta zmiana opiekuna powoduje, że dziecko jest zdezorientowane, nieufne, nie potrafi, boi się przywiązać do kolejnej osoby w obawie , że i ona zniknie z jego pola widzenie. Skutki takiego zahamowania, takiej blokady na długo mogą zostawić ślad w człowieku. Pocieszającym jest jednak fakt , że mądra opieka w przyszłości potrafi zniwelować skutki takich właśnie zaburzonych więzi.

 Czy w rodzinie dysfunkcyjnej , kiedy dziecko jest krzywdzone czy zaniedbane, należy się spodziewać rozwinięcia zaburzeń więzi?

Przeważnie tak, ale nie zawsze. Dziecko przebywając z jedną osobą, może wykształcić w sobie przywiązanie do niej i mimo, że  nieprawidłowa, ta więź będzie zbudowana. Jest to przywiązanie do jednego opiekuna z którym dziecko się utożsamia, który jest stale obecny, nawet jeżeli nie zaspakaja jego  potrzeby bliskości. Dziecko może znaleźć sobie inny niż opiekun, stały obiekt, często pojawiający się w jego otoczeniu  to może być babcia, dziadek, ciocia, wujek, etc. Dziecko starsze może poszukiwać i budować relacje, a w konsekwencji więzi, z dalszymi  członkami rodziny, czy najbliższego środowiska, czyli opiekunów w przedszkolu, szkole. Dlatego tak ważnym jest, aby małe dzieci nie trafiały do instytucjonalnej pieczy zastępczej ze zmieniającymi się opiekunami, a jej formy rodzinnej.

Boimy się etykietki ” dziecko z RAD”! 

Zbyt łatwo, zbyt pochopnie, na wyrost, dla lepszego dostępu do specjalistów, wpisuje się dziecku w dokumenty RAD. Często opiekunowie przychodzą już z diagnozą , a to po opiniach ze szkoły, z przedszkola o niestandardowym zachowaniu dziecka.  Zbyt często, jest ono nawet nie diagnozowane, a podejrzewane o możliwość wystąpienia zaburzenia. Przy podejrzeniu wystąpienia tego zaburzenia, również otrzymuje taką diagnozę. Jest zbyt mało czasu na dogłębną analizę problemu. Psycholog ma godzinę na rozmowę, najczęściej z opiekunem dziecka, psychiatra 15 minut,  z dzieckiem zamienia się tylko parę słów,  tak te procedury są wyceniane przez NFZ.  Nieraz, wręcz na sugestię opiekunów wpisuje się RAD w dokumenty dziecka, bo przy sprzężeniu z ADHD, FASD, Autyzmem , już można uzyskać zdecydowanie większą pomoc specjalistów, rehabilitantów i lekarzy, pomoc finansową, orzeczenie o niepełnosprawności, czy możliwość kształcenia w szkole specjalnej. Tylko, że to miecz obosieczny, z jednej strony owszem, dziecko może być wtedy objęte większą pomocą specjalistyczną, dostaje większe wsparcie, ale z drugiej strony, nikt nie zastanawia się, że potem to dziecko, z taką etykietą idzie dalej w świat.

Wykorzystano fragmenty materiałów przygotowanych przez

– Zachodniopomorską Fundację Pomocy Rodzinie „Tęcza Serc”, która w kooperacji z Wydziałem Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Miasta Szczecin, zorganizowała  Ogólnopolską Konferencję ” Zrozumieć dziecko z RAD” .

 

Chcę pomóc

Dodaj komentarz