Samanta, pomóc marzeniom.


Data dodania: 30-08-2019 r.
Ilość wejść: 166.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli: Marta Wroniszewska, Hanna Zarzycka – Garus, Joanna Żelazowska.

Samanta, jeszcze nie wierzy  mimo, że od jakiegoś czasu żyje tylko remontem i urządzaniem swojego pierwszego, własnego, wymarzonego mieszkanka. Dla kogoś, kto zmieniał adresy, współlokatorów i tak na prawdę nie bardzo wiedział, jak będzie wyglądała jego przyszłość, własny dach nad głową to początek wszystkiego co dobre. Jak to będzie poczuć się na swoim, od nikogo niezależnym, odpowiedzialnym za siebie i własne dziecko? Oprócz radości jest też niepewność, może lęk … a jeśli nie da rady, ale dlaczego miałaby nie dać rady, nie ona pierwsza i nie ostatnia, która samotnie startuje w dorosłość. Dużo przeszła, zahartowana jest, uodporniona, teraz będzie już tylko łatwiej, zwłaszcza , że na początku zamieszka ze starszym bratem, zanim on też jakoś, już na stałe,  gdzieś się urządzi. Nie ma strachu.

58 m 2 , niezła dzielnica, fajne miejsce, choć droga do niego była długa.

– Najpierw złożyłam podanie do ZBiLK o mieszkanie socjalne. Jeszcze w ciąży byłam. Kiedy okazało się, że Michałek urodził się chory, że będzie potrzebował rehabilitacji, że może się okazać, że nie będzie chodził, trochę zmieniłam priorytety, pytałam jaka jest szansa, żebyśmy dostali lokum na niższym piętrze. Żeby toaleta była w mieszkaniu, żeby ogrzewanie było miejskie, a nie piece. Okazało się, że nie, żadnych ulg, nie mogę mieć żadnych życzeń w związku z niepełnosprawnością syna. Wtedy zaczęłam zastanawiać się nad mieszkaniem do remontu, bo wtedy nikt nie narzuca lokalu, można go sobie dopasować do własnych potrzeb i możliwości. Dziadkowie Michałka od strony ojca cały czas powtarzali, że w remoncie pomogą, żebym się nie zastanawiała. Będąc z pieczy zastępczej, mieszkając w mieszkaniu chronionym, jako samotna matka miałam największą punktację, więc wiedziałam, że jeżeli już zdecyduję się na jakieś mieszkanie to je dostanę.

Samanta obejrzała 3 lokale, miała określone preferencje. Nie za duże, żeby była w stanie je utrzymać , ale jednocześnie muszą zmieścić się w nim  3 osoby, czyli ona z dzieckiem i  jej brat. Znalazła 58 m2 , 3 pokoje, jeden dla dziecka, jeden dla brata i jeden dla niej, kuchnia i łazienka, wysoko, 3 piętro, z wózkiem , dzieckiem i zakupami ciężko,  ale za to ogrzewanie miejskie i łazienka w mieszkaniu. Optymalnie, chociaż stan fatalny, do kapitalnego remontu. Zakres robót wyceniono na 33 tysiące. Zdecydowaną większość prac wykonał dziadek Michałka, a za instalację centralnego ogrzewania w całym mieszkaniu zapłaciła cioci Kasia, dawny opiekun prawny Samanty. Dzięki tej pomocy dziewczyna nie dość, że mogła pozwolić sobie na materiały wykończeniowe ze średniej półki, to jeszcze zamknęła finansowanie remontu na poziomie 29 tysięcy.

 

 

– Tak się cieszę, bo wszystko mam zrobione na miarę, pod nasze potrzeby i nasz gust. Będę się bardzo dobrze tu czuła, już dziś uwielbiam to mieszkanko. Wyremontowałam je za swoje oszczędności i z pieniędzy na moje usamodzielnienie, pieniądze z usamodzielnienia brata poszły na kuchnię. Dostałam ogromną pomoc ze szlachetnej paczki, a że jestem według brat „dusigroszem” starczyło na wszystko co niezbędne i będziemy mieszkali jak normalni ludzie. Teraz, trzeba będzie tylko je utrzymać. Na razie mam wyliczoną część płatności, zaliczkowo za wodę, c.o, śmieci, ścieki, generalnie za media  będę płaciła 330 złotych miesięcznie do tego dojdzie czynsz do ZBiLKu, ale on zostanie obliczony dopiero jak podpiszę umowę najmu tego mieszkania. Na wysokość tego czynszu składa się wszystko, od dzielnicy, stanu technicznego budynku, piętra, ogrzewania, czy toaleta jest w lokalu,  po wyposażenie mieszkania, standard, ale na szczęście ostateczną  wartość czynszu oblicza się od stanu sprzed remontu, no i najprawdopodobniej będę mogła liczyć na 50% bonifikatę, bo „zmieściłam się w metrażu”.

Samanta, jej synek i brat po raz kolejny musieli zapukać do swojego dawnego domu, rodzinnego domu dziecka, gdzie się wychowywali.

– Ciocia Kasia jak zwykle pomogła, w sytuacjach podbramkowych zawsze do niej idę, to jedyny dom jaki znam , jaki mam. Tyle, że to dom dla kilkunastu dzieci, które na przestrzeni lat tam mieszkały. Gdyby wszystkim jednocześnie ciocia była potrzebna, to trochę kiepsko by było. Tym razem musieliśmy gdzieś zamieszkać do czasu odbioru naszego mieszkania. Dotychczasowy wynajem skończył nam się wcześniej i musieliśmy się wyprowadzić. U cioci dzieci akurat zaczęły wakacje i wyjechał, więc my się tam na chwilę, na ich miejsce wprowadziliśmy.

Samancie pomogli też zupełnie obcy ludzie, internauci, którzy tutaj poznali jej historię.

– Panie  Joasia Żelazowska  i Hania Zarzycka – Garus najpierw zadzwoniły zapytać co przydałoby się do tego naszego nowego mieszkania. Umówiłyśmy się na spotkanie, pokazałam Paniom co już jest zrobione, a na co będę musiała jeszcze trochę poczekać i na razie na pewno nie będzie mnie stać. I okazało się, że Panie wróciły po paru dniach z nowiutkim zlewem, baterią, firankami, karniszami, naczyniami, dostałam garnki i sztućce, noże, deski do krojenia wszystko nowiusieńkie, z metkami z IKEA. Mało tego, Panie powiedziały, że jak chwilę pomieszkamy, to wtedy okaże się czego jeszcze brakuje, to postarają się dowieźć. Przyjechała też do mnie pani Marta Wroniszewska, dziennikarka z Warszawy, która pisze książkę o adopcji i pieczy zastępczej. Przeczytała tutaj moją historię i postanowiła przyjechać do Szczecina, żebyśmy mogły osobiście się poznać, porozmawiać i być może umieścić ją w swojej pracy. Powiedziała też, że w tym pierwszym okresie mojego usamodzielnienia pomoże mi finansowo. Bardzo się cieszę, a jednocześnie jestem bardzo wdzięczna, że ludzie mi zaufali,  że zawierzyli, że nie zmarnuję danej mi szansy. Dla mnie, to też w pewnym sensie zobowiązanie, żeby pokazać tym osobom, że staram się i radzę sobie.

Chcę pomóc

Dodaj komentarz