Sebastian 12 lat.


Data dodania: 26-12-2019 r.
Ilość wejść: 16 054.

Redaktor/Autor: Ewa Juchniewicz

pomogli Pomogli:

Sebastian marzy, że kiedyś, gdzieś na trybunach będzie siedział jego tata i głośno mu kibicował, a dumna z niego mama, będzie czekała na nich w domu. Marzenie, które dla większości dzieci jest oczywistością, dla Sebastiana jest nierealną tęsknotą. Trudno nawet powiedzieć „nowy” tata, bo starego nigdy nie miał, a mamy, nawet takiej bardzo niedoskonałej, nie ma już od 4 lat. Zmarła. Samotność, to nieprzemijający  stan duch tego chłopaka od dawna. Żeby nie bolało, odgrodził się od ludzi, od dużych i tych małych. Nieśmiały, spokojny, urokliwy.

Sebastian ma 12 lat i ciężko pracuje na swoje sportowe osiągnięcia, a są one niemałe. Treningi zapełniają mu większość wolnego czasu i dobrze, bo mniej go wtedy zostaje na myślenie. Nie bardzo jest do kogo tęsknić, czy mieć nadzieję, że zabiorą do domu. Mama nie żyje, ojciec od zawsze nieznany. Placówka w której się wychowuje, to jedyny dom jaki ma, nie urlopowany, nie wyjeżdża na święta, na wakacje, na weekendy, placówka, wychowawcy i koledzy to jego prywatność od 4 lat. Ma rodzeństwo, wszyscy byli wychowankami Domów Dziecka. Siostra w tym roku usamodzielnia się. Mają okazjonalny kontakt. Dwaj bracia już dawno dorośli, jak wyszli z placówki słuch po nich zaginął. Babci, dziadka, cioć czy wujków nie ma. Sebastian jest sam.

Trafił do placówki 4 lata temu z ogromnymi zaniedbaniami. Będąc jeszcze w domu nie realizował obowiązku szkolnego, mama była mocno niewydolna wychowawczo, zmarła jak chłopak był już w placówce.

Był bardzo skryty, zamknięty w sobie, nieufny. Od początku przylgnął do swojej wychowawczyni, pani Marty, która poświęca mu dużo czasu, uwagi, dba o niego, a on odwdzięcza się ufnością, sympatią i oddaniem. Bardzo, bardzo potrzebuje rodziców dla siebie, tylko dla siebie. Mamy, która przytuli i taty, który poprowadzi w świat, podpowie i będzie mu kibicował.  Potrzebuje czułości, uwagi i autorytetu. Przychodząc z domu biologicznego miał ogromne braki edukacyjne. Praktycznie, dopiero będąc w placówce zaczął chodzić do szkoły, stracił 2 lata. I tak okazał się silnym dzieckiem, poszedł do szkoły z dziećmi 2 lata od niego młodszymi, do tego był wysoki. Ostatnia ławka była jego przeznaczeniem, siedział tam skulony, zgarbiony, starał się dostosować za wszelką cenę. Dzieci wychodziły na przerwę, biegały, bawiły się w grupkach, on zostawał w klasie, sam, nie chciał nad nimi górować, wstydził się, nie nawiązywał przyjaźni. Dziś wszystko już nadrobił, zrobił ogromne postępy.

Sport okazał się dla niego zbawieniem. Znalazł swoje miejsce, niszę w której mógł się wykazać, w której jego zmora, wzrost stał się atutem. Na treningi chodził sumiennie, dawał z siebie wszystko, od razu trener zauważył jego potencjał. Świadomość, że może mieć szansę bycia dobrym w czymś, dodała mu skrzydeł, rzucił się w sport z całym dziecięcym entuzjazmem. Trenował do bólu, jak oszalały, na efekty nie trzeba było długo czekać, zaczął wyjeżdżać na mecze, na zgrupowania. W zeszłym roku dostał powołanie do kadry wojewódzkiej w koszykówce juniorów. Teraz jedzie na mecze sparingowe na Białoruś. Chce więcej, wie, że jak będzie ciężko pracował to ma szansę zajść daleko, tak mówi trener.

– Bardzo mu kibicujemy.  Sebastian to dobry chłopak, da się lubić, ma w sobie spokój i zrozumienie innych. Jest pomocny i domyślny. Nie trzeba go prosić czy tłumaczyć, obserwuje i wychodzi z własną inicjatywą, z pomocą. Jest bardzo wrażliwy i uważny na ludzi. Mimo, że przeszedł dużo złego i bardzo zawiódł się na ludziach, jest na nich otwarty, ciekawy i przyjazny wobec nich, ma w sobie taką wewnętrzną pogodę ducha.

– Przed nim okres dojrzewania …

–  Z jego charakterem wydaje się, że nie będzie miał problemów. Jest spokojny, grzeczny, miły. W każdej sytuacji umie się stosownie zachować. Jest obserwatorem, ostrożny w kontaktach z ludźmi. Zanim się do kogoś przekona przygląda się, krąży, przysłuchuje się i analizuje. Ale jak już kogoś zaakceptuje to jest lojalny i oddany. To samo z rówieśnikami. Jest przez nich i przez ich rodziców, proszę to wyraźnie zaznaczyć, bardzo lubiany, ale tak jak w przypadku dorosłych, najpierw bada teren, a dopiero potem wchodzi w znajomość z otwartymi ramionami i sercem. Ta jego zachowawczość w nawiązywaniu kontaktów, jest w jakimś sensie gwarantem, że nie wpakuje się w kłopoty, czy niewłaściwe towarzystwo. Prawdomówny, z konieczności, bo po prostu nie umie kłamać, jak chce trochę naciągnąć fakty, od razu wszyscy wiedzą, że koloryzuje, więc już nawet nie próbuje.

Wychowawcy, którzy nim się opiekują, jednogłośnie mówią, jak bardzo mu ufają. Zawsze wraca na czas, jak coś powie, to na pewno tak zrobi, przez te 4 lata, kiedy jest w placówce nigdy ich nie zawiódł. Rezolutny, uparty , konsekwentny. Lubi odwiedzać grób mamy mimo, że tak dobrze jej nie pamięta. W zasadzie tylko on opiekuje się tym grobem. Sprząta go, kupuje znicze, kwiatki. Lubi też dbać o siebie, dobrze wyglądać, ale trzeba pilnować go z nauką. Zdarza mu się zapominać o rzeczach, które powinien zrobić w domu, generalnie nauka nie jest jego mocną stroną. Od czasu sukcesów w sporcie, kiedy dotarło do niego, że może być w czymś dobry, lepszy od innych, zaczął zdecydowanie lepiej funkcjonować na wielu polach.

– Bardzo długo był samotnikiem. Nie interesował się historią swojej rodziny. Do innych dzieci, ktoś tam zawsze przychodził, do niego nikt, nigdy. Zawsze sam, samiuteńki. Serca nas bolały, jak patrzyłyśmy na niego. Teraz przed pani przyjazdem, jeszcze raz długo rozmawiałyśmy z nim o adopcji… bardzo by chciał…

No to i ja porozmawiałam z naszym sportowcem.

– opowiedz mi o sobie, co powinni wiedzieć … gdyby się znaleźli, twoja nowa mama i tata.

– Jestem koszykarzem. Chciałbym być zawodowym sportowcem. Chciałbym być na tyle dobry, żeby móc zarabiać pieniądze na swoje utrzymanie grając w koszykówkę. Nie wiem, czy to się uda, ale mogę obiecać, że będę ciężko i długo pracował, jeśli miałbym taką szansę.

– Wiesz, co to jest adopcja?

– Tak wiem, adoptuje się dzieci, które nie mają rodziny, albo są smutne, bo nikt ich nie kocha. Bardzo smutne.

– A Ty, jesteś dzieckiem do adopcji…

– Tak. Chciałbym, żeby ktoś zabrał mnie do swojego domu i opiekował się mną. Ja w zamian oddam im wszystko, a jak będę dorosły, wtedy ja będę opiekował się nimi. Będę mocno pracował, żeby  byli ze mnie dumni. Mogliby jeździć ze mną na mecze, w których bym grał i w ogóle, bylibyśmy cały czas razem. Chciałbym … mieć dom, chciałbym, żeby ktoś o mnie myślał.

 

Chcę pomóc

Liczba komentarzy: 38.

  1. Cześć Sebastian! Co musielibyśmy spełnić alby zostać rodzicami chłopca? Jakie są wymagania, kryteria? Kto udzieli wszelkich informacji ?

    1. Pod historią Sebastiana jest zakładka ” Chcę pomóc” proszę przez nią napisać. Ale przede wszystkim trzeba mieć skończone szkolenie na rodziców adopcyjnych i posiadać kwalifikacje.

  2. Tyle dzieci potrzebuje rodziców, a w wieku 40 lat już nie można adoptować… Z całą pewnością lepiej jest w domu dziecka…

    1. 40 lat musi być różnicy między wiekiem dziecka i rodzica, nikt nie zabrania 40 latkom adoptować dziecko. Sami po 40 z mężem adoptowaliśmy 10-latkę, w marcu już będzie miała nasza córka 14 lat 🙂

    1. Proszę napisać przez zakładkę „chcę pomóc „, która znajduje się pod historią Sebastiana.

    1. Proszę napisać przez zakładkę „chcę pomóc”, która znajduje się pod historią Sebastiana.

  3. Bardzo bym chciala adoptowac dziecko na drugie sie nie zdecydowalam,mieszkam w niemczech problemem jeest zrobieniw kursu afopcyjnego

  4. Witam serdecznie, bardzo chcielibyśmy z mężem pomóc, jesteśmy w trakcie trwania kursu, mam pytanie czy duża odległość miedzy miastami nie będzie utrudnieniem? Tzn czy to nie jest przeszkodą?

  5. Jesli nie ma domu adopcyjnego dla Sebastiana to może lepsza byłaby rodzina zastępcza na cały czas niż placówka?
    jestem gotowa i mogę zostać taką rodziną zastępczą.

  6. Dziękuję za udostępnienie mojego komentarza, lecz nie ukrywam że liczyłam na krótką odpowiedź czy w tej sytuacji można zostać rodziną zastępczą dla Sebastiana.

  7. witam, Jesteśmy rodzinką z kwalifikacjami do adopcji, które otrzymaliśmy w 2010roku. Mamy biologicznego syna w wieku 9 lat. Czy mamy mozliwość adopcji Sebastiana?

  8. witam, zgłosiliśmy chęć adopcji Sebastiana, ale odpowiedź jest negatywna z uwagi na fakt iż posiadamy dziecko biologiczne w wieku 9 lat. A dziecko adoptowane powinno być młodsze. Mamy odpowiedni wiek, ukończony kurs, czy nie ma żadnych ustępstw od tej reguły?

    1. Pani Katarzyno, wszystkie procedury należą do Ośrodków Adopcyjnych. Tam i tylko tam zapadają decyzje. Wiem, że Ośrodki przestrzegają tej zasady, że dziecko przychodzące do rodziny powinno być najmłodsze. Nie wiem, czy są ustępstwa od tej zasady, musielibyście spytać w swoim Ośrodku Adopcyjnym, tak gdzie dostaliście kwalifikacje.

  9. Ośrodki powinny przede wszystkim przestrzegać jednej głównej zasady – dobro dziecka. Może warto komuś tam przypomnieć po co tam jest i na czyją rzecz wykonuje pracę. Jeżeli zgłosiła się odpowiedzialna rodzina, która da temu dziecku miłość to to powinien być priorytet.

    1. Dziecko adoptowane musi być młodsze od dzieci, które już w rodzinie są i muszę się z tym zgodzić. Nikt nie wie jak może wyglądać aklimatyzacja w nowym środowisku mimo dobrych chęci wszystkich stron. Dziecko, które już jest w rodznie musi się również czuć bezpiecznie.

Dodaj komentarz